poniedziałek, 31 lipca 2017

A serious conversation


Lipiec - działo się stanowczo za dużo. Dopadło mnie kilka przykrych informacji i sytuacji. To też składa się na życie. Ale wracam już do normalnego życia. Jeżeli takie w ogóle istnieje.

Zwierzęta:
Film o przemycie szczeniaków. I innych psich szemranych sprawach. Jak ludzie ze swoich egoistycznych pobudek rujnują życie psom. Aż trudno uwierzyć w gangi handlarzy szczeniakami. I w głowie się nie mieści masowe, bezduszne porzucanie psów. Po tym jeszcze bardziej będę agitować za adopcją.
Do obejrzenia dla wszystkich, którzy chcą sobie kupić słodkiego szczeniaczka, który zgarnie miliony lajków na insta.

Życie, życie:
Bez kitu. Jestem zmęczona. Rozpadam się wręcz. Mam skurcze mózgu, mięśni i całej jednostki istnienia, przeziębiłam się (w lipcu! wstyd!), a do tego mam gigantyczne siniaki w okolicach lewego kolana (ryzyko zawodowe...). Stres i ogarnianie. Tutaj życzenie moje:
Chciałabym żyć tak, żeby mi nikt nie przeszkadzał, żeby łatwo było realizować to, co trzeba, po kolei, odhaczania zaplanowanych punkcików. Nawet nie muszę robić tylko tego, co lubię. Mogę robić wszystko, co trzeba. Ale bez przeszkód i szarpania się z przeciwnościami, które tak naprawdę istnieją tylko dlatego, że komuś się wydaje, że tak ma być.
Potrzebuję wakacji. Tyyyyle książek do przeczytania... A najgorsze jest to, że nie mam kiedy zwiedzać cudzych blogów. ;)

Olśnienie:
To nie jest tak, że nie lubię dzieci. Nie lubię rodziców, których dzieci są pierwszymi na świecie. Których dzieci rządzą, ustalają zasady i rytm życia. Generalnie dochodzę do wniosku, że niech sobie każdy robi z potomkami swymi, co chce, wychowuje je jak wola, ale niechaj mnie konsekwencje tych wyborów nie dopadają. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Ain't nobody got time for that.
Co to jest za bezkrytyczne podejście do smarkaczy? Wcale nie są najmądrzejsze, najwrażliwsze, nie są limitowanym cudem świata.

Serial:
Oglądam "Przystanek Alaska". Powrót do przeszłości, czy coś w tym rodzaju. Fajnie sobie przypomnieć. Przy okazji wyszywam i dziergam. Bardzo dobrze się to łączy.

Książka:
Bardzo jestem zadowolona z zakupu biografii Wandy Rutkiewicz. Kiedy przeczytam? Nie mam pojęcia. Poczekalnia się piętrzy, mam tysiąc trzysta książek na stercie.
Nie każdy zrozumiał mój alpinistyczno-himalajski zapał. Ot, o kobiecie, co chodziła po górach. Ale w księgarni, widząc ładnie poukładane egzemplarze, uświadomiłam sobie, że zapomniałam być taką osobą, jaką chciałam być w dzieciństwie. Jak to się mogło stać?
Prawdopodobnie po lekturze wrócę do tego tematu.
Przeczytałałam lokalną książkę o lokalnych ludziach ("Oni byli tu przed nami" Marii Skibińskiej). I nie wiem, jak się czuje z tego powodu. Tutaj wspomnienie pani Ruth Wiśniewskiej.

Kętrzyński zamek podczas jarmarku jakubowego.

Drewno marmurowe. Lub oliwne. Krajobraz z górą.
Piosenka dla lipca:


10 komentarzy:

  1. Życzę Ci wakacji! Takich prawdziwych!
    (ja tam nie lubię dzieci :-P i mam głęboko nigdzie, że urażam tym czyjeś uczucia :-P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Póki co planuję mikrowakacje. Ale dobre i to.
      Urażanie uczuć to jedno. Drugie to epatowanie urażeniem. I wyszukiwanie powodów do tych urażeń. Ja mam inne hobby.

      Usuń
  2. Wypocznij, bo zwariujesz. Życzę Ci tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Trzeba podjąć działania profilaktyczne ;)

      Usuń
  3. Dokładnie mam te same przemyślenia odnośnie dzieci. Wcześniej myślałam, że to one są problemem same w sobie, dopiero potem mnie olśniło, że przecież są grzeczne i kochane dzieci. Wszystko zależy od rodziców. Ostatnio czytałam na niemieckim portalu artykuł, gdzie nauczycielka nauczania początkowego opowiadała, że rodzice są tak zajęci swoją pracą, że nie mają już tyle czasu, co kiedyś, by wychowywać swoje dzieci. I tak dzieciaki w pierwszej czy drugiej klasie nie potrafią nawet jeszcze same przyjść do szkoły, czy do niej wrócić. Albo siedzenie w ławce i słuchanie nauczyciela i nie przeszkadzanie innym jest dla nich zbyt dużą abstrakcją. Do czego ten świat w takim razie zmierza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zetknęłam się z listą umiejętności społecznych dziecka przedszkolno-wczesnoszkolnego. Wielu rodziców powinno zainteresować się czymś takim i przemyśleć w kontekście swojego dziecka.
      Dzieci to tylko dzieci, ale dorości powinni wiedzieć lepiej, ukierunkować jakość swoje pociechy.
      Dzięki za ciekawy komentarz :)

      Usuń
  4. Podpisuję się! Pod wszystkim!
    Plus jeszcze to, że po raz pierwszy nie biorę w wakacje urlopu, chyba testuję granice swojej wytrzymałości (świat zewnętrzny też się uwziął na testowanie moich granic) - ile jeszcze wytrzymam i czym się to skończy, padnę, czy się wzmocnię? Na razie padam i siłą woli próbuję wykaraskać się z podwójnego przeziębienia (w lipcu!!??)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jest z tym uwziętym światem zewnętrznym? I to nawet takimi drobnymi, małymi rzeczami potrafi człowieka poturbować...
      Powodzenia! Zdrowia i wytrwałości :)
      Ja się już prawie wykaraskałam z przeziębienia. Nie jest łatwo.

      Usuń
  5. Też sobie przypomniałam "Przystanek", już jakiś czas temu. Lubię wracać, okazuje się, że wiele rzeczy przeoczyłam - inna sprawa, że kiedyś nie miałam takiego ciśnienia na seriale, filmy itd. Czym innym człowiek żył za młodu :D ;)
    Co do dzieci, jako matko, powiem że masz rację. Teraz takie czasy, że matki wariują na punkcie, a i ojcowie też. Masowo. Nic nie wolno gówniarzowi powiedzieć, nawet jak widzisz i słyszysz, że kogoś wyzywa, poniża, kopie. Wiele lat mnie dotyczą takie różne sprawy, przy okazji przechodzenia mojego syna przez poszczególne etapy rozwoju i socjalizacji. Kontakt z innymi rodzicami nie raz doprowadził mnie na skraj absurdu i poczucia, że chyba zwariowałam. Mam nadzieję, że mój własny syn nie wyrósł na zarozumiałego dupka. Na razie jest na początku trudnego wieku, więc mu czasem odp...a. Trudno wyczuć, co się z tego ostanie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym nie chciała, żeby mi dziecko wyrosło na zarozumiałego dupka. Albo żeby było okrutne i tępe pod względem empatii.
      Życzę Ci powodzenia na tym trudnym etapie! :) Wydaje mi się, że świadomość rodzica odgrywa kluczową rolę w tych kwestiach. I to prawda - ludziom niestety masowo odbija na punkcie swoich "cudownych" dzieci.

      "Przystanek" jest super. Wiele szczegółów mi umknęło, teraz widzę szerzej i doceniam bardziej. :D

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.