poniedziałek, 26 czerwca 2017

PoNIEdziałek


Nie udało się.

Nie skończyłam, nie zrobiłam zdjęć, nie opisałam i nie będzie dzisiaj spektakularnych dzieł. Dużo czasu pochłania mi życie pozablogowe. Nie narzekam. Lubię żyć. Postaram się też w wolnej chwili zrobić trochę postów na zapas. Na inne szybkie czasy.

W ramach zapchajdziury chciałam napisać o filmie, który oglądałam z przyjaciółmi. Dyskusja się nie kończy, nasze zdania są podzielone. Wytacza się wciąż nowe argumenty za i przeciw. Postaram się chociaż wspomnieć o nim w podsumowaniu miesiąca. Bo nie zaznam spokoju.

16 komentarzy:

  1. I dobrze. Życie jest po to, aby się nim cieszyć. Carpe diem. Banał. Jako zapchajdziurę zawsze możesz wrzucić żyrafę ;) Z całym szacunkiem do żyrafy oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach carpe diem nabiera nowego znaczenia. Czas pędzi tak szybko, że naprawdę trzeba chwytać każdą minutę...
      Prawda żyrafowa jest taka, że się gdzieś biedaczka zapodziała. Ale myślę, że nie zgubiłam jej zewnętrznie, gdzieś po powierzchni mieszkaniowej musi się tułać.

      Usuń
  2. Zwykle jestem na NIE w poniedziałki;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w niedzielę wieczorem się to NIE uaktywnia... ;) Ale w tym roku staram się dla poprawienia poniedziałkowej atmosfery publikować coś (moim zdaniem) ciekawego. Jak widać - nie zawsze sie udaje. :)

      Usuń
  3. Podobnie mam.
    Siedzą nad pudłem z włóczkami, obok leżą 2 UFOki, a ja deliberuję nad kolejnym swetrem, w którym wściekły róż z pomarańczem będą grać w duecie. Deliberuję czy zacząć od góry czy od dołu... To potrwa zapewne :-D
    *uściski*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij od boku. Tak też można. ;)

      Usuń
    2. nie podoba mi się układ dzianiny w bocznych ;-) będzie się rozciągał wszerz, a ja wolę wzdłuż jednak ;-P

      Usuń
  4. Ja zaczynam bluzkę już n-ty raz. Sprawy rodzinne się pogmatwały tak, że nie zauważyłam rozpoczęcia wakacji. W poniedziałek obiecuje sobie coś pozaczynać i równie mi to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi bluzkami już tak jest. A sprawy rodzinne i wszelkie inne tylko utrudniają dzierganie ;) Życzę Ci szybkiego i skutecznego odgmatwania. :)

      Usuń
  5. Pierwszorzędny taboret! ;)
    Jestem ciekawa, co to za dziergało? Ażury wyglądają pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taboret jest wręcz zabytkowy :D
      Dziergadło nadal powstaje, chociaż planowałam skończyć przed weekendem. Może w tym tygodniu się uda... :)

      Usuń
  6. Posty na zapas są dobrym rozwiązaniem - u mnie się sprawdza, mam dwa przygotowane (prawie), a w międzyczasie żyję :) Remoncik, szukanie roboty, oczekwianie na zamówioną włóczkę (już dwa tygodnie!), wychowywanie nastolatka - raczej przypominanie sobie o 21.00, że może tak już zacząć za nim wydzwaniać, żeby wracał do domu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory miałam trochę zapasu, ale wyczerpałam. Będę nadrabiać. :) Dobrze, że nie mam nikogo na wychowaniu...
      Powodzenia w znalezieniu roboty! :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.