środa, 31 maja 2017

Kwitnie sad, powiał wiatr, tak jak śnieg sypnął kwiat


Wiem to, czuję, życie mnie nie mija... :)

Mam sto tysięcy planów i pomysłow. Nie wiem tylko, co z czasem na realizację.

Świecące zawsze trafia w mój gust.

Jedne z moich ulubionych kwiatów.


Zima:
Zupełnie nie spodziewałam się bitwy na śnieżki w maju. Dziecinniejąc można się uratować od załamania nerwowego.

Noc muzeów:
Arie Mozarta na dziedzińcu kętrzyńskiego zamku i zwiedzanie twierdzy Boyen po ciemku.
Śmieszna sprawa z twierdzą. Zamkowe muzeum zdarza mi się odwiedzać. Twiedzę pamiętam z czasów podstawówki, kiedy była wypełniona wypchanymi zwierzętami. A dzisiaj? Śladu po nich nie ma. Może mole zjadły?

Zakupy:
Chyba przestanę zaglądać do Rossmanna, bo cały czas nagabują mnie o aplikację. A ja nie lubię gromadzić syfu w urządzeniu tak zwanym przenośnym. Poza fabrycznymi mam 10, z czego jedna o zakupach, do skanowania kodów, żeby zobaczyć, kto jest producentem. Nie obchodzi mnie, że promocje. Nie sprzedam duszy za płyn micelarny. ;)

Uczenie się:
Zapominam łykać tabletki na pamięć i koncentrację. Ale kiedy użądli 6 pszczół, człowiek dość szybko uświadamia sobie, co robi źle. Szkoda trochę, że żadna nie dziabnęła mnie w czoło. Może rozum przyszedłby szybciej, i wyprostowałyby mi się przy okazji zmarszczki poprzeczne.
Pobiłam rekord z poprzedniego roku. Za jednym zamachem o połowę więcej niż przez cały ubiegły sezon. Limit jest więc wyczerpany.

Serial:
Bull. Właściwie dobry, ale monotonny. Cieszy mnie lekkie pomijanie wątków osobistych, brak rozbujanej romantyczności, jakichś ludzkich problemów i rozterek. Jest prawniczo, sądowniczo i psychologicznie, ale obawiam się, że tylko pierwszy sezon będzie tak wyglądał. Drugiego albo nie będzie, albo zrobią jakąś kaszankę o uczuciach i emocjach głównych bohaterów. A ja lubię stereotypowe, szablonowe postacie rzucane przed coraz nowe przeciwności. Tylko te przeciwności mogły być trudniejsze, bo za często zdarza mi się odgadywać zakończenie.

Przed kętrzyńskim zamkiem.

W dawnej prochowni w twierdzy Boyen (Giżycko).


Zakupy w Lidlu:
Nie jest to jakieś promowanie czegokolwiek. Ja nie z tych.
Co jakiś czas do zakupów dodawane są przyklejne stwory. Tym razem są to niebieskie ludziki, których nigdy nie lubiłam. Ogólnie uważam akcje rozdawnicze za marnowanie surowców ziemskich i produkowanie zupełnie zbędnych przedmiotów. Ale oto wpadł mi do głowy pomysł, żeby niepostrzeżenie zostawiać te figurki w przestrzeni publicznej.
Klakier został w barze. Inna sprawa, że zostawiłam przy okazji torbę z zakupami przewieszoną przez krzesło, ale małomiasteczkowe bary mleczne mają to do siebie, że nic w przyrodzie nie ginie, panie przy kasie zaopiekują się do czasu odbioru (specjalne podziękowania dla Pani Matki za ekspedycję ratunkową: hvala, thank you, danke!).
Smerf farmer z czapką z trawy zamieszkał na półce z solą w sklepie z żywnością okołoekologiczną.
Smerf skrzywiony w toalecie. Jakoś tak pasowało do jego miny...
Smerf denaturat przy samej kasie sklepowej.
Dobra zabawa. Adrenalina przy przyklejaniu ich, a drugie tyle przy robieniu zdjęć. Bo co to za wandalizm, jeżeli się go nie udokumentuje?

Inne niebezpieczeństwa:
Za dużo stresu.





Piosenka dla maja:
Jeden z piękniejszych duetów.


10 komentarzy:

  1. Świetny pomysł na pozostawianie tych stworków w różnych miejscach. Dzieci lubią takie znaleziska. Już dawno nie korzystam z promocji i wszelkiego rodzaju gratisów do zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda mi wysilać szare komórki na kombinacje promocyjne i gratisowe. Zawsze coś trzeba zrobić, obliczyć, zbierać, jakieś kody i inne dziwne rytuały. A ja chcę tylko spokojnie żyć. :)
      Kiedyś już myślałam o takiej akcji z zostawianiem zwierzątek miniaturowych, czy czegoś w tym rodzaju (stąd się też wziął pomysł na żyrafę), ale nie chciało mi się w to za bardzo inwestować. Gratisowe ludki były niezłym rozwiązaniem. :)

      Usuń
  2. To jeszcze nic, gdy gratis jest naprawdę gratisowy. W Biedronce dodawali "gratisy" (bez pytania), a potem na paragonie okazywało się, że mają cenę! To był dopiero szok. Już nie pamiętam co to było, chyba album do zbierania kart...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię gratisów. Nie lubię mieć rzeczy tylko dlatego, że mogę. Lubię wybierać. Nie lubię zasypywania. Ale to temat na dłuższą wypowiedź.
      A co do niegratisów zamaskowanych w gratisowej powłoce - kryminał się za to należy.

      Usuń
  3. "Dziecinniejąc można się uratować od załamania nerwowego."
    najlepsze motto na życie :-* ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trzeba sobie radzić. Nie ma letko...

      Usuń
  4. Świetny pomysł z tymi stworkami!!! Ludzie się będą zastanawiać, kto to, co to, po co ;)
    Akcje z aplikacjami też mnie wnerwiają - niczego nie będę "montowała", ja się boję niektórych nowoczesnych pomysłów, jak diabeł święconej wody :D
    Kętrzyński zamek liznęłam z zewnątrz, chwilę przed wyjazdem z tego pięknego miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się zastanawiają. To jest chyba najlepsze :)
      Zdrowa obawa to podstawa w walce o przetrwanie. ;)
      Poszłam na ten zamek z okazji tylko, że mieli zagrać klasycznie i zaśpiewać. I przypadkiem namówili się moi znajomi, którzy muzealności obiektu nie widzieli wcześniej, więc poszłam pozwiedzać (a byłam tam już dziesiątki razy). Jakieś dotacje chyba dostali, bo wystawy odnowione, piękniej, ładniej, ciekawiej. Ostatnio się nawet szarpnęłam na refleksję, że ten Kętrzyn to wcale nie jest taki zwyczajny. Całkiem ciekawe miejsce.

      Usuń
  5. Przerażający jest widok śniegu w maju :/ Ciekawy pomysł z tymi smerfami, haha Mi się w kuchni uzbierała już mała wioska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że chociaż do listopada nie zobaczę już takich przerażających widoków ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.