poniedziałek, 1 maja 2017

Kosmetyki naturalne i pierwsza próba


Wpadła mi w ręce książka. Lena Sokolovska, Jovita Vyšniauskienė, Miglė Tylaitė - "Kosmetyki naturalne DIY".

Nie napiszę recenzji, ponieważ nie jestem aż tak kompetentna. Zamiast tego postanowiłam chociaż raz w miesiącu opisać moje przygody z przepisami, które książka ta zawiera. A jest z czego wybierać. Po ładnym wstępie (o autorkach, o ich firmie Uoga Uoga, o przewadze kosmetyków naturalnych) następuje krótki przegląd składników (część z nich miałam na stanie, co mnie znacznie ucieszyło, bo nie przeinwestuję w tym projekcie): glinek, tłuszczów, olejków eterycznych, ziół, owoców, pozostałych. Każdy delikwent uwidoczniony na zdjęciu, zwięźle opisany. Kolejny rozdział obrazkowy to przewodnik po potrzebnych akcesoriach. Tutaj też nie muszę za bardzo uzupełniać zapasów, większość raczej występuje wśród sprzętów kuchennych. Następne strony opisują metody pozyskiwania kosmetyków. Na tym kończy się teoria. Ruszamy na podbój świata, czyli przepisy.
Książka zawiera przepisy podzielone na pięć rozdziałów. Jest pielęgnacja cery (oczyszczanie, toniki, kremy nawilżające, zabiegi kosmetyczne, pielęgnacja ust). Dalej pielęgnacja skóry (oczyszczanie, nawilżanie, pielęgnacja stóp i dłoni). Nie mogło zabraknąć tematów włosowych (szampony, maski, płukanki). I na końcu kąpiel (kule, saszetki, sole). Ciekawym dodatkiem jest kilka przepisów na kosmetyki dla dzieci.

Póki co nie mogę stwierdzić, ile wartości drzemie w tej książce. To prawda, że została pięknie wydana, papier jest sympatyczny, a zdjęcia zachęcają do ucierania balsamów. Usłyszałam też pochlebną opinię osoby dobrze mi znanej (raczej by nie kłamała). Przeczytałam recenzję. Zobaczymy, co wyniknie...

Po co marnować czas? Trzeba zaczynać. Pierwsze śliwki za płoty, coś łatwego, słodki peeling do ust.
Zrobiłam dawkę mniejszą niż zalecana. Po pierwsze - nie było mi to specjalnie potrzebne. Po drugie, zawsze można zrobić coś źle. Niestety się udało.
Zamiast łyżki cukru, użyłam łyżeczki. Podobnie z oliwą. 1,5 łyżeczki. I szczypta cynamonu. Wymieszałam w moździerzyku (bo malutki), chociaż przepis zalecał zmielenie cukru w młynku do kawy. Mój cukier nie był też normalny. Książka mówi o brązowym, mój to kolejny stopień brązu, bo aż melasowy. Poza tym, że zrobiłam wszystko inaczej, kosmetyk nie stracił na jakości.
Użyłam zgodnie z instrukcją. Zrobiłam zdjęcia przed i po, ale drastycznej różnicy nie zauważyłam. Faktem jest, że usta stały się bardziej miękkie, gładkie, atłasowe i nawilżone.
Czy po zużyciu przygotowanej dawki ukręcę kolejną? Prawdopodobnie. To bardzo dobre rozwiązanie przed większą okazją, kiedy decyduję się na matową szminkę w płynie. Dzięki peelingowi usta nie wyglądają sucho i kostropato nawet po dłuższym czasie w kolorze.


14 komentarzy:

  1. Git, przynajmniej wiesz, co w składzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest jeden z większych argumentów za :)

      Usuń
  2. Nie wiem czy w książce jest taka informacja, ale cynamon jest silnie rozgrzewający i może uczulać. Kiedyś robiłam maseczkę z cynamonu. Efekt był super... po kilku godzinach, kiedy skóra przestała być czerwona przypominać potraktowaną wrzątkiem :)
    Najszybszym i najprostszym peelingiem do ust jest miód. Wystarczy wsmarować, zostawić na klika minut i... zlizać :)
    Czekam na kolejne eksperymenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście z cynamonem nie miałam przykrych doświadczeń. Ale masz rację, może uczulać. Wybieram przepisy, które pasują do mnie. Nic fajnego skończyć z alergią na pół gęby ;)
      Miodu używałam też jako peelingu do całej powierzchni twarzy. I zostawiałam na parę minut jako maskę. Sprawdza się bardzo dobrze.
      Mam już na oku kolejny eksperyment. Też łatwy do zrobienia. Nie rzucam się jeszcze na wielkie rzeczy.

      Usuń
    2. Miód też często uczula. A gdzie zdjęcia Twoich ust przed i po?:)

      Usuń
    3. Te zdjęcia nic nie wnosiły. Zmiana była na tyle niewidzialna, że właściwie tylko odczuwalna. :)

      Usuń
  3. Ciekawa książka. Bardzo lubię takie domowe kosmetyki :). Muszę się za nią rozejrzeć :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można ją znaleźć w księgarniach internetowych po taniości (30+ zł). Bardzo ładna, albumowo wydana. A tutaj jest fragment.

      Usuń
  4. Super. Moja córka też robi jakieś maści kremy. Ciekawa ta książka.Opisuj koniecznie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robienie kosmetyków to bardzo pożyteczna umiejętność :D Do maści i kremów jeszcze mi daleko, ale będę dążyć w tym kierunku :)

      Usuń
  5. Sama ostatnio ię w kierunku kosmetyków naturalnych, ale na razie małymi kroczkami do celu, jestem w trakcie zmieniania nawyków, kto wie, może niedługo zamiast koralikować będę kosmetyki tworzyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe, ale pewne kroczki są lepsze niż rzucanie się na główkę. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.