piątek, 31 marca 2017

Under a cold moon and a fractured sky


 I po marcu. Nie zrobiłam wielu ciekawych zdjęć.

Najgorsza książka:
"Tajemnica Wawrzynów", Agatha Christie. Nudna, irytująca i z zakończeniem bez sensu. Przeczytałam ze złości. "Hotel Bertram" jest o wiele bardziej interesujący. Zagmatwanie spadkowe, tajemnicze zamachy, mroki przeszłości, a wszystko to dzieje się w hotelu, wśród przypadkowych gości.

Nie ufaj mężczyźnie:
Moja woda mineralna powinna być lekko gazowana. Nie widzę sensu w kupowaniu niegazowanej. Niegazowaną się filtruje z kranu. Kupuje się lekko gazowaną. Po co całe dwie zgrzewki niegazowanej? Nie wiem.
Generalnie dużo rzeczy uważam za nieistotne. Ale w przypadku, kiedy o coś mi specyficznie chodzi, chodzi mi o to niesamowicie specyficznie.



Włosy:
W końcu dorobiłam się jedwabnej chustki. Życie jest z nią o tyle łatwiejsze, że czeszę się raz na dwa/trzy dni, na noc zabezpieczam fryzurę tkaniną i rano budzę się z nienaruszonymi warkoczami.
Ale są też chwile irytacji. Same włosy niczego złego ostatnio nie robią, ale mam problem ze znalezieniem porządnej farby spod znaku cruelty free. Testuję różne rzeczy, nie mam najmniejszej ochoty na naturalne i z matki ziemi wyrodzone specyfiki. Potrzebuję chemicznego dziadostwa, które zakamufluje moją siwiznę. I nie będzie się babrać po głowie, ręcznikach i poduszkach. Poszukiwania są o tyle utrudnione, że na wszystkich możliwych forach cała dyskusja o farbach do włosów zamyka się stwierdzeniem, że chemia jest zła, a naturalne henny, czy inne czasochłonne operacje najlepsze. Może bez kitu. Dosłownie. Miałam przeżycia z papkami i naturalnymi barwnikami. Nie chce mi się.

Wzruszenia:
Allegro gra na uczuciach matką i córką. A ja nie mam serca, irytuje mnie smarkula, która zamiast od razu powiedzieć, o co jej chodzi, męczy rodzica, maltretuje i zmusza do szycia nocami. Ogarnij się mała i wysłów marzenie. Po co te tajemnice i rozstrzygnięcia w finale? Głupie.

Nie bądź mięczak:
Nie obawiaj się zwracać komuś uwagę. Tak sobie ostatnio powiedziałam, że jeżeli nie wyrażę sprzeciwu, to znaczy, że toleruję. A nie muszę przecież, jeżeli mnie coś w kręgosłup moralny kłuje.

Uroda:
Wróciłam do oleju tamanu do twarzy. Codziennie wieczorem, jako serum, chwilę przed kremem. Odmłodniałam o 5 lat, a do tego aż tak bardzo nie widać efektów niewysypiania się. Jest dobrze.


Piosenka dla marca:


5 komentarzy:

  1. Też kupiłam olej tamanu. Jeszcze nie aplikowałam. Piszesz, ze odmładza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym odmładzaniem to lekka przesada, ale to bardzo dobry olej. :)

      Usuń
    2. Z dnia na dzień widzę jaśniejszą i bardziej wygładzoną skórę twarzy. Już wiem, że dobrze zrobiłam kupując ten olejek.

      Usuń
    3. "Romanek" to nick mojego małża.
      ankaskakanka

      Usuń
    4. Aż się zastanawiam, dlaczego zapomniałam o jego istnieniu? Używałam jakiegoś beznadziejnego serum, później kolejnego, trochę lepszego. Nic nie działało tak dobrze jak tamanu. Kolor skóry się wyrównuje, cienie pod oczami tracą na intensywności... Cudów nie ma, ale jest znaczna poprawa jakości życia ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.