poniedziałek, 13 lutego 2017

Wojna i pokój


Oglądałam serial. W tak zwanym międzyczasie produkowałam ananasy i dziergałam czapki. Ale nie o moich pracach kreatywnych będę rozmawiać, ale o "Wojnie i pokoju".

Nowa nowość, chociaż lubię i starsze adaptacje. A najbardziej lubię Lwa Tołstoja. Całkiem przypadkiem napisał złożoną, wielowarstwową powieść, która współcześnie znajduje miejsce nie tylko na zakurzonych, bibliotecznych półkach. Dlaczego przypadkiem? Do tego wniosku dotrzemy drogą dedukcji.

"Wojna i pokój" to dzieło obszerne w treści i wątki. Ekstremalna wersja "Dumy i uprzedzenia", przemiana utracjusza w człowieka, Pietia Rostow niczym Gavroche lub inne sztandarowe dziecię rewolucji, a do tego zdrady, romanse, miłości, zakazane związki i patologiczne rodziny jak w rasowej telenoweli. I jeszcze wydźwięk tytułowy - ludzie przemieniają się w obliczu śmierci. Bo nawet nie zmieniają. W tym nie ma niczego subtelnego. Ludzie się odradzają.

Najbardziej przemienia się Pierre Bezuchow. Od początku poszukuje czegoś, co znajduje dopiero utraciwszy wszelkie perspektywy.
Natasza przemienia się z trzepaka w matkę narodu.
Sonię przemienia poświęcenie i poczucie obowiązku.
Bołkońskiego przemienia miłość.
Jego siostra, Maria, przemienia się z brzydkiego kaczątka w zdecydowaną głowę rodu.
Mikołajowi Rostowowi się odmienia. I to jest w porządku, chociaż inne postacie za czyny podobnego kalibru nie są traktowane tak pobłażliwie i ze zrozumieniem.
Dołochow się nie przemienia, ale nikt nie ma do niego pretensji.

I kiedy tak już wszyscy wylądują na przewidzianych dla nich orbitach (niektórzy umrą, inni popadną w zapomnienie), następuję tołstojowa sielanka pod liściem jabłoni. Żeby nie było, że od poety lipę odgapił. Jabłoń ma kształt szlachecki z wiejskim zaśpiewem. Ojczyźniany, jak wojna, której Napoleon nie był w stanie wygrać. Bo zima to rosyjska pora roku. A po zimie kwitną jabłonie. Poezja i proza biorą ślub, jak Natasza i Pierre.

Droga dedukcji.
Natasza była głupia. Ale nie wyjątkowo głupia, ponieważ wszystkie panny z jej środowiska były głupie. Pseudoromans z Kuraginem zszargał jej nieposzlakowaną opinię. Wstyd wyjść z domu. Ja się tylko zastanawiam, dlaczego za Kuraginem na salony nie ciągnął się smród wynikający z jego niecnych postępków? Wszyscy wiedzieli, ale nieletnim idiotkom nie powiedział nikt. Z kolei o Nataszy huczeli wszyscy.
Pierre dał się ożenić z Heleną. Helena była głupia, ale nie w tym sensie, co Natasza. Helena myślała, że może być Pierrem, a raczej starym Bezuchowem. Nie mogła, co gorzko jej uświadomiła ostatnia wizyta na salonach. Gdyż tym razem smród się poniósł. Stary Bezuchow mógł mieć całe stodoły nieślubnych dzieci, a i tak nadal całowano go w rękę z wielkim namaszczeniem. Helena wpadła z samym carem (czy tam innym dziadostwem), i był to skandal, po którym jej życie zakończyło się. Pierre stał się wolny od upiornej żony! Tołstoj się cieszy, że tak pięknie zakończył nieznośny wątek, utorował drogę do szczęście Nataszy. A nikt nie pomyśli, że Helena była ofiarą. Własnego, knującego ojca, rodzinnej patologii, każdego swojego głupiego kochanka. Społeczeństwa wybaczającego wszystko mężczyznom, a od kobiet wymagającego nieposzlakowania.
Sonia miała przyobiecaną miłość. W garści, na wyciągnięcie ręki. Z Mikołajem byli w sobie nawzajem śmiertelnie zakochani. Tyle, że Mikołaj się odkochał (miał prawo, był mężczyzną, poszedł na wojnę, dorósł), a Sonia musiała zrobić drogę jego szczęściu. Nawet nie chodzi o to, że puścił Sonię kantem. Chodzi o to, że nie zrobił przecież niczego złego. To kobieta ma prawo zakochać się w drugim dopiero, kiedy pierwszy umrze.

Wnioski końcowe:
 Fajny serial, ale dlaczego Natasza jest blondynką? I takie rosyjskoidalne śpiewy patetyczne jako muzyka tła. To było coś napędzającego atmosferę bycia na krawędzi mroku.

Dołochow recytuje przedszkolny wierszyk E. Skarżyńskiej, pt. "Wszyscy mnie lubią".
PS. Ilustracje podkradzione. Zmiany wandalistyczne wprowadzone przeze mnie (plus podkręcony kontrast w pierwszej).

10 komentarzy:

  1. Oglądaj więcej seriali, proszę :-D
    i opisuj! Bardzo proszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo chociaż jakiś film. Tylko trudno teraz znaleźć coś, o czym warto pisać. :)
      Ale postaram się. Chociaż raz w miesiącu.

      Usuń
  2. Przeczytam! (Albo obejrzę, zależy co się uda wcześniej). Ta Helena zaintrygowała mnie najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze się ogląda. Wizualnie bardzo trafia do oka. Estetycznie inspirujący. Czyta się całkiem nieźle, chociaż początek jest trochę pod górkę. Ale to jedna z moich ulubionych powieści. :)
      Heleny nie darzę sympatią, ale potrafię znaleźć w sobie współczucie.

      Usuń
  3. Boska recenzja :) Takie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super się czyta:) A ja pamiętam serial produkcji radzieckiej jeszcze, wtedy mi się podobał. Ale najbardziej lubiłam amerykańską wersję z Audrey Hepburn w roli Nataszy Rostowej. Pozdrawiam cieplutko i walentynko. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      Też pamiętam radziecki serial. Tamten Bołkoński był najlepszy. A Audrey Hepburn jako Natasza pasowała mi o wiele bardziej niż Lily James.

      Usuń
  5. Wojna i pokój i Duma i uprzedzenie to najpiękniejsza obca klasyka. Często wracam do tych powieści.
    Jane Austen należy do moich ulubionych, najlepszych i najważniejszych pisarek (i pisarzy) w historii literatury angielskiej.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane Austen i Lew Tołstoj bardzo trafnie opisali działanie społeczeństwa. I z tego względu bardzo lubię czytać ich powieści.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.