wtorek, 28 lutego 2017

Więcej nic


To był bardzo ładny miesiąc.

Film:
Oglądam przedwojenne polskie filmy. Nałogowo. Dialogi wyśmienite, aktorzy utalentowani, muzyka przyjemna. Bodo, Andrzejewska, Brodniewicz, Grossówna, Żabczyński. Najbardziej Andrzejewska.

Monarchia:
Oglądam dużo filmów dokumentalnych, trochę czytam. Wszyscy ci królowie i książęta, wszystkie królowe i księżniczki, wyglądają na straszliwie podstępne osoby. Może poza Zofią Grecką. Więc może to ona jest najbardziej podstępna?
Nie jestem zwolenniczką księżniczkowania, arystokracja to nie dla mnie. Cała ta herbowość to straszliwie przedawniona sprawa. Nie mam sentymentu, nie patrzę w nostalgicznym rozmarzeniu.

Rękodzieło:
Wciągnęły mnie koraliki i broszki. Mam ambitne plany, ale póki co rozwijam umiejętności, żeby móc zrealizować chociaż niektóre. Za każdym razem jest coraz lepiej.

Niedaleko granicy z Rosyjską Federacją, ale w drugą stronę.

Jedzenie dla dzikich pierzastych.



Organizacja:
Poukładało się życie blogowe. Nie ma chaosu. Przygotowałam już sporo materiałów na następne poniedziałki. Fakt, że wszystko będę publikować mocno po fakcie, zdarzenia z przeszłości i nie na żywo. Ale i bez pośpiechu. Dokładniej. Jeżeli okaże się, że poniedziałek to za mało, uruchomię jeszcze jeden dzień tygodnia. Nie mam ciśnienia. Nie robię nic na siłę. Plan działania się sprawdził.

Zdrowie:
Wypiłam butelkę soku giloy i amla. Nazwy roślin, które nic nie mówią. Pierwsze to Tinospora cordifolia. Właściwości wspaniałych ma podobno bardzo wiele. Kilka z nich to: poprawa odporności (przetrwałam bez chorowania największą zarazę w sezonie, więc coś w tym może być), poprawia trawienie (z tym nie mam problemu, więc nie wiem, czy było co poprawiać), redukuje stres (szkoda, że czynniki wywołujące stres o tym nie wiedzą), wywiera pozytywny wpływ na drogi oddechowe (nie chodzę zapowietrzona, to fakt), ogranicza procesy starzenia (nigdy nie wiem, czy procesy starzenia są w kościach, czy na twarzy), poprawia wzrok (niedługo pójdę się przebadać, wtedy zobaczymy). Drugi główny składnik soku - amla, czyli liściokwiat garbnikowy (ma polską nazwę!). Działanie  antybakteryjne i antywirusowe. Jak już wspomniałam, nie chorowałam.
Poza tym, odkąd piję różnego rodzaju ajurwedyjskie wspomagacze (suplementy diety), włosy rosną mi jak szalone, są miękkie i błyszczące, a do tego straciłam zakola (rodzinna tradycja, ale nie trzeba kultywować). Moja twarz, mimo zimy, nie jest szara i przewrażliwiona, wygląda normalnie. Kondycja paznokci znacznie się poprawiła. Nie mam też ochoty na słodycze tak często, jak wcześniej (ale odkryłam niedawno przepyszny Wawlowy baton orzechowy), ogólnie jem mniej.
Nie uważam jednak, że znalazłam receptę na długie i właściwe życie. Czas pokaże. Nadal testuję na sobie ajurwedyjską mądrość medyczną.

Domki w parku. Ładnie to wygląda, zobaczymy, czy się sprawdzi.


Co ja mogę?
Ja mogę bić. I będę bić. Jeżeli jeszcze raz usłyszę to w towarzystwie Co ty wiesz o życiu?, to ucieknę i nigdy nie wrócę. Nie mam cierpliwości. Wyczerpała się.

Zasługi:
Jak ja nie lubię, kiedy ludziom się wydaje, że ktoś im coś zawdzięcza.

Łańcuszki:
Myślałam, że to umarło w poprzedniej dekadzie. Ale nagle okazuje się, że dostaję od znajomych (dorosłych, zdawałoby się, że inteligentnych ludzi) historyjki o chorych dzieciach, wprost z epoki internetu łupanego. Albo jakieś inne informacje z manipulacyjnym zakończeniem, z którego wynika, że nie mam serca, bo nie wysyłam dalej, a co gorsza, sprawdzam, czy osoba, która mi wysłała nie jest cyborgiem, albo obcy nie przejął panowania nad jej mózgiem. Skąd to się bierze, że ludzie czują potrzebę spamowania bliźniego? Nie potrafię odpowiedzieć.




Piosenka dla lutego:
Tak jakoś nostalgicznie i sentymentalnie. Bo luty to jeden z moich ulubionych miesięcy.


Społeczeństwo się domaga:


Producentem jest Patanjali, kupowałam w LittleIndia.pl, ale ostatnio nie widać w asortymencie (może wróci?). Kolor ma brzydki, zapach też, smakuje medycyną. Musi być lekarstwem! ;)

20 komentarzy:

  1. Mamy te same nałogi, jeśli o filmy chodzi. Ja jeszcze teatr tv, dokumentalne i historyczne. I filmy typowo z czasów komuny ;)
    Za "co ty wiesz o życiu" ładuj w pysk bez skrupułów. Za dużo se ludzie pozwalają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj oglądałam "Kobiety nad przepaścią". I uważam, że to najlepszy polski film z tamtej epoki, który widziałam. A moim ulubionym krajowym wyrobem jest "Prawo i pięść". :)
      Historycznie nadal jestem w Imperium Brytyjskim. Oglądam o dziedzicznych chorobach, królowej Wiktorii, takie klimaty. :)
      Jeszcze się na dobre nie otrząsnęłam po pewnym zdarzeniu z serii "ludzie sobie pozwalają". Aż brak słów. Ale dojdę do siebie. Emocje opadają.

      Usuń
  2. Musze poczytać o tych ajurwedyjskich "przysmakach". Póki co, pijam rano wodę z cytryną i imbirem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ubiegłym roku piłam imbir z miodem. Generalnie wszystko na sobie testuję :)

      Usuń
  3. Na zdrowie u mnie też rano woda z cytryną. I też działa. Chyba. W każdym razie zdrowa jestem jak koń, mimo cyklicznych pomorów w pracy;-). A w ciągu dnia napój imbirowy na rozgrzewkę:-).
    Poza tym prawie nic nie oglądam i zupełnie nic nie czytam, kulturalna kiszka, niestety.
    Sytuacja zmusiła mnie do zarejestrowania się na FB i tam z zaskoczeniem odkryłam istnienie dziwnych łańcuszków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, to przetrwać pomory. Nawet, jeżeli to tylko efekt placebo :)
      Z premedytacją polecam Ci "Czarną perłę" z Bodo. Myślę, że po tym filmie akurat Ty będziesz miała ciekawe przemyślenia.
      I właśnie podpowiedziałaś mi kolejny argument utwierdzający mnie w postanowieniu, żeby od FB trzymać się z daleka. Trafię tam, jeżeli będzie to konieczne. Z własnej woli i dla rozrywki nigdy.

      Usuń
    2. Jeśli Ty polecasz i na dodatek szczególnie dla mnie... nie mogę przejść obojętnie:-)
      Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć:-)
      Dzięki!

      Usuń
    3. Nie twierdzę, że to będzie Twój ulubiony film, ale widzę emocje, które może wzbudzić. :)
      Film można też znaleźć na YouTube.

      Usuń
  4. O, łańcuszki... nie cierpię organicznie. Wywaliłam nawet korabiewickie schronisko z fejsa, bo mają taką łańcuszkowo-terrorystyczną mentalność: jak nie udostępnisz, znaczy nie chcesz, żeby pies żył... noszkurfffff! (sorki) A ta kasa wpłacana na konto to rozumiem się nie liczy? Liczy się tylko spam, tak? :-/ Nawet do nich napisawszy, że nieładnie tak i forma jednak też się liczy. Dostawszy zjebkę :-) ergo nie warto.
    Piękne zdjęcia! ♥ ♥ ♥
    Ten sok to gdzieś się da nabyć? Pokaż jak to wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię, kiedy ktoś mi próbuje wjechać na emocje. Kiedyś mnie i moją koleżankę napadli ludzie, którzy zbierali pieniądze na ludzi chorych na raka. I od razu, nie znając nas, zaczęli wmawiać, że nie mamy serca, nie chcemy się dzielić, nie ma w nas współczucia. A mama tej koleżanki walczyła z chłoniakiem już od dłuższego czasu. Nic od nas nie dostali. Za terroryzm.
      Wkleiłam zdjęcie mojego aktualnego napitku. Po poprzednim wyrzuciłam już opakowanie. Obecnie w sklepie nie widać, ale jest Safi, który też piłam i całkiem miło wspominam.

      Usuń
    2. Społeczeństwo dziękuje :-D Se obczai i może nabędzie :-)

      Usuń
    3. Zastrzegam, że nie przyjmuję reklamacji, nabywa się na własną odpowiedzialność. ;)

      Usuń
  5. Łańcuszki na fb, bardzo frustrująca rzecz, a że ja zawsze sprawdzam co mi się każe pod groźbą społecznego ostracyzmu udostępniać, to tracę od kilku minut do pół godziny życia, żeby zweryfikować wiarygodność. Czasem przecież warto pomagać. Niemal zawsze okazuje się, że to ściema, nabijanie dobie wejść i laków. Piszę więc ostatnio facebookowej znajomej, że udostępnia spam, grosza prawdy nie ma w tym co w naiwności swojej wspiera, dziecko ma się dobrze, co więcej, to dziewczynka nie chłopiec i wklejam link do źródła. Żeby nie było, że jestem zołza i robię to złośliwie. Myślę sobie, ogarnie się, usunie z tablicy, więc czekam. Nie usunęła, dała mi lajka.
    Podobnie z konkursami niezgodnymi z regulaminem FB, mam się gonić skoro mi się nie podoba, ale nie psuć zabawy innym, co z tego, że łamią prawo i spamują mi "łola" udostępnieniami, każdy tak robi, a ja jestem aspołeczna.
    A tak ogóle weszłam tu, żeby pogratulować Ci nowej pasji i powiedzieć, że czekam na nowe prace :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, będę rozwijać pasję :)
      Ludzie zamiast się normalnie i treściwie komunikować, bezmyślnie rozsyłają między sobą różne bzdury. Tak mi się wydaje.

      Usuń
  6. Stare kino to zupełnie inna bajka, niż to co teraz, prawda? Zupełnie inna postawa ludzi, inny sposób odnoszenia się do siebie, scenariusz zupełnie inny. Chciałabym by do ludzi wróciła ta wcześniejsza elegancja i kultura. Teraz co chwile stają się modne rzeczy sprzed wielu lat, może i to w końcu wróci?
    Amla.. mam z tego szampon i olejek do włosów. Zaciekawiłaś mnie tymi suplementami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare kino bardzo się różni. Z jednej strony cieszę się, że nastała taka nostalgiczna moda, z drugiej obawiam się, żeby to nie było zjawisko powierzchowne. Bo skarbów wśród przedwojennych filmów jest wiele. Może fabuła często bywała naiwna, ale dialogi, piosenki, cała oprawa (i efekty specjalne) są warte uwagi. :)
      Amla do włosów sprawdza się świetnie. Przez długi czas używałam olejku z domieszką. :)

      Usuń
  7. Stare przedwojenne filmy są świetne. Dawno nie oglądałam. Komedie z Dymszą i Bodo rewelacja. Oj ludzie gadają i zawsze będą gadać. Staram się nie słuchać wymądrzania i robić co uważam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komedie są naprawdę zabawne, co trudno powiedzieć o współczesnych.
      To prawda, gadaniu nie można się poddawać. Trzeba robić swoje :)

      Usuń
  8. Też wydawało mi się, że łańcuszki odeszły w zapomnienie, ale niestety zmieniły tylko formę. Sama jestem na nie uczulona i szczerze ich nie znoszę. Nie mieści mi się w głowie jak ludzie mogą rozsyłać takie głupoty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie robią różne głupie rzeczy, i czasami aż nie sposób nie zwrócić uwagi, i nie wyrazić się w jakiś sposób, stanąć w opozycji na tyle widzialnej, żeby zmusić chociaż jedną osobę do zastanowienia się nad tym.
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.