wtorek, 31 stycznia 2017

Chasing away the blues


Dzieją się rzeczy, dzieją się sprawy. Styczeń był tak przygodowy, że wyczerpał chyba limity na cały rok. Chociaż obawiam się, że to dopiero preludium... Nie osiągnęłam niczego spektakularnego, mogłoby się zdawać. Ale mam wrażenie, że robię krok do przodu. Mały, drobny, ale całkiem pewny. W huraganie rzeczy i spraw. We found love.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

sobota, 14 stycznia 2017

W kolorze morza


Kolejny obszerny sweter. Dziergany z przerwami. Zabrakło tworzywa, pasmanteria nie mogła dogadać się z dilerem, trwało to dwa tygodnie, albo więcej. Aż w końcu nastąpił przełom - włóczka przybyła, została zakupiona i przerobiona na brakujący rękaw.

środa, 4 stycznia 2017

Postanowienia?


Nie będę wymyślać, że schudnę 25 kilogramów, bo nie wydaje mi się, że to dobry pomysł. Nie zamierzam podejmować spektakularnych wyzwań. Robię plan miejsc (mniej więcej), do odwiedzenia. Wszystkie się nie spełnią, chociaż są realistyczne, ale planować można.

niedziela, 1 stycznia 2017

We are free


Napisałam listę postanowień. Lepszą niż rok temu, ale w podobnej manierze. Nie będzie jej dzisiaj, bo dzisiaj jeszcze nie pora. Dzisiaj jeszcze o przeszłości.