czwartek, 1 grudnia 2016

I was born like this, I had no choice, I was born with the gift of a Golden Voice


Już tylko miesiąc i po całym roku. Grudzień zaskoczył mnie. Wczoraj dopiero, późnym wieczorem, uświadomiłam sobie, że oto nadchodzi pierwszy. Cały dzień spędziłam na przemieszczaniu się od punktu A do punktu B, a dom okazał się być w tej alfabetycznej wyliczance dopiero punktem K. Podsumowanie jednak też udało się opublikować jeszcze dzisiaj.

Leonard Cohen:
Kiedy dowiedziałam się, że Bob Dylan został uhonorowany Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury, pomyślałam sobie - Reymont i Żeromski. Zawsze dostaje nie ten, co trzeba. Jeżeli Nagroda Nobla miałaby coś dla mnie znaczyć, nie Dylan, ale Cohen powinien ją dostać. Bo Leonard Cohen był wielkim poetą, a po sześćdziesiątce nawet konkretnym człowiekiem, którego myśli chciało się poznać i przemyśleć samodzielnie.
Może jestem skorumpowana, może nie potrafię patrzeć bezstronnie, ponieważ dziecięciem będąc intensywnie wsłuchiwałam się w ten charakterystyczny głos. Ale gdybym miała wymienić 4 moich ulubionych poetów, byliby to - Marc Chagall, Zbigniew Herbert, Leonard Cohen i Claude Debussy. Piąty byłby Marek Grechuta.

Muzyka:
Nell! Tak dobrze się słucha.

Książka:
Rozszyfrowałam jedną czwartą rodziny.  "Wilno. Rodzinna historia smaków" Ewy Wolkanowska-Kołodziej to naprawdę świetna książka. Może jeszcze napiszę konkretne podsumowanie. Jeżeli znajdę dogodną chwilę.






Włosy:
Nadeszła chwila, kiedy skończyła się moja stara szczotka do włosów. Znalazłam następczynię. Kosmiczną, ergonomiczną, stworzoną specjalnie i precyzyjnie. Rewolucyjna szczotka ze specjalnymi kolcami rozczesującymi okrutnie splątane włosy. Wszystko świetnie, tylko zastanawiam się, czy można ją myć w zmywarce... To by było coś! Mam obawy, ale dam znać, kiedy je pokonam.

Wyjdzie na to, że zazdroszczę:
Pani Matka uświadomiła mi niedawno, że moja koleżanka z dzieciństwa robi karierę. Może kiedyś zostanie nawet panią gwiazdą, póki co jest widoczna regionalnie. I, kiedy ta prawiesława wyniosła ją ponad szarą powierzchnię, okazało się, że ta moja koleżanka z dzieciństwa pochodzi z Olsztyna, a nie z małego miasteczka, o którym słyszało niewiele osób. Jaką jest artystką? Nie w moim guście, nawet bym jej nie zauważyła. Co myślę o jej pochodzeniu? Trochę to śmieszne zjawisko. Ja nie wstydzę się, że jestem ludnością prowincjonalną, zdziczałą nawet. A tu taka cywilizacja! Niech jej będzie, ale dla mnie to zabawne.
Życzę jej wielu sukcesów. Mimo wszystko.

Nie bądź mięczak:
Nie trzeba szukać usprawiedliwienia i winnych, trzeba szukać rozwiązania problemów. I mieć plan B. I C.

Kawa:
Rzucam kawę wszelką poza wykwintnie gotowaną. I kilka innych spożywczych artykułów, na czas grudnia. Za bardzo nie będę tym epatować, ponieważ nie chcę być oskarżona o przynależność do jakiegoś ruchu. Jedzenie nie jest tak bardzo istotne. Właściwie nic nie jest bardzo istotne poza tymi naprawdę bardzo istotnymi kwestiami.

Dyskusja:
Ile razy się słyszy: "Nie dyskutuj!" albo "Nie będę z tobą dyskutować!". Jakby to było coś złego. Kulturalna wymiana myśli ma zalety. Trzeba wymieniać się poglądami. Zderzać hadrony. Rozmawia się o neutralnych sprawach, że sukienka jest ładna, frytki smaczne, a pogoda brzydka. Ważne tematy są przerażające. Wzniecanie paniki w szarych komórkach burzy komfort. Człowiek powinien uczyć się przez całe życie. W głowie musi być dynamicznie, nie można zardzewieć w stereotypach, rutynie i "bo tak". I uważać, że jeśli ma się rację (nawet jeżeli ją się naprawdę ma), to wszyscy inni są głupi.
Dużo osób, które deklarują otwarcie i ogólną ruchomość umysłu, jednak osądzają oraz patrzą z góry.


W kinie na "Królestwie" o zwierzętach. Żyrafa objęta męskim ramieniem, żeby nie bała się wilków.

Znalezisko podprogowe - opakowanie po paście do butów.

I pudełko po galaretce. Już w formie poskładanej.


Piosenka dla listopada:
Nie mogło być inaczej.


9 komentarzy:

  1. Rozmowa... Strasznie trudna sztuka. Uświadamiam sobie, że zupełnie jej nie potrafię. Nie potrafię tak zwyczajnie rozmawiać. Bo na te tematy, na które ja bym bardzo chętnie, to nikt nie chce, bo albo wymagają ujawnienia i uzasadnienia poglądów, albo dotyczą tematów, na których moi rozmówcy się nie znają. A na tematy zwyczajne, jak pogoda na przykład, to z kolei mnie się nie chce nawet ust otwierać. Albo jest jeszcze typ rozmowy, który męczy mnie szczególnie, to... jak to nazwać? "odbijanie piłeczki" czyli gadanie całkowicie o niczym, byle było zabawnie: moi znajomi w pracy mogą godzinami przerzucać między sobą zabawne teksty z filmów, żarciki, skojarzenia i przeinaczenia, chichrając się przy tym do rozpuku... Czuję się wśród nich jak kosmitka.
    Grudzień też mnie zaskoczył.
    Nobel... Chciałabym kiedyś przysłuchać się naradom komisji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie "odbijanie piłeczki" jest bardzo hermetyczne. Wśród rodziny, przyjaciół - jak najbardziej. Ale też i nie przez cały czas. W sumie mam dużo szczęścia, że moje najbliższe grono przyjaciół to ludzie z którymi naprawdę można porozmawiać.
      Nobel jest... dziwny. Jakie są kryteria? Nie wiem. I też chciałabym się przysłuchać naradom.

      Usuń
  2. Bob Dylan też jest poetą. Cohena zaś cenię sobie szczególnie. Rozmowa? Tylko z mężem. Mam ten luksus, że jemu mogę prawie wszystko powiedzieć. Grudzień mnie nie zaskoczył. Musze pamiętać o zobowiązaniach pieniężnych na początku miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dylan pewnie jest nawet genialny i wybitny, ale ja nie jestem obiektywna :D
      Rozmawiać trzeba najbardziej z najbliższymi, więc cieszę się, że są tacy ludzie jak Wy.
      Mam trochę zobowiązań związanych z końcem miesiąca, ale mogę je przeciągnąć kilka dni. Ale i tak nie powinnam być zaskoczona. :)

      Usuń
  3. W ogóle zauważam, że dyskurs stał się bardzo niemodny już w poprzedniej epoce. Należało mieć jedynie słuszne poglądy, stąd zapewne taka niechęć do prowadzenia merytorycznych rozmów, za to wielka lubość w nagonkach na tych, którzy myślą inaczej. Bardzo to smutne. Szczególnie z punktu widzenia filozofa, bo wszak podstawową ideą filozofii jest poszukiwanie, a narzędziem wymiana myśli i poglądów. No ale cóż, wracamy do "jedynie słusznej" ideologii. Z wielką obawą patrzę na świat.
    Śnieg! O, jak ja lubię śnieg! Jest tak pięknie :-)
    Miłego grudnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumienie, że ktoś nie zagraża, nie czyha, mimo różnicy zdań, jest bardzo ważne.
      Lubię śnieg i mróz. Od razu robi się ładniej :)
      Nawzajem :)

      Usuń
  4. O, też mam takich znajomych, co się wstydzą, że całe życie na wsi mieszkali i mieszkają, a na fejsie napisane mają, że z Krakowa :D Dla mnie beka i jawne przyznawanie do kompleksów. Albo durnoty. Co gorsze? ;)
    Cohen - jako około 16-latka targałam ze sobą wszędzie tomik jego wierszy. Ale muzyki średnio lubiłam słuchać, tak szczerze mówiąc.
    Dyskusje - uwielbiam, zwłaszcza burzliwe i z kimś, kto ma inne poglądy. Z tym, że bywam wściekle atakująca wtedy :) Nie cierpię pogaduszek o dupiemaryni i jeszcze bardziej narzekactwa - z takimi nie gadam. Nooo, chyba że sama chcę pomarudzić :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, my ich na naszych wioskach nie potrzebujemy ;)
      Muzyka u Cohena to porażka. Ostatnia jest bardzo dobra, ale tej wcześniejszej nie da się słuchać. Syntetyk i głuchy gumoleon. Może na tym polega jego tragedia, że nie trafił na nikogo, kto by mu porządnie zagrał?
      Dyskutuję całe życie. Czasami polega to na samotnym marudzeniu, albo zatruwaniu życia niewinnym ludziom. Ale dzisiaj, kiedy marudziłam usilnie, moja ofiara w końcu zwerbalizowała to, co zadrą siedziało w moim istnieniu. Czuję się uwolniona. Mimo, że problem nie zniknął. Ale już potrafię o nim powiedzieć w jednym zdaniu.

      Usuń
  5. what a great post! :)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.