wtorek, 1 listopada 2016

기분 좋아


Znalazłam jeszcze kilka zdjęć wyjazdowych, z drogi, niekoniecznie określonych w czasie i przestrzeni. Nie pasowały do niczego, więc znalazły się tutaj. Poza tym - październik.

Jamnik twierdzi, że łóżko należy do niego.

Najczęściej noszoną biżuterię zaczęłam przechowywać w "szklance".

Kętrzyn.

Przypomniałam sobie, że lubię grać w karty.

Nie bądź mięczak:
Zaobserwowane zjawisko. Moje przyjaciółki, znajome... w zasadzie każda kobieta się z tym spotkała.
- Sama? A nie bałaś się?
Dotyczy wszystkich spraw większych niż kupowanie tuszu do rzęs i pomidorów.
- Sama pojechałaś tak daleko? Nie bałaś się?
- Sama kupiłaś gigantyczny mebel? Wiedziałaś jak?
- Sama naprawiłaś cieknący kran? A nie bałaś się, że źle zrobisz?
- Sama pomalowałaś mieszkanie? I umiałaś?
- Sama byłaś z psem u weterynarza? I dostałaś dobre tabletki?
- Sama upiekłaś i przyozdobiłaś ten tort? Dałaś radę?
A co ta kobieta jest? Jakiś odmieniec wykulgany spod schodów? Mamy XXI wiek, kobieta dostała swoje prawa, sama może chodzić po ulicy. Co to za zdziwienie?
I sprawa najbardziej zagadkowa - te pytania zadają inne kobiety. Które wcale nie mniejsze ciężary potrafią udźwignąć na głowie.

Obuwie:
Przy okazji kupiłam sobie polskie, łukowskie buty. I w związku z tym:
- Babciu, byłam w Łukowie, kupiłam sobie buty! - wyznałam entuzjastycznie.
- W Łukowie? A ty wiesz, gdzie to jest? To lubelskie województwo!
Bośnia rodzinie nie imponuje, ale lubelskie województwo...

Muzyka:
Wieniawski! Świetna okazja do snobowania. Mój ulubiony konkurs. Nie miałam wytypowanych faworytów od samego początku, coś się wykrystalizowało w trakcie słuchania. Ale też nie byłam nastawiona negatywnie do tych, którzy mniej przypadli mi do gustu. Pracuję nad tym. Zaczynałam od piłki nożnej, teraz czas przenieść to w inne dziedziny życia.
I Sabrina Carpenter. Wielce obeznana z nowościami nigdy nie jestem, ale osoba bardziej nowożytna mi poleciła.

Społeczeństwo:
Nie lubię ukrytych motywów. Czasami (często...) ludzie eksponują swoją wiedzę na temat innych osób i spraw, które ich bezpośrednio, albo nawet w żaden sposób nie dotyczą, i nie są ich sprawami. Nie chcę słuchać plotek. Tyle jest temat do rozmów, a tu tylko o modzie, chorobach i innych ludziach.
I może z mojego rozczarowania wynika, że nie chce mi się gadać. Czuję, jak bardzo mało mam do powiedzenia, a jednocześnie jak dużo. Nie widzę sensu dzielenia się przemyśleniami, bo nie zostaną one odpowiednio usłyszane. Staram się mówić prosto, nie chcę, żeby ktoś się czegoś domyślał. A jednocześnie mój mózg zauważa i ostrzega mnie, co może zostać niewłaściwie odebrane, opacznie zrozumiane. Albo, że ktoś może "wyciągnięte" informacje wykorzystać przeciwko mnie. Nawet nie w złej wierze, nawet nieświadomie. Tak sobie chlaśnie, bo przecież przy mnie też o innych opowiada różne głupoty.

Czas:
Nie mam czasu na głupoty, w wolnych chwilach dziergam swetry. Straszliwie mnie rozstroiła zmiana pory roku (nagła, bo wyjechałam z owianej latem Chorwacji, żeby trafić na Złotą, Błotną Jesień), mam porąbany harmonogram snu (problem z zasypianiem i budzeniem o regularnych porach - im człowiek starszy, tym bardziej uwiera spontaniczność). Jeszcze czas się cofnął, a tak naprawdę przyspieszył. Wszystko dzieje się za szybko, straszliwie dużo jest wydarzeń na każdej płaszczyźnie życia. Nie mogę się ogarnąć.

Rzeka Krka.

Znowu zapomniałam, jak ten krzak się nazywa...


Film:
W końcu! Love & Mercy. Bardzo zgrabnie opowiedziane życie Briana Wilsona z Beach Boys. Podobał mi się sposób, w jaki nakreślono portret Melindy Ledbetter. Może zrobiono z niej bohaterkę z powiewającą peleryną, ale uwypuklenie zalet, podkreślenie ważnych cech charakteru, buduje ciekawy obraz. Warto było oglądać choćby ze względu na to. Nawet nie przeszkadzała mi długość (2h), co zwykle jest kwestią istotną. Nie lubię zbyt rozwlekłych historii.

Aplikacja:
Pola. Świetna zabawa, a przy okazji edukacja konsumencka. Lubię kupować polskie produkty (chyba, że kupuję za granicą, to wolę zagraniczne, miejscowe), więc tym bardziej podoba mi się ułatwienie w postaci aplikacji rozpoznającej lokalne firmy.
Nie jestem osobą łasą na aplikacje, ludzie (szczególnie dzieci) ze zgrozą odkrywają, że mój telefon wolny jest od gier. Prognoza pogody to dla mnie gra. Tak nudna jestem.

Sport:
Denerwują mnie biegający ludzie. Odkryłam to niedawno. Naprawdę irytujący nawyk - tak sobie biegać dla zdrowia i przyjemności. Zastanowiłam się, co mnie drażni. I doszłam do wniosku - bo ja nie mogę!

Guma do żucia:
Niechaj mnie Zośka nie uświadamia, jak szkodliwy jest to nałóg. Ja chcę tylko wiedzieć, gdzie jest balonowa? Wszędzie ratuj swoje szkliwo, czuj miętę i błyśnij zębem po posiłku, a od dawna już nie mogę znaleźć czegoś, w czym kryje się cała istota i sens. Co się stało z gumą balonową? Próbowałam kilku dostępnych w sklepach (wytropiłam!), ale to jakieś podróby.


Chwila na rozprostowanie nóg.




Piosenka dla października:
Wieniawski Wieniawskim, ale są też inne powody, żeby dobrze się czuć.

13 komentarzy:

  1. Ja też dziergam i się wkurzam, bo nie umiem zaplanować ilości potrzebnej włóczki. Zawsze tak jest. Biegającym zazdroszczę, ale nie biegam, bo wyprowadzam wielkiego psa trzy razy na spacer w mieście i nie starcza mi czasu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tydzień przerwy w jednym swetrze, ponieważ zabrakło na ostatnią partię ostatniego rękawa :D Też nie potrafię określić potrzebnej ilości.
      Niestety, nie mam wielkiego psa, a nawet ten mały nie ma miasta, żeby spacerować. Przebiegłam ostatnio 100 metrów i to nie to. Muszę znaleźć inny sport. :)

      Usuń
  2. Tą myśl o gumie balonowej wyjęłaś mi z głowy. Niedawno też mi się zatęskniło do (konkretnie) Donalda (za mojego dzieciństwa rarytas nie do zdobycia, chyba że w Pewexie). A tu ni ma.
    Społeczeństwo - masz rację, pierdoły i ploty. I żeby to tylko zwykłe społeczeństwo, ale ja to mam w rodzinie. Obrabianie dup i snucie teorii spiskowych.
    Do dziergania wróciłam, na razie z poprutych. Mam wenę, bo ja w przeciwieństwie do większości ludzkości, lubię jesień i czerpię z niej energię. Ze zmnianą czasu jakoś gorzej, ale może wyjdzie się na prostą. Z resztą i tak nie ma wyjścia, trzeba ogarnąć, trzeba sprostać obowiązkom, obojętnie jaki czas.
    A do Kętrzyna macham z sympatią. Wakacyjne dwa dni i dwie noce w hotelu Koch mi się przypominają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś spisek z tą gumą. Trzeba przemycać, bo naprawdę nie ma. Pewex upadł, guma odeszła razem z nim :D
      Rodzina to też część społeczeństwa.
      Do poprucia też mam trochę. I dziergam właśnie składak rustykalny z różnych resztek. Postanowienie, żeby wykończyć poniewierające się ochłapy. Jeżeli będzie brzydko, zrobię kocyk dla psa.
      Jesienią słucham najlepszej muzyki, właśnie listopad jest miesiącem mojej intelektualności dźwiękowej, więc to z pewnością pozytywny aspekt. Ale poziom motywacji kreatywnej mam słaby. Pracuję nad tym.

      Będę w Kętrzynie jutro, pozdrowię od Ciebie ;)

      Usuń
  3. jeden sweter skończony, drugiemu zostało jakieś 60 okrążeń rękawa i mała przeróbka ściągacza w drugim rękawie, trzeci się udziergnie bo mam pomysła na inny pasiak niż prezentowany wcześniej w "próbkach" :-D
    Ech, z tym gadaniem do ludzi to fakt, im człek starszy, tym bardziej się pilnuje, a jak filozoficznie zagai, to zara ktoś focha strzela :-P To ja se też wolę pomilczeć.
    Jamniczka cium w nos, Żyrafę głask :-) a dla Cię *uściski!*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwa swetry (jeden jeszcze z wiosny), jedną kamizelkę-wdzianko i dwa swetry w produkcji. Takie statystyki. Dzierganie pięknie się rozwija :D
      Może to po części mój kryzys starościowy, a może faktycznie warto pomilczeć.
      Jamnik się kłania, żyrafa nie potrafi ;) Dzięki serdeczne! :)

      Usuń
  4. Ja z tych co właśnie sama i się nie boi, więc doskonale wiem co masz na myśli...
    Co do reszty też podobnie. Zmiana czasu mnie zdołowała. Ludzkie zwyczaje społeczne sprawiają, że wolę nie odzywać się wcale.
    Muzyka tylko trochę inna mnie pobudza;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo jest takich "samych", to nie powinno zadziwiać. Tak właśnie myślę.
      Przetrwamy zmianę czasu, to teraz jest ten słuszny geograficznie. Bardziej lubię letni, ale w końcu się pogodzę. Prędzej niż z ludzkim głupim gadaniem.
      To była moja ulubiona piosenka do biegania. Z powodu nostalgii lubię ją bardziej niż na to zasługuje.

      Usuń
  5. Tak dużo tematów pruszyłaś, że zapomniałam co miałam napisać :D
    "Muszę" się z Tobą na kawę umówić, żeby to jakoś ogarnąć...
    A tak poza tym, to ja tylko wskazówki zegarów poprzesuwałam, a czas i tak ucieka i sie nie cofa... I znowu tylko na "trzy kropki" mnie stać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym poszła na kawę z Thoreau i przez cały czas byśmy się nie odzywali. ;)

      Usuń
    2. To jeszcze proponuję do tego towarzystwa Lwa Tołstoja ;)

      Usuń
  6. Guma balonowa jest w sklepach. W biedrze Turbo (łoooo, dzieciństwo! :D), w innych chupa Chups jakaś. Ale jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chupa Chups nie balonuje, trzeba dwie balonować, a i tak nic z tego nie wychodzi, a do tego jest obrzydliwa w smaku. A Turbo strasznie cukrowa i też szybko traci, i tak marne, właściwości.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.