niedziela, 9 października 2016

Székesfehérvár


Miasto królów. Węgierskie Gniezno. Pierwsza, historyczna stolica. A do tego miejsce urodzenia obecnego szefa rządu - Viktora Orbána.

Nie było problemu z dotarciem, nie było trudno zlokalizować ciekawą, starą część miasta. Problemem było zaparkowanie. Nie sam, fizyczny fakt ustawienia samochodu. Chodzi raczej o obsługę parkomatu. Dopiero po dłuższej namowie zaczął przemawiać zrozumiałym językiem.

Stonka turystyczna nie była tak liczna jak w Budapeszcie. Dzielnie zasiliłyśmy jej szeregi. Właściwie tylko ja chciałam oglądać to miasto, pozostała część ekspedycji ograniczyła się do zjedzenia lodów i powolnych spacerków. Stare miasto (tak je nazwiemy) jest wyłączone z ruchu samochodowego. Można wejść w każdy kąt bez strachu utracenia życia. Podstępnie przysłuchiwałam się przewodnikowi rosyjskojęzycznej wycieczki. I dzięki niemu dostrzegłam pomnikową babę Katię, najbardziej znaną handlarkę. Oczywiście pomnik obrośnięty jest zabobonem, dlatego powstrzymałam się od jego dotykania. Na przekór. Szczęście to ja mam bez rytuałów.

Z okazji niewielkiego zainteresowania, szybko się zwinęłyśmy nad Balaton. Ale ja chętnie bym tam jeszcze wróciła. Zobaczenie historycznej apteki i ogrodu średniowiecznych ruin nie wystarczy. Barokowy, na oko,  Székesfehérvár, kryje w sobie jeszcze wiele ciekawostek godnych odkrycia.


Müemlék to pomnik. Lub zabytek. Domyślałam się, sprawdzałam. Nie wiem do tej pory.

Ciocia Katia.

Chcę takie okna u siebie. Fantastyczności.

Országalma, czyli jabłko królewskie, symbol władzy wykuty w fontannę.


Kościół koronacyjny, który wysadzili Turcy.


10 komentarzy:

  1. Niby zagranica, a widoki całkiem swojskie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Wydaje się, że tak dużo jest różnic, ale w rzeczywistości więcej łączy niż dzieli. :)

      Usuń
  2. Poszczegolne slowa nie maja nigdy stuprocentowych odpowiednikow, w zadnych jezykach. Sa wolne tlumaczenia, przyblizenia, ale to tylko pogladowe definicje. Gdy uczysz sie jezyka lepiej nie wkuwac slowek na pamiec, tylko kojarzyc je z aktywnoscia, pojeciem wizualnym. Wtedy nie beda potrzebne ci odpowiedniki (chyba ze w skrajnych sytuacjach, gdy naprawde nie wiadomo, o co chodzi).

    Swoja droga gdy ja w tym roku odwiedzilam Czechy juz dodalam sobie do umiejetnosci czeski komunikatywny; jezyk za granica lapie sie tak szybko, ze nawet nie wiesz, kiedy sie uczysz - bo uczysz sie na kazdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w sumie jedno z drugim się łączy. Nie znajdzie się dokładnych odpowiedników, ale z kontekstu/sposobu używania słowa można zrozumieć dokładne znaczenie. Węgierskiemu nie poświęciłam czasu i uwagi, 3 dni to jednak za mało na naukę.

      Usuń
  3. Fajne, lubię zwiedzać miasta. A jak miasto ma wyłączone z ruchu, wąskie uliczki to dla mnie, jak dzień dziecka :)
    Ale powiem ci, że jakbyś mi powiedziała, że to jakieś polskie miasto to bym od razu ci uwierzyła. Dużej różnicy nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię takie strefy odcięcia. :)
      W sumie część polskich miast i Székesfehérvár wchodziły w skład jednych Austro-Węgier. Może w tym leży jakiś ułamek odpowiedzialności za podobieństwo? :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.