niedziela, 23 października 2016

Przeczytane


Epatowania wakacjami ciąg dalszy. Dwa tygodnie z życia, a dwa miesiące relacji... Przesada! Tym razem jednak postanowiłam skupić się na czytelniczych przygodach. To już ostatni raz. Następny będzie o swetrach i normalnym życiu.

Nie wzięłam ze sobą gigantycznych tomów, żeby nie było za ciężko. Fizycznie ciężko. Wiktoria ma ograniczone możliwości. Tak, moja walizka ma imię. Wiktoria. Jak Victoria Beckham. To długa historia. Zostawię ją dla moich wnuków. Albo do wywiadu w Twoim Stylu. Jedno i drugie równie mało prawdopodobne. Człowiek musi być zagadką, której nikt nie zgadnie, póki nie minie czas. Dziękuję, Perfect.

Przeczytałam kilka książek. Do omówienia wybrałam dwie najciekawsze pod względem podróżniczym. Pierwsze to "Umierający Europejczycy" Karla-Markusa Gaußa (nie wiem, jak odmieniać imię, więc już więcej nie będę). Spotkałam się z opinią, że to bardzo patriotyczna lektura. I była to opinia o negatywnym zabarwieniu. Padła z ust człowieka silnie związanego ze swoim utraconym miejscem urodzenia. Trochę ironia, moim zdaniem.

Gauß opisuje swoje spotkania z zapomnianymi narodami europejskimi. Sefardyjczykami z Sarajewa, Niemcami koczewskimi ze Słowenii,
Arboreszami mieszkającymi w Kalabrii, Łużyczanami, Arumunami z Macedonii. Może są tam emocje i sentymenty, ale to sprawia, że książkę czyta się jeszcze lepiej. W poznaniu drugiego człowieka nie można uciekać od szukania podobieństw do swoich osobistych przeżyć, czy losów swojej rodziny. I może dlatego eseje tak ugodziły mnie w istnienie. Może to też kwestia wizyty w BiH. Może to kwestia wychowania.
Autor nie rozczula się, nie prowadzi kampanii uświadamiającej. Opisuje ludzi, przytacza zabawne zdarzenia, anegdoty. Nie pomija też mrocznych dziejów. Nie uważa siebie za wyznacznik tego, co właściwe, a co nie. Nie stawia się wyżej.


Czytałam rano na balkonie, zanim słońce wzniosło się ponad górę.


Jeżeli w podróży, to "W drogę!!!" z Jerzym Bralczykiem. Lekko, inteligentnie, z poczuciem humoru. O różnych słowach związanych z wędrówką.
Bralczyk w dobrej formie. Bardzo przydatne okazało się przypomnienie o stonce turystycznej. 

Nie potrafię pisać recenzji, więc pewnie dlatego bez przerwy rzucam się na literkowanie o książkach i filmach. Taka niby walka z niemocą.

Bralczyk czytany w drodze sprawdził się. Czytałam o morzu, patrzyłam na morze. Czytałam o podróżach, drogach, ścieżkach i traktach, wyruszałam w podróż drogą, ścieżką, traktem. Bardzo interaktywne czytanie. Sama książka sprawiała trochę wrażenie napisanej na siłę, bo akurat zabrakło na nowy toster i pralkę. Ale przy mistrzostwie, z jakim profesor włada słowem, jest to twór całkowicie bezszwowy i lekki. Bardzo przyjemna lektura urlopowa. Jedyne, co mi przeszkadzało, to czcionka utrudniająca czytanie. Wzrok nie ślizgał się po wierszach jak chorwacka motorówka po adriatyckich falach. Musiałam osiągnąć pewien poziom skupienia technicznego. O ilustracjach nie mogę powiedzieć złego słowa. Mogłabym napisać, ale nie jestem z natury czepialska.





11 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem twoich przedstwionych tu lektur. Żadnej z książek nie znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bralczyka zawsze warto czytać. To pewna inwestycja intelektualna :)

      Usuń
  2. Tak, odkąd szczęśliwie posiadam kindla (taki prezent od Marchewkowych na urodziny dostawszy, najlepszy prezent świata!) to nie muszę targać ciężarów. Borze szumiący! Fauno i floro Mazowsza! Jak w ogóle można żyć bez e-booków? Ja już nie mogę i polecam nie tylko na podróże :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - z życiowych ułatwień nie można rezygnować. Dużo czytam w formie e-bookowej.
      Jednak z materialnymi książkami mój problem polega na tym, że mam ulubioną księgarnię, w której wygrzebuję różne ciekawostki. Wspieram lokalny biznes. ;)

      Usuń
    2. Tja, rozumiem, też miałam :-)

      Usuń
  3. No widoki cudne (zdjęcia też), a książki poczytam. Dobre te Twoje "recenzje-nierecenzje" :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie dobre. Czasami czytam, jak ludzie kanapkę opisują, recenzują pikle, i więcej w tym treści, składu, sensu, logiki i rozsądnych argumentów. Nie, żeby mnie to dołowało. Cieszę się cudzym talentem.
      Udanego czytania. :)

      Usuń
    2. Się nie podlizuję, moje uznanie ma i tyle :)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, ale tekst jeszcze lepszy ^^ Inaczej nie mógłbym sobie wyobrazić Twoich wakacji :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.