sobota, 15 października 2016

Chorwacja



Ludzie zaczynają narzekać na Chorwację. Bo dużo Polaków, bo każdy już tam był, bo nic ciekawego. A ja? Ja potrzebuję ciepłych krajów, a ten akurat bardzo mi pasuje.

Generalnie przejawiam osobowość  radosnego kurczaka, więc wiele do radości nie potrzebuję. Jeżeli pogoda jest ładna, okolica przyjemna, morska plaża w zasięgu pieszego, wystarczy mi zupełnie.

Baza noclegowa przypadła w Zaostrogu. To nawet nie miasto, poczta funkcjonowała chyba od 8 do 12, sklepy były niewielkie i równie czynne, a do tego spokój, trochę ścieżki spacerowej i widok na góry.
Pierwszego dnia odchorowałam jazdę. Brzegi Balatonu opuściłyśmy około 20:00, godzinę później przetoczyłyśmy się przez chorwacką granicę. Przez całą noc i kawałek poranka jechałyśmy do Zaostrogu. Z tego ponad 3 godziny przespałyśmy w samochodzie zaparkowanym przy stacji benzynowej. Miałam najgorsze miejsce noclegowe, bo na tylnym siedzeniu. Więc nie bardzo się na tym skupiałam. I kiedy tak się frustrowałam w niewyspaniu, na parking wjechał autobus, z którego wydobyła się grupa żołnierzy. Pokręcili się przez równe pół godziny (co do minuty), wsiedli do swojego autobusu. Odjechali. Ot, taka ciekawostka. Na tropie sensacji...

Miałam ambicje. Pieszo pokonałam trasę Zaostrog-Podaca (w sumie ok. 4km, bo nie chodzę po prostemu). Chciałam się nawet wspiąć do kościoła wysokogórskiego w Podacy, ale doszłam tylko do pomnika bohaterów II wojny światowej przy straganie z warzywami i zrezygnowałam. W sumie był plan, żeby iść wybrzeżem, a wrócić górą, ale moja noga odmówiła wykonania tego planu. Jeszcze nie miałam prześwietnego usztywnienia, którym cieszę się dzisiaj.
Tak, chodziłam sama. Myślę sobie, że jak się jest na wypoczynku z innymi ludźmi, to wcale nie trzeba się targać w każde miejsce razem. Ja lubię chodzić na spacery, lubię być na suchym lądzie, podziwiać widoki. Ale nie zmuszam przyjaciół, jeżeli nie mają ochoty. Myślę, że nie miałabym problemu z samotnym wyjściem do kina. Tak się trafia, że zawsze kogoś interesuje film, więc nie miałam okazji. I to jest moja nauka dla potomnych z tego odcinka podróży. Nie ma niczego niezręcznego i dziwnego w samotności. Albo raczej w chwilowej osobności. Nawet, jak z krzaków wyskoczy dziko wyglądający kot z agresją w oczach. Przez chwilę towarzyszył mi też Jamie Cullum.

Klik! by się powiększyło.
Zdarzały mi się też wyprawy fotograficzne do Krabopolis, czyli sterty nadmorskich głazów i kamieni. Sukcesem zakończyło się też wyławianie muszli. Jestem z tych ludzi, którzy nie lubią zamoczenia włosów. A jednak wyrwało mi się bohaterstwo i rzuciłam się w błękit fal. Pamiątka się nie udała, ponieważ muszlę zamieszkiwał robak (bezkręgowiec, czyli robak).

Przeczytałam 4 książki. O połowie powinnam napisać, bo to były fascynujące lektury. Opaliłam się silnie, w co uwierzyło mi tylko kilka osób. Nie jestem fanatyczna, więc trochę się chroniłam. Poza tym nie mam predyspozycji do strzaskiwania się na odcienie. Co mnie jeszcze spotkało? Użądliła mnie osa. Ale profesjonalnie podeszłam do tego incydentu, więc nie było tragedii. Przemyślałam dużo spraw, porozmawiałam o życiu z innymi, popatrzyłam w przestrzeń. Mogłabym tam mieszkać, gdyby przez cały rok były takie warunki meteorologiczno-klimatyczne.

Poza wsią spokojną, wsią wesołą, byłam w Makarskiej, widziałam kawałek Parku Narodowego Krka. Kupiłam wino prosto od producenta, i żałuję, że tak mało, trzeba było zrobić roczny zapas. I jeszcze obserwowałam ludzi. Nie natarczywie, bo to nieładnie. I grałam w karty. Bardzo lubię grać w karty.
Skupiałam się na nie robieniu niczego ekstremalnego.









10 komentarzy:

  1. Pięknie. Na co tu narzekać. W Chorwacji nie byłam, ale widoki zachwycają i zachęcają do podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tacy, co lubią narzekać. Ja wolę podziwiać widoki :) Chorwację polecam. Mają dobrą kawę i ładne morze.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Gdybym mogła, zabrałabym je ze sobą. Taaaaakie ładne morze :D

      Usuń
  3. Kochana, ile Ty rzeczy zdążyłaś zrobić w trakcie tego wyjazdu. Jestem w szoku. W zasadzie sama mogłabym wyjechać nad morze, czy w góry, ale nie zapuszczałabym się w odludne miejsca. Pękara jestem. W Chorwacji nie byłam, nadal odkrywam uroki naszego kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzić własnymi drogami uczyłam się od zawsze, później było jeszcze kilka przełomowych momentów. Ostatnio było mi trochę głupio, ale przemyślałam swoje postępowanie i uznałam za niestosowne. Widziałam fajne odludne miejsce - opuszczony ośrodek wypoczynkowy. Ale nie zwiedzałam, bo jednak to nieodpowiedzialne - samemu po ruinach chodzić. Takie rzeczy tylko przy asekuracji.

      Uroków naszego kraju nigdy nie brakuje. Ostatnio po raz pierwszy odwiedziłam lubelskie terytoria. Zupełnie inny świat.

      Usuń
  4. Jeśli idzie o Chorwację, to nie wypoczywałam tam dłuuugo, jedna noc, zwiedzanie Dubrownika i potem jazda magistarlą Adriatycką. W sumie to nią jechalismy aż od Albanii, przez Czarnogórę no i od Dubrownika ze 3/4 wybrzeżem chorwackim z małą zaczepką przez ten kawalątek, gdzie Bośnia i Hercegowina ma dostępo do Adriatyku. Wspaniale się tak jechało. Morze, wyspy, góry niesamowite. Bardzo czysta i poukładana pod turystów przestrzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Dubrownika nie dotarłam. To był urlop półprzygodowy. Długi czas nieaktywności poświęciłam na niezwiedzanie. Jestem wzorową stonką turystyczną, nie podejmowałam wysiłków, cieszyłam się poukładaną przestrzenią. :)
      Albanię i Czarnogórę mam na liście. Może kiedyś tam dojadę. :)

      Usuń
  5. "Jeżeli pogoda jest ładna, okolica przyjemna, morska plaża w zasięgu pieszego, wystarczy mi zupełnie." - O! I mam dokładnie tak samo:-). Nawet bez plaży, jeśli pozostałe warunki są spełnione... Chorwacja jest dla mnie za daleko, choć wygląda i słyszę o niej same kuszące rzeczy.
    Piekne selfie, z tym odbiciem w okularach super:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry kraj pod względem fotograficznym. Daleko, ale to i tak najbliższa (optymalnie...) śródziemnomorska opcja.
      Dzięki! :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.