niedziela, 1 maja 2016

And what's wrong with that?


Kwiecień, kwiecień, to już dwa tysiące szesnaście kwietniów w tej erze, co prawdopodobnie nie jest prawdą, ponieważ kwiecień powstał dopiero w 1876 roku.

Realizacja przygód:
4/16
W tym miesiącu aż dwie realizacje. Poza wypadem do filharmonii nastąpiło również posianie gipsówki. Czy urośnie? Czy zakwitnie? Czy to wszystko się uda? Czy ma sens? Czas pokaże... Byłoby 5/16, ale źle się wpisałam na listę na szkoleniu. Mogłam w nazwisku wstawić Brusli. Muszę przemyśleć moje postępowanie.

Mój problem:
Jest jedna kobieta, mniej więcej w moim wieku. Nie przyjaźnimy się. Taka po prostu jakby znajomość. Oto nagle, zupełnie nie wiem dlaczego, dowiaduję się od niej czegoś, czego nie chciałabym o niej wiedzieć. Ta wiedza jest nawet neutralna, ale to fakt dość prywatny. I tak mnie zbił z tropu, że zmienił relację z tą osobą.
Bo lubię perfekcyjny porządek i granice.
Przerażające.

Piękno zewnętrzne:
Z wycieczki do Kowna przywiozłam jedną z najlepszych odżywek do włosów (chmielową). Ludzie przywożą chleb jako suwenir, może kwas chlebowy, albo wędliny. Ale dla mnie zakupy w Litwie to przede wszystkim kosmetyki, a najbardziej Margarita (i pokrewne).
I w końcu zdecydowałam się na cięcie. Znalazłam przypadkiem fryzjerkę. Mam nadzieję, że zostaniemy z nią dłużej. Ja, moje włosy i moja paranoja. Póki co poleciałyśmy po gęstości. Od razu lżej na głowie.
Wymieszałam też mgiełkę do twarzy i włosów. Z wody różanej i oleju różanego. Przed użyciem należy wstrząsnąć.

Marzenie materialne:
Nie jestem wielce gromadzącą osobą. Nie marzę o samochodach, willach, drogocennym obuwiu z najwyższej półki i kurortach. Prosty ze mnie człowiek. Ale oto znalazłam luskusowy przedmiot, którym bym nie wzgardziła: wannę. Genialny wynalazek. Prze-arcy-genialny!

Film:
"Joy". Film o uporze i skoncentrowaniu na celu. Trochę sam koniec zgrzytający, ale całość bardzo dobrze się ogląda.

Poza udaną zawartością, cieszą mnie też miłe dla oka opakowania.




Sprzątanie strychu albo wykopaliska.



Działkowiec:
Zrobiłam wiszący ogród. Z pomocą, nie sama. Bazę główna zabrałam Mamie. Trzy deski wyłudziłam od Taty, który dodatkowo wyciął na wymiar. Przybić pomagał Brat. Gra zespołowa, co się będę mordować w samotności? Zasiałam roślinki typu kwiatki i zioła, czekam na wzrost.

Procesy starzenia:
Złości mnie, kiedy ktoś mówi "doniczka" na osłonkę do doniczki. Czy nie widać różnicy? Dużo jest jeszcze innych zagadnień, ale dostałam paczkę z głęboko nawilżającym zabiegiem mezoterapii bezigłowej, więc wstyd się czepiać.
I w końcu znalazłam zegarek, który zapodziałam i zapomniałam, gdzie go szukać.

Miejsce:
Cudne Manowce w Olsztynie. Powiew prowincjonalnego romantyzmu. Przytulne, ładne wnętrze, miła i profesjonalna obsługa, unikalne menu, smaczne jedzenie. Jeszcze tam wrócę. Na zieloną lemoniadę.

Zdrowie:
Deficyt. Tak zwany długi weekend przepada mi z powodu ataku alergii stulecia. A tyle zaplanowałam, tyle ciekawości i zdarzeń miało nastąpić... Wiosna, wiosna, piękne kwiatki, cisi zabójcy.
Postanowiłam się nie załamywać. Nie jest lekko. W tym miejscu chciałabym jednak docenić moją rodzinę i przyjaciół, którzy udzielili wsparcia. I chociaż nie mogli uleczyć mnie w żaden sposób, to wykazali się zrozumieniem oraz wyrozumiałością, nie szczędzili pocieszeń, a niektórzy zadzwonili nawet, żeby zaśpiewać piosenkę.

Książka:
Tak dobra, że poświęcę jej osobną uwagę.


Mój miniaturowy ogródek.

Niby powiew ekskluzywności, ale do jedzenia dali potrawkę z węża ogrodowego, więc pominę umiejscowienie...



O tej książce napiszę więcej.

To nie jamnik, to chart core.



Niebezpiecznie przyzwyczajam się do kwiatów ciętych.


Zdaję sobie sprawę z tego, że zdjęć jest dużo. W nowym miesiącu postaram się ograniczyć ich liczbę przez częstsze korzystanie z instagramowych możliwości.

Piosenka dla kwietnia:
Miałam problem z wyborem. Ostatecznie zostały wyłonione trzy najlepsze. I pokonał je Paul McCartney, którego wcześniej nie brałam pod uwagę. ♥


19 komentarzy:

  1. "Wiosna, wiosna, piękne kwiatki, cisi zabójcy."
    tjaa, poza tym, że raczej drzewa, to się zgadzam w całej rozciągłości.
    Zazdraszczam wściekle tego chmielu w tubce oraz jamniczków i wojaży. Wielce mnie zafrapowała Twoja Enigma :-D
    Kocham Twojego bloga wielką miłością, zaprawdę powiadam Ci!
    uściski dla Cię, cmokaski dla jamniczków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to drzewa kwitnące. Jak brzoza. Grechuta śpiewał: "Drzewa, liście, ptaki wszystkie..." (na pióra też mam alergię).
      Wojaże to się dopiero zaczną! Eigma też wyjechała. Ciężka to była machina, dużo miejsca zajmowała. Odeszła od nas.
      Blogasek nie wiem, czy miłość odwzajemnia, ale zawstydził się trochę tym wyznaniem ;)
      Ja i jamniczkowie mówimy: Hvala, i vama također.

      Usuń
    2. blogasek jak złoto, śmiecham radośnie, radość rzecz deficytowa w upiornościach ZUS-owych ;-)

      Usuń
  2. Fajny ten kwietnik. Na pewno coś wyrośnie. Nawet jeżeli to nie będzie gipsówka to i tak na pewno ucieszy oczy. Fajne są te Twoje rozmyślania i refleksje -pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrosły już nasturcje i groszek. Gipsówka chyba też się pojawiła, ale nie do końca jestem pewna, czy to właśnie ona :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  3. Ano właśnie, palety! Tak długo je szykowałam na balkon w tamtym roku, że mnie jesień zastała, dobrze, że mi teraz przypomniałaś;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ta operacja zakończy się sukcesem, w przyszłym roku postaram się ustawić więcej palet. Bo koncepcja bardzo mi się podoba. :)

      Usuń
  4. Fajny masz pomysł z tym wiszącym ogrodem. Ja też nie mogę się doczekać, kiedy na działce wszystko wyrośnie. Nie lubię sterylności, czy to w kwiatach, czy grządkach z warzywami. Na razie szykuję rozsady. Masz udane spostrzeżenia, bo mnie obojętne, jak ludzie mówią na osłonki. Masz coś w sobie z Umberto Eco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nawet brałam udział w nie do końca merytorycznej dyskusji o Umberto Eco.
      Wiszący ogród powoli zaczyna się zazieleniać. Dosiałam jeszcze trochę ziół. Póki co sytuacja przedstawia się obiecująco :)

      Usuń
  5. Poczytałam i pooglądałam z przyjemnością. Gipsówka na pewno wyrośnie i zakwitnie, palet zazdroszczę, kosmetyki mnie bardzo zainteresowały i widzę, że są do zakupu w Polsce, książka zapisana na listę, film takoż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych kosmetyków nie polecam kremów do twarzy.
      O książce do końca tygodnia opublikuję jeszcze dłuższą wypowiedź :)

      Usuń
  6. Ja mieszkam w bloku, ale mam balkon, a na nim zioła, brzozę, bratki, skalniaki. Stolik i foteliki. Mimo, że balkon jest mały (to nie taras, o nie), to dzięki tym roślinom i lipom pod balkonem dobrze mi się mieszka:)
    Jak to kwiecień jest dopiero od roku jakiegoś tam? A co było zamiast?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek musi się roślinnością otaczać, zaszczepić wokół siebie odrobinę przyrody. Inaczej łatwo zgłupieć. I, jak pokazuje Twój przykład, można nawet w trudnych, blokowych okolicznościach.
      Z tym kwietniem to taki słaby żart nawiązujący do powstania kwietniowego.

      Usuń
  7. Czytając tego posta wyobraźnia poniosła mnie niczym podczas lektury dobrej książki ^^ lubię Twój sposób pisania :) Ps. ostatnio zastanawiałem się na obejrzeniem filmu "Joy", więc myślę, że teraz mogę obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Takie komentarze naprawdę budują :)
      Miłego oglądania!

      Usuń
  8. Joy to był ten w miarę nowy, o kobiecie, która w końcu odniosła sukces? ;) Chyba chciałam to obejrzeć, ale obejrzałam Homara i potem żałowałam :(
    A Twój problem to chyba nie Twój problem? Kiedyś się też przejmowałam tym, co mi ludzie mówią, a potem stwierdziłam, że ich życie, ich decyzje, niech robią co chcą, łącznie z opowiadaniem o tym innym. Może to złe, ale nie słucham, co do mnie mówią, póki nie mówią o książkach, filmach czy muzyce, bo generalnie gadają głupoty.
    Na alergię tylko dropy, najlepiej na receptę, to taniej wychodzą. A, generalnie odrobaczanie też pomaga (sorry, wiem, że temat nieprzyjemny, ale taka prawda).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Joy" to ten. O mopie.
      Moja reakcja to mój problem.
      Alergia opanowana. Jeżeli ma się do czynienia ze zwierzętami, odrobaczanie nie jest czymś, co do głowy nie przychodzi.

      Usuń
  9. Nazwa "Cudne manowce" będzie zawsze kojarzyć mi się z piosenką SDM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz... :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.