poniedziałek, 15 lutego 2016

Pozostałości



Nie lubię spraw niedokończonych, nie lubię pałętających się resztek, odpadków, końcówek. Lubię formę zamkniętą, zataczającą koło. Skończoną. Dlatego marnotrawię resztki włóczkowe na malutkie ubranka dla Little Joan. Przy okazji narodził się w mojej głowie pomysł. Ale planowanie nie jest gwarancją niczego. Technologiczne otępienie trwa w najlepsze, a ja nie mam cierpliwości, żeby z tym walczyć. Trzeba się pogodzić z utrudnieniami.

Lubię światło i cień, ale zdaję sobie sprawę z tego, że niektórych może irytować taka estetyka. Trudno... Nie jest mi przykro, wybaczam. Chciałam też osiągnąć jakiś dynamiczny wymiar. Nie jestem do końca zadowolona, ale zbliżam się.





16 komentarzy:

  1. Ciekawy efekt osiągnęłaś tym światłem i cieniem.
    Lala ubrana jak modelka. Można te stroje przełożyć na real.

    Ja zawsze wolałam misie. Nie pokochałam Barbie. Córka miała, ale lalki ją nie interesowały. Wolała autka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Czerwony sweter starałam się na real przekładać, ale druty trochę cieńsze i włóczki miałam za mało na człowieka. Coś zadowalającego jednak wyszło. Teraz siebie muszę w światła i cienie ustawić ;)

      Do dzisiaj mam mojego pierwszego w życiu misia, który zawsze był dla mnie ważniejszy od lalek. Ale lubiłam wszystkie zabawki. Lalki były fajne ze względu na możliwość ubierania; sama zabawa, gadanie i chodzenie nimi, nie ma moim zdaniem sensu. Barbie też mam, ale Tonner są lepsze, bo większe (ta na zdjęciach to ok. 40cm istoty człekokształtnej).

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam Barbie. Hmmm... nie wiem czy taka stara jestem, czy taka dziwna :)
    Mini ciuszki bardzo ciekawe i faktycznie ciekawie wyglądałyby w ludzkim wydaniu.
    Gra światło-cieni zawsze jest interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzieciństwie miałam 1 prawdziwą Barbie i niezliczone ilości podróbek (i kilka lalek Simba). I mam sentyment.
      Spódnica się moim zdaniem do ludzkiego wydania nie nadaje, bo tylko Anja Rubik wyglądałaby w takiej dobrze. Poza tym - chętnie przyjmę włóczkę na pozostałe modele ;)

      To będziemy grać dalej!

      Usuń
  3. Zanim autorka coś odpisze, to ja pozwolę sobie sprostować: to nie Barbie! To Tonner! ;)
    Kurczę, lalki to jednak w Polsce temat tylko dla wtajemniczonych ;)
    A Barbie dziecku poniżej lat 6 czy 7 bym nie dała, bo zniszczy :( Zwłaszcza takiej z linii Fashionistas, matko, jak mnie serce bolało, jak widziałam, jak ludzie kupują to małym niszczycielkom, które już targały ze sobą obszarpaną, wyszarganą Barbie z kołtunem zamiast włosów. Jeśli kiedykolwiek będę miała dziecko, to w wieku 3 czy 4 lat będzie miało szmacianki, a nie Barbie; jakkolwiek Barbie to masówka, to jednak całkiem ładna i dopracowana, szkoda skazać na niszczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To temat nieznany nie tylko w Polsce. Raczej niewiele osób interesuje się lalkami kolekcjonerskimi. Moja Barbie fashionista została kupiona w lumpeksie, najprawdopodobniej po dziecku, i włosy ma blond z dodanym fioletowym odcieniem. Ale jest też radość z reanimacji trupka.
      Może Barbie to masówka, ale te nowe, poprawne politycznie, są całkiem nieźle zróżnicowane.

      Usuń
  4. Dlatego ja ciągle jestem na etapie chcenia posiadania takiej małej modelki, żeby jak 30 lat temu robić dla niej szalone ubranka. Na starość się dzieninnieje ;) Tylko coś słabo szukam, a nie chcę pierwszej lepszej z brzegu, musi wyglądać odpowiednio, odpowiedni kolor włosów mieć itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne jest też, ile pieniędzy chcesz/możesz przeznaczyć na ten cel. A lalki są naprawdę różne.

      Usuń
    2. Wiem, zdążyłam się zorientować, czasem wchodzę na blogi lalkowych maniaczek(w pozytywnym sensie). Nie chcę drogiej, bo ma być tylko tłem, modelką, ale też nie może być pokraką ;D

      Usuń
    3. Bardzo polecam Tonner. Moja jest ustawna, ma hollywoodzką twarz, a milionów nie wydałam. I proporcje są na ludzkim poziomie.
      :)

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba taka estetyka, tylko te lalkowe ciuszki słabo widać, a szkoda, bo wydają się niesamoicie stylowe. Ale same zdjęcia super:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałam o tym, że miniaturowa odzież jest aż tak interesująca :)
      Dzięki. Następnym razem postaram się zrobić bardziej modowe zdjęcia.

      Usuń
  6. Lala fajnie się prezentuje w ciuszkach i ma piękny kolor włosów. Zdjęcia również świetne, choć jak Renia napisała słabo widać ubranka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu właśnie uwidocznił się cel. Bardziej skupiłam się na formie zdjęć niż na ich treści. :)
      Może to faktycznie błąd z mojej strony.

      Usuń
  7. może chodzi o to, by cien nie byl aboslutnie czarny, tylko co najwyżej ciemnoszary? wtedy nie pokrywałby fotografii czarnymi plamami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam problem z tą lalką. Zawsze, kiedy widzę twarz Joan Crawford, myślę o filmach, w których grała. I wychodzi Mildred Pierce. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.