poniedziałek, 1 lutego 2016

I'm happy to say I had better to do

Obiektyw po upadku na glebę.

Realizacja przygód:
1/16

Rodzina:
Normalnie temat osobistej rodziny jest dla mnie nieblogowy, ale odkrycie historyczne pokazało, że mój pradziadek miał siostrę bliźniaczkę. To jest ciekawostka. Bardzo ciekawa ciekawostka. Dla mojej osobistej rodziny...

Dobra materialne:
Nie chodź, dziewczyno, do pasmanterii... To był miesiąc udanych włóczkowych zakupów. Do tego dwie pary drutów - 9 i 12. Nowa jakość dziergania.
Wyszukałam też kilka niekonkretnych sztuk odzieży w lumpku. Starobabski sweter w pastelowych kolorach (pasuje do kolczyków i nowego kalendarza) i bluzkę na grube dziecko, w którą postanowiłam się wcisnąć moim dorosłym tłowiem. Kto powiedział, że trzeba słuchać metek?

Książka:
Margareta Strömstedt, "Astrid Lindgren".
Czasem trzeba przeczytać coś optymistycznego. Ciekawa biografia ciekawego człowieka. Napisana przystępnie, poruszająca różne etapy życia, ale w dużej mierze skoncentrowana na dzieciństwie pisarki. Wyjaśniająca fundament - skąd u Astrid taki dar opowiadania, skąd tyle pomysłów, epizodów, skąd bogactwo charakterów.
Książka o tym, jak silne potrafią być kobiety.

Film:
Wrażenie negatywne. Płaszczyzna wypełniona pustką, złomowisko tandety i inne niezadowolone myśli, których pannie z dobrego domu nie wypada werbalizować. No, żem szmirę oglądnęła. Tytuł "Ugotowany" zmieniłabym na "Licencja na chamstwo".  Pełnowymiarowe rozczarowanie. Fabuła opiera się na mitach, że Bradley Cooper jest przystojny, a płeć słabą osłabia słabość do buntowników z mroczną przeszłością. Wyjaśniam - przystojny jest Moritz Bleibtreu (na swój sposób, nie na 100%). A kobiety wolą diamenty. I to nie w kontekście materialistycznym (chociaż w tym też nie ma 100%).  Zajaśniał jeszcze trzeci mit: geniusz to jest taki człowiek, w którym klepka wybitności i talentu zastępuje klepkę umiejętności przestrzegania zasad kulturalnego współistnienia w społeczeństwie. Rozumiem, że czasem coś może trafić człowieka poczciwego, ale żeby się zaraz szarpać, wyzywać i rzygać nieuzasadnionym ogniem z wiadomej części ciała? Na to są tabletki. Osobiście unikam ludzi ze sztucznym dramatem wpisanym w życiorys. Pan Bóg dał rozum i aparat mowy po to, żeby każdy mógł wysłowić zagadnienie, a ludziom żyło się lepiej.
Nie wyobrażam sobie, żeby genialna Maria Skłodowska-Curie wyzywała swoich współpracowników tylko dlatego, że była od nich wybitniejsza i błyskotliwsza. Albo Tony Bennett. Czy Wisława Szymborska patrzyła z góry na innych poetów, bo to ONA dostała Nobla? Więc wypad z księgarni, Hartwig i Bryll! Zabierajta swoje rymowanki! Co? Nie ma rymów? Cieniasy... Bez rymów to dla zaawansowanych, a nie takich gnomów podliterackich...
Geniusz nie musi być elementem aspołecznym. I, jako człowiek o psychice tygrysa szablozębnego, muszę przyznać, że męczy mnie tłumaczenie chamstwa filmowych bohaterów trudnym dzieciństwem. Nie.




Kosmetyki:
Nie mam nastroju, pieniędzy i czasu, żeby szukać dobrego kremu do twarzy. Mróz-niemróz to nieprzyjazna pogoda. Poza tym suchość, wszystkie czynniki niesprzyjające. Tradycyjnie zaopatrzyłam się w dziecięcą Ziajkę (jako krem na noc i w chwilach ekstremalnych nawet w ciągu dnia). Jeżeli jest na sali ktoś z lepszym pomysłem, chętnie przeczytam.
Pierwszy raz w życiu użyłam algowej maski. Śmierdzi jeziornym błotem, straszy zieleniną, ale po zdjęciu żabiej maski człowiek zamienia się w księżniczkę. Moje algi to mieszanka 3 gatunków (spirulina platensis, ascophyllum nodosum, laminaria digitata), sproszkowana. Mieszałam z wodą różaną (jak każdą inną maskę).
Ciekawostka:
Algi to elegancka nazwa glonów.

Moc i niemoc:
Jestem podwórkowym filozofem z urodzenia, zamiłowania i talentu. Im więcej mam lat, tym bardziej staje się to nieznośne (dla otoczenia, bo mnie za każdym razem bardziej nie obchodzi reakcja nagromadzonych tłumów). Coraz częściej zwracam uwagę, kiedy słyszę zakazy:
- Nie możesz tego zrobić. Nie można.
Jeżeli istnieje fizyczna możliwość, jeżeli coś da się zrobić, jest wykonalne, to można to zrobić. Argumentem byłoby w tym momencie:
- Prawo nie pozwala. Nie godzi się.
Przykład: kobiety w Arabii Saudyjskiej nie mogą prowadzić samochodów. Moim zdaniem mogą, są do tego zdolne. To jest możliwe. Inna sprawa, że prawo stoi im na przeszkodzie. Inny przykład: Nie można ukraść staruszce pieniędzy. Można. Otumanić ją gazem obezwładniającym, wyrwać torebkę, i tak dalej. To da się zrobić. Ale czy jest słuszne? Nie. Można, owszem, ale to nie znaczy, że należy tak robić.

Akcesoria:
Od specjalnego korespondenta z Rzymu dostałam naszyjnik w postaci uśmiechniętego dziewczęcia i klucza do najwyższego oświecenia. Tak bardzo w moim charakterze... Pokażę w przyszłości, gdy będę lansować wydziergany własnoręcznie sweter.

Próbuję w życiu różnych specjalit, ale fenomenu kawioru nie potrafię zrozumieć.

Starobabski sweter, kolczyki, bluzka na grube dziecko i kalendarz o perłowej powłoce..




Mazurski chłop zawsze znajdzie objazd, nawet wśród ogólnego zasypania.



Piosenka dla stycznia:
I niewzruszona pewność, że to dobry wybór.


19 komentarzy:

  1. ajlofju! :-D
    Zazdraszczam śniegu, a to zdjęcie z lodem jest PRZE! chcę i pożądam na tę ścianę, której jeszcze nie mam :-D

    co do kremu paszczowego: testuję właśnie bielędę "nić 3D" czy jakoś tak, ale to dla uwiędłych staruszek 40+, miło nawilża, może nie uczuli.

    buziam Cię i Jamniczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, no uważaj z tymi staruszkami po 40!

      Usuń
    2. no nie wiesz, że po 40 to już koniec i trzeba na trumnę składać? :-D kult młodości i takietam :-P teraz 30-tki to już stare próchna przecie :-D

      Usuń
    3. Nie ma już śniegu, zniknął w ciągu ostatniego tygodnia. Zdjęć z lodem mam więcej, powysyłam w większym rozmiarze :)

      A ta Bielenda to ma rozbudowaną ofertę, coś wyszukam dla starego próchna ;)

      Jamniczek się ukłania wszystkim.

      Usuń
  2. A ja przeczytałam "Te Prosiaczka" i jestem w trakcie "Pachnidła". To są dopiero książki na rozpoczęcie roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam "Te Prosiaczka" i zaraz potem "Tao Kubusia Puchatka". Całkiem dobrze wspominam :)
      Ale przez "Pachnidło" nie przebrnęłam.
      :)

      Usuń
  3. Jak miło się czyta to co piszesz na blogu, wyobraźnia od razu rusza w nieznane dotąd tereny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, że musiałam dziś wypić kawę, bo mnie coś głowa niepokojąco muli i boję się, żeby mulenie nie przerodziło się w migrenę, ale.... Gdyby nie kawą, to poranne zmulenie można leczyć Twoimi wpisami! Wspaniale się Ciebie czyta:-). Pod przemyśleniami z filmu mogłabym się podpisać (choć filmu nie oglądałam, ale mam na dysku, tylko teraz nie wiem, czy chcę oglądać, zresztą od początku nie wiedziałam czy chcę, nie poczułam chemii z tematyką, choć jeść przecież lubię, ale... jakieś nienazwane "ale" mi się w głowie panoszyło odnośnie tego obrazu), znaczy o to uparte łączenie genialności z chamstwem mnie się rozchodzi, choć na pewno coś w tym jest, bo genialni ludzie jednak w ten czy inny sposób są trudni w obejściu, tak myślę przeczytawszy ileś tam biografii... Skłodowska też nie była łatwa i potrafiła bliskim uprzykrzyć życie... Ale jednak "trudny", a "chamski", to jest różnica...

    "Astrid Lindgren" mam już na swojej liście.

    Na widok włóczek moje serce mocniej zabiło, choć to też nie jestem pewna, czy aby nie po kawie, ale wyglądają bardzo, bardzo ponętnie:-).

    Zdjęcia bardzo sugestywne i widać, ze Twoja wyobraźnia chodzi całkiem nieutartymi ścieżkami, a już z pewnością nie prostą drogą, zupełnie jak ten mazurski chłop, co zawsze znajdzie objazd;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Bardzo mi miło.
      I o Astrid można powiedzieć, że miała "trudny" charakter. A chamska nie była w żadnym wypadku. Czekam na Twoją recenzję.

      Z tych 3 włóczek miała zostać nabyta tylko złota, ale inne kolory są taaaaakie ładne... Niektórzy implsywnie kupują buty.

      Coś jest w tych objazdach :)

      Usuń
  5. Do kremu dodaję olejek. W moim posiadaniu jest arganowy i buzia się nie łuszczy. Przeczytałam o tym na blogu zadbanej kobietki. Lenie już dostało się za uwiędłość czterdziestolatek. Oczywiście śmieję się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie olejki, pewnie nie miałabym już twarzy ;) Będę jeszcze testować kwas mlekowy. Dam znać, gdyby efekty były spektakularne. :)

      Usuń
    2. Nie spotkałam się z kwasem mlekowym. Napisz coś więcej, jeśli kuracja się uda.

      Usuń
  6. Spoko, ja też 'filozuję' od dziecka, stąd nie wszyscy mają do mnie miętę ;). Sistra bliźniaczka a to dopiero, może poza tą siostrą gdzieś żyje jej Rodzina - rodzina do odkrycia :D! Powiem Ci, że z ta Astrid to mi spadłaś z nieba, bo ja uwielbiam czytać biografie, i w ogóle stanowią one 70% tego, co czytam (pozostałe30% to książki techniczne - taki zawód ;)), więc moje życie powieściowe nie jest zbyt ciekawe :P.

    Z cyklu "Pati poleca", z dobrych filmów to "Love & Mercy" - lider Beach Boysów - Brian Wilson, historia wielkiego talentu, mocnego upadku, choroby i pomocnej dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta siostra bliźniaczka zmarła w dzieciństwie lub wczesnej młodości, więc na rodzinę nie ma raczej szans. Ale mam tylu różnych, tajemniczych krewnych, że to nie powinno stanowić problemu.

      Astrid jest świetna. Też czytam głównie biografie. Teraz przymierzam się do Disneya (jestem w kolejce do pożyczenia).

      O "Love & Mercy" słyszałam, nawet chciałam iść do kina, ale nie grali. Oglądałam wywiady z głównymi aktorami. Z całą pewnością zobaczę :)

      Usuń
  7. Z filmami jest coś nie tak. Jakiś niedobór fajnych, albo po prostu za mało mam czasu na oglądanie i przez to trafiam na kiepskie (czasem kiepskie wybieram umyślnie, ale to inna istoria). Przymierzam się do Interstellar, ale kolega ostatnio postraszył, że nudne i za długie. Ot, dylemat. Ale podobno nie ma wątków psychologicznych ;)

    Włóczkę też kupiłam, będę dziergać ręcznie, bo drutów 20 nie mam. A kija od miotły szkoda poświęcać :P

    Z książkami się wstrzymuję na razie do przyszłego miesiąca, jak już dostanę zniżkę w pracy, to będę hulać :D (na razie przeczytam pożyczone :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam iść do kina, ale nie było niczego wartościowego. "Ugotowanego" przetrwałam, bo dziergałam sweter... Zrobię powtórkę z "Little Miss Sunshine", bo tylko ja z "towarzystwa" widziałam.

      Kup w budowlanym tanie kije do miotły. Później możesz z użyciem kawałka pozostałej włóczki zrecyklingować je do nunczaków ;)

      Teraz czytam psychologiczne książki o mózgu.

      Usuń
  8. Bardzo mi się podoba Twoje filozofowanie. I to, że umiesz swoje myśli ubrać w słowa. Ja zawsze pisałam najkrótsze wypracowania i niemoc w pisaniu już chyba na zawsze ze mną zostanie.
    Pogłaskania dla jamnika :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pisałam krótko, ale starałam się wyczerpać temat :) Dziękuję! W imieniu swoim i jamnika :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.