piątek, 1 stycznia 2016

So cold, nobody to hold me


Najdziwniejsza rzecz:
Moje życie nie jest nadzwyczajne. Ale czasami każdy robi coś, co nie bardzo mieści się w normach. Ja kupiłam pudełko robaków. Żywych. Larw mącznika, czy tam czego innego. W sklepie zoologicznym. Pożałowałam płazów żyjących w piwnicy. Chudych, biednych. I postanowiłam je dokarmiać. Niektórzy sypią ziarenka ptakom, inni zostawiają karmę bezdomnym kotom. Ja w pokrywce od słoika (żeby larwy nie popełzły po piwnicy) zostawiam jedzenie ropuchowatym braciom mniejszym. I wcinają!
Zdjęcia nie zamieszczam, bo robale nie są ładne. Kiedy niosłam je przez miasto, starsze panie z uwagą przyglądały się, co zaś, a kiedy impuls docierał do mózgu, grzecznie schodziły z drogi, odwracając przy tym wzrok. Młodzi ludzie nie patrzą na współprzechodniów.

Doświadczenia życiowe:
1. Zaczęłąm dziękować ludziom za czas, który mi poświęcają. Urzędników zaskakuje to bardziej niż uśmiechnięty petent. Chodzi o to, że ja osobiście lubię czuć się doceniana (a najczęściej się nie czuję), więc dlaczego nie zacząć od doceniania inych? Polecam.
2. Postanowiłam bać się tylko tego, na co nie mam wpływu. Zwykły człowiek może dużo. Przebudzenie mocy? Łatwo jest powiedzieć boję się, znalezienie prawdziwej przyczyny niechęci i bierności wymaga sprężenia umysłu. Ze strachu nie trzeba się przed nikim tłumaczyć.

Dzierganie:
Dwa i trochę kłębka. Kolor przyjemny, coś ładnego. Zaczęłam szalik. Nie... Zaczęłam jakby-sweter. Nie tak... Zaczęłam inny jakby-sweter. Za mało materii. Zaczęłam szalik. Nie, za szeroki. Zaczęłam następny szalik. Za wąski. To może chusta trójkątna? Apteczkowa? Odyseja kosmiczna. Nie jestem zadowolona. Ale z innego koloru, a nawet dwóch, zaczęłam sweter.

Włosy:
Dla normalnych ludzi nuda, dlatego pozwalam sobie skwierczeć publicznie raz w miesiącu. Gdybym nie była osobą fanatycznie upartą, celującą w bollywoodzki wygląd skalpu, dawno bym się pozbyła. Tyle jest ładnych, krótkich fryzur. Farbować nie lubię, siwość powoli mnie opanowuje (to nie stres, to geny). Ludzie polecają koczki ślimaki, które w moim ekosystemie wyglądają jak prehistoryczne amonity. Kapelusza nosić nie mogę, bo nie dość, że głowa wielka, to jeszcze ten król lew. A takie ładne czeskie kapelusiki widziałam... Szukam też nowego fryzjera, ponieważ podkopałam sobie zaufanie do ostatniej pani. Sama się nakręciłam (to nie stres, takie geny).
Lubię moje włosy. Miło mi słyszeć komplementy. Ale poza zaletami są też wady.

Muzyka:
Refleksje poniższe są wynikiem rozmowy z pewnym panem.
Męczy mnie agresywność współczesnej muzyki. Chęć zaistnienia na siłę? Nie wiem, o co dokładnie chodzi. Niewiele słychać uniwersalności. Powłoka, pusty kokon dudniący echem. Nie utożsamiam się, nie łączy mnie nić emocjonalna. Nie jestem też znawcą, nie wiem, jak nazwać niektóre elementy. Ale dlaczego występują jakieś śmiechy bezpodstawne, a chwilę po nich nazwa "artysty"? Jakoś nie wyobrażam sobie, żebym słuchając "Tower of Song" usłyszała na początku: "Hahaha, Leonard Cohen!". Dobra, w filmowej, biograficznej wersji, piosenkę poprzedza śmiech Leonarda, ale uzasadnia go wypowiedź.
Adele też nie słucham.
Jestem starym, zgryźliwym człowieczkiem. I cieszę się, że spotkałam pana, który podobnie jak ja, jest muzycznie zgorzkniały.

Książka:
Janusz Korczak, "Kiedy znów będę mały". Lektura obowiązkowa dla każdego dorosłego, który ma kontakt z dzieckiem. Mali ludzie to też ludzie. I da się ich zrozumieć. I warto. Muszę przyznać, że zmieniłam perspektywę.
Czytam też poradnik o odchudzaniu, które nie jest odchudzaniem. Nie wiem, skąd mam nerwy (takie geny?).

Film:
Z głośnymi filmami jestem daleko do tyłu, ale dlaczego miałabym się wstydzić? "Matrix" to nie był (do tej pory widziałam tylko połowę któregoś), ale nadrobiłam "Idy marcowe". To nie arcydzieło, ale uważam, że warto zobaczyć. Dla wzbudzenia wewnętrznego niepokoju.

Jamnik:
Od jakiegoś czasu oglądam poczynania cudzego jamnika i jego przyjaciół. Polecam sercem całem, szczególnie osobom, które chciałyby mieć psa/kota, ale z różnych powodów nie mogą.




Czasami goszczę małą księżniczkę. Nie wiem, czy słusznie.


Korczak.


Czekolada i wiśnie.



Mechate spodnie przypadkowo napotkane i zakupione w sklepie rajstopowym.


Piosenka dla grudnia:
Nie wiem, jak to się stało. Ale wiem dlaczego. Jedna taka Lady zaraziła mnie. W normalnych sytuacjach nawet do głowy mi nie przychodzi zapędzanie się na takie terytoria muzyczne. A szkoda...


11 komentarzy:

  1. Dawno tak dobrze nie czytało mi się żadnego posta :) wszystko jest takie prawdziwe, ubrane w piękne słowa i człowiek chce więcej i czyta z zaciekawieniem dalej przy okazji wyobrażając sobie wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz ten dar w przekazywaniu myśli. Nie pomyślałabym, żeby kupować żywe robale, Cohena bardzo lubię, Marcowe Idy widziałam, a jamniczka proszę ucałować w nosek.
    PS. Korczaka przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Robale już prawie zjedzone, po Idach szukam lżejszej rozrywki, a jamniczek merga ogonem w podzięce :) Korczak zmienia życie!

      Usuń
  3. Czas jest najcenniejszą rzeczą, jaką mozna komuś ofiarować. Gdy ofiarowujesz czas, poświęcasz cos, czego nigdy nie odzyskasz. Czy jakos tak to było w tym cytacie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie się boję tego, na co nie mam wpływu. To nawet nie strach, tylko lęk. Już bardzo dawno go nie czułam, a teraz wrócił. Niedobrze mi z tym. Dlatego co chwilę muszę przypominać sobie o swoim postanowieniu - żyć tu i teraz. Oddech za oddechem. Dzień po dniu.
    Zdjęcie uciekającej kury - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre określenie - to lęk. I rzeczywiście trzeba się skupiać na teraźniejszości, za bardzo z tym nie wybiegać w przyszłość, bo się człowiek zamęczy. Ja za bardzo myślę o tym, co się może zdarzyć, zamiast jak najlepiej wpływać na zdarzenia z obecnej chwili. To trzeba zmienić.
      Chciałam kurę uchwycić w całości, ale umknęła. I myślę, że wyszło jeszcze lepiej :)

      Usuń
  5. ♥ absolutnie Cię UWIELBIAM! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj Korczaka! Bo jeszcze lepszy niż ja ;)

      Usuń
  6. A mnie bardzo się podobają; a z racji działania powinno się budować ich jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.