wtorek, 26 stycznia 2016

16!



Realizacja listy. Bo aż tu nagle pada propozycja:
- Idziemy jutro na łyżwy. Chciałabyś?
Poszliśmy na ostatnią godzinę otwarcia lodowiska, bo wszystkim lepiej pasowało, a poza tym tłum zaczyna wtedy znikać. Uzbierała się nas razem piątka. Jedna osoba zupełnie nieobeznana, reszta w miarę, a ja sobie myślałam, że taka jestem zaawansowana... Ale lata niejeżdżenia zrobiły swoje. Zrezygnowałam z ewolucji, ze sztuczek. Jednak pod koniec pomyślałam sobie, że spróbuję! A co mi tam! I w połowie manewru jakoś mnie trema sparaliżowała. Obiłam kolano prawe do tego stopnia, że impuls bólu dotarł do wszystkich palców stopy (dobrze, że nie lewej...). Leżę i kwiczę, wstać nie mogę, cierpienie prawie ponad granice wytrzymałości.
- Nie wstawaj! Zrobię ci zdjęcie - słyszę nad sobą.
Wiedziałam, że czas już zejść ze sceny. Niepokonanym...

Wróciłam do domu, jakoś się dotoczyłam mimo odniesionych ran. Przyznaję, że kiedyś jeździłam lepiej. Wyszłam z wprawy i trochę mnie ogarnęło zaniepokojenie spowodowane ujemnymi umiejętnościami.

Zdjęcia cierpiące krążą wśród ludzi, ale do mnie jeszcze nie dotarły. Kolano zdążyło spuchnąć, odpuchnąć, zmienić kolory kilka razy. Już prawie wygląda tak, jak powinno. Zostało jeszcze 15 przygód.

16 komentarzy:

  1. Wiesz co? z wiekiem jest u mnie co raz gorzej z tą jazdą na łyżwach. Raz pojechałam jak rasowa łyżwiarka, za drugim razem bałam się jak diabli. Teraz odechciało się lodowiska, ewentualnie jako obserwatorka córki. Obite kolano z pewnością szybko się zagoi, nie martw się<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) Poza upadkiem były też pozytywne strony. W ciągu tej godziny nauczyłam jeździć naszą całkowitą nowicjuszkę, świetnie się bawiłam i tylko finał wyszedł nie do końca wymarzony.
      Wrócę tam :)

      Usuń
  2. Brawo za realizację jednego z punktów. Podziwiam, bo ja zaliczyłam glebę biegnąć do autobusu, więc jazda na łyżwach to byłby już sport ekstremalnie ekstremalny ;)
    Szybkiego powrotu do formy i realizcji następnych przygód!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytując poetkę: "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono". Byle do celu :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  3. ależ masz czaderskie łyżwy! :-D
    tjaaaa, teraz się leżącego nie kopie, teraz się mu cyka focię i puszcza w świat... *głask głask*

    wracaj do zdrowia i formy! uściski! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam parę lat temu, najtaniej i w promocji :D Ale sprawdzają się, całkiem niezłe.
      Później poszliśmy na pizzę, więc wszystko wybaczyłam :)

      Mam już pomysł na formę :) Dzięki za pokrzepiające słowa! :)

      Usuń
  4. U nas lodowiska brak, a jechać do miasta wojewódzkiego, żeby się poślizgać w tłoku... no nie uśmiecha mi się... Oby do wiosny, to założę rolki:-) Ale bez żadnych ewolucji. Nawet ochraniacze na kolanach i łokciach mnie do eksperymentowania nie zachęcają.
    Dobrze, że to tylko stłuczenie, szybko wrócisz do formy:-) Sezon łyżwowy trwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy 1 prawdziwe lodowisko na 3 powiaty, ale poza tym raczej w każdym mieście w sezonie mrozów powstają takie nieduże, "szkolne" tafle na boiskach. Póki co temperatura na plusie, więc trzeba poczekać na ochłodzenie. :)

      Usuń
  5. Brawo za realizację :) Przyznam się, że ja nigdy nie jeździłem na łyżwach i znając mnie bym się połamał pewnie, haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jest tak łatwo się połamać. Spróbuj kiedyś. :)

      Usuń
  6. Ajjćć, co zrobić, boli, ale kiedyś przestanie :(. Ja wygrzmociłam w zeszłym roku, ale nie la lodzie, tylko na czarnej, gumowej macie. Kostak się przekręciła i i tak nici z łyżew na 2015 był. W tym roku byłam już 4 razy :). Dobry wynik :). Bez piruetów, tylko ślizgawka. Pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam jeszcze dwa razy się wybrać (co tam kolano!), ale raz nie pasowała mi godzina, a innym razem byłam tak zmęczona, że wolałam pójść spać. Łyżwy są fajne! Jak Hyży - wstaję...

      Usuń
  7. Do wesela się zagoi. No, ale do zdjęcia to się skrzywiłaś z bólu odpowiednio? ;)

    U mnie nie ma lodowiska, musiałabym jechać do Krakowa. Bardzo mi się chce, ale się nie składa. Grypa w rodzinie :( Ze 30 lat nie miałam łyżew na nogach, ale rzecz jasna jestem przekonana, że potrafię śmiagać olimpijsko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wesele dzisiaj... Ale jest dobrze :) Zapomniałam się pokrzywić!

      Ja teraz mam grypę w rodzinie, dlatego postanowiłam ograniczyć kontakty do niezbędnych. Dużo zdrowia Wam życzę! Olimpijskiego.

      Usuń
  8. Ja miałam ochotę się wybrać w tym roku choć łyżew nie posiadam na stanie, ale do tej pory jakoś nie dojechałam do lodowiska. Za to zrobiłam dzisiaj kimchi z rzodkwią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kimchi z rzodkwią w pełni rekompensuje wszelką nieobecność na lodowisku :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.