piątek, 16 grudnia 2016

środa, 14 grudnia 2016

Przetestowane na człowieku


Czasami nie mam nic lepszego do roboty, albo raczej rzucam się w wir niepotrzebnego słowotoku, zamiast zająć się produktywniejszymi czynnościami. Z tego względu postanowiłam napisać o kilku kosmetykach. To nie są serenady. To zostało przetestowane na człowieku.

czwartek, 1 grudnia 2016

I was born like this, I had no choice, I was born with the gift of a Golden Voice


Już tylko miesiąc i po całym roku. Grudzień zaskoczył mnie. Wczoraj dopiero, późnym wieczorem, uświadomiłam sobie, że oto nadchodzi pierwszy. Cały dzień spędziłam na przemieszczaniu się od punktu A do punktu B, a dom okazał się być w tej alfabetycznej wyliczance dopiero punktem K. Podsumowanie jednak też udało się opublikować jeszcze dzisiaj.

sobota, 26 listopada 2016

Świece


Pierwsze śliwki za płoty, pierwsze robaczywki. Ale i tak, jak na pierwsze zetknięcie z tego typu działaniami, nie było źle. Nawet całkiem dobrze.

wtorek, 1 listopada 2016

기분 좋아


Znalazłam jeszcze kilka zdjęć wyjazdowych, z drogi, niekoniecznie określonych w czasie i przestrzeni. Nie pasowały do niczego, więc znalazły się tutaj. Poza tym - październik.

niedziela, 23 października 2016

Przeczytane


Epatowania wakacjami ciąg dalszy. Dwa tygodnie z życia, a dwa miesiące relacji... Przesada! Tym razem jednak postanowiłam skupić się na czytelniczych przygodach. To już ostatni raz. Następny będzie o swetrach i normalnym życiu.

wtorek, 18 października 2016

Mostar i Počitelj

 
Zdecydowanie bardziej wolę podróżować, niż opisywać później moje przypadki. Ostatnio moce kreatywne wyczerpały się i nie jestem zadowolona z moich literek. Ale to już ostatni odcinek. Ostatni kraj. Bośnia i Hercegowina.

sobota, 15 października 2016

Chorwacja



Ludzie zaczynają narzekać na Chorwację. Bo dużo Polaków, bo każdy już tam był, bo nic ciekawego. A ja? Ja potrzebuję ciepłych krajów, a ten akurat bardzo mi pasuje.

środa, 12 października 2016

niedziela, 9 października 2016

Székesfehérvár


Miasto królów. Węgierskie Gniezno. Pierwsza, historyczna stolica. A do tego miejsce urodzenia obecnego szefa rządu - Viktora Orbána.

czwartek, 6 października 2016

Budapeszt


Zdecydowanie za dużo zdjęć. Ale to duże miasto. To trzy miasta. Buda i Óbuda, a do tego Peszt. A wszystko to nad pięknym, modrym Dunajem. Nie tam jakaś prowincja.

sobota, 1 października 2016

Pejzaż w powieki miękko wsiąka


"Światła września" mówią podobno, że dobre opowieści nie potrzebują zbyt wielu słów… Wrzesień sam w sobie mówi za siebie. Odcinki wakacyjne zostawię na później, pojawią się po ogarnięciu zdjęć, dokonaniu niewielu słów opisu. Budapeszt już skończyłam, reszta w toku.

poniedziałek, 26 września 2016

No makeup to nie żaden challenge


Początkowo chciałam temat poruszyć w comiesięcznym podsumowaniu, ale pojawił się już poprzednim razem. W zalążku. Teraz będzie rozwinięcie.

środa, 21 września 2016

Żyrafa 5

W kinie w Kętrzynie.

Żyrafa turystyczna, zwiedzająca interesujące zakątki, zabytkowe ciekawostki, urocze okoliczności przyrody. Budzi sympatię. Ludzie zatrzymują się, uśmiechają, coś tam mówią do mnie w swoim języku. Ja czasami zrozumiem, innym razem tylko się uśmiecham i kiwam głową udając, że wiem, o co chodzi. Bo przecież chyba wiem. Taka żyrafa mówi uniwersalnym językiem.

środa, 7 września 2016

Przekokąska


To nie jest przepis, to jest dowód mojej niezrównanej błyskotliwości i genu szerloczego. Oto ja - robię w życiu różne rzeczy tylko po to, żeby udowodnić, że mi się uda. Wygrzebywanie się z hałdy kompleksów, czy coś w tym rodzaju...

piątek, 2 września 2016

Szalony pośpiech


Za każdym razem sobie myślę, że oto miesiąc był gonitwą i na nic nie miałam czasu, ale następny już będzie inny. Oj, błąd. Każdy jest taki sam, a nawet intensywniejszy. Człowiek się starzeje, czas go nie oszczędza, pędzi coraz szybciej. I co z tego? Nic. Trzeba okazać elastyczność, znaleźć się w zastanych warunkach i żyć do przodu, a nie do tyłu. O. Wyłowić coś z rzeczywistości.

piątek, 26 sierpnia 2016

wtorek, 23 sierpnia 2016

Żyrafa 4


Zaniedbałam żyrafę. Jest biedniutko, tylko kilka zdjęć. Obiecuję poprawę. Tym bardziej, że warunki zaczynają sprzyjać coraz bardziej.  I postaram się pakować ją do odpowiedniej torebki. Ze stylu i mody wynikają problemy - człowiek zapomina o przepakowaniu najpotrzebniejszej połowy rzeczy podręcznych.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Muzeum Budownictwa Ludowego, Park Etnograficzny w Olsztynku


Sezon tułaczkowy w pełnym rozkwicie. Czasem lepiej, czasem gorzej.
Tego dnia nastąpił atak przelotnych deszczy. Tego dnia zajechaliśmy drogę warszawskiemu kierowcy. Chociaż raz my... Tego dnia nie spełniły się marzenia.

sobota, 13 sierpnia 2016

XXXIX Międzynarodowy Jarmark Folkloru w Węgorzewie


Obrazki są już od dawna, brakowało mi tylko natchnienia (motywacji i ambicji), żeby wykrzesać z siebie trochę literek, które opisałyby zdarzenie choćby odrobinę.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Sos pomidorowo-paprykowy


Nie jestem wystarczająco kompetentna, by udzielać porad kulinarnych. Lubię za to opowiadać historie. Dlaczego więc nie połączyć jednego z drugim, żeby zrównoważyć braki?

sobota, 6 sierpnia 2016

Olecko z Krzysztofem


Noga moja postanęła na obcej ziemi. W sumie nie do końca takiej obcej, ponieważ Olecko odwiedzam w celach nieturystycznych, czasami mijam w drodze do Suwałk i dalej. Aż tu nagle okazja, żeby przez chwilę powędrować po mieście.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Nadziewana drożdżówka


Ograniczyłam działalność piekarniczą do dwóch ciast. Jedno jest łatwiejsze od drugiego. Większego nakładu pracy wymaga nadziewana drożdżówka. Ale smakuje całkiem nieźle, nie jest bardzo absorbująca, pasuje do owoców (rabarbar, kiwi, morele). Czasem warto ubabrać się trochę bardziej.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

I wanna thank you


Zrobiłam dużo zdjęć nieba. Za dużo. Ale niebo zawsze wygląda inaczej, zawsze coś nowego się na nim pojawia. Niektóre zostawiłam dla siebie, kilka można znaleźć poniżej.

środa, 27 lipca 2016

Lasy i ludzie


Niedzielny spacer wśród najdzikszych przypadków przyrody. Około 5 kilometrów. Decyzja pod wieloma względami bardzo dobra, pod jednym... eee... Trochę komarów i innych robaków, ale to nie jest wielka przeszkoda. Ani zaskoczenie. Bo oto bagna, lasy i ludzie, więc pojawienie się insektów to nie przypadek.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Radość


Namalowałam w barwach pastelowych. Żeby nie straszyć zawsze intensywnością. Ale złotko jest. Pobłyskuje z uporem.

czwartek, 21 lipca 2016

Żyrafa 3


Żyrafa po raz trzeci. Zwiedziła trochę zakątków. Nie było przygód, wspinaczki wysokogórskiej, ale kilka ciekawych obrazków powstało. Zaczęłam też używać tego zwierza jako elementu pocztówkowego. Robię zdjęcia w sytuacjach znaczących, a później wysyłam znajomym.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Stir-fry


Smażenie w ruchu. Ostatnie moje odkrycie. Wynalazek sam w sobie chiński, wielowiekowy i z tradycją. W skrócie: polega na szybkim podgrzaniu składników w celu stworzenia wyśmienitej potrawy. Rozwiązanie bardzo dobre, jeżeli dysponuje się skurczoną wersją doby. Lubię gotować, ale ostatnio nie mam czasu. To ostatnio strasznie długo się ciągnie.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Czytelnictwo letnie


Staram się czytać zgodnie z listą. To już prawie miesiąc, więc podsumowanie jest jak najbardziej na miejscu. Przeczytałam kilka, przemyślałam i zreflektowałam.

piątek, 1 lipca 2016

And summer comes to knock me off my feet


Po pierwsze - ale mało zdjęć! Niemal do końca miesiąca byłam przekonana, że zrobiłam ich tak dużo, że są ładne i ciekawe. Okazuje się, że można się zwieść. Ani tak wiele, a wśród nich tylko kilka wartych. Instagram ograbił mnie z materiałów obrazkowych.
Na koniec czerwca przypadło też zmęczenie spowodowane bieganiem w milion stron świata, więc nie wysiliłam się na zbyt bogate podsumowanie.

wtorek, 21 czerwca 2016

środa, 15 czerwca 2016

10 książek na lato


Nadszedł czas. Już czerwiec, słońce wysoko nad horyzontem, lato zbliża się wielkimi krokami. Lato i urlop idą ze sobą w parze, a urlop i czytanie książek to też nie jest najgorszy pomysł. Tegoroczne 10 książek to książki, które mam zamiar przeczytać do września. Czy się uda? Czy wygram wyścig z czasem? Warto sprawdzić.

piątek, 10 czerwca 2016

Resztki


Myślałam o kwadratach. Te babcine, spokojnie udziergane, połączone w zgrabną całość... Kolorowość zostałaby zachowana, ale to jednak nie było to, co chciałabym widywać codziennie. Dlatego konstrukcja jest inna.

wtorek, 7 czerwca 2016

Trzy


Oto są zdjęcia, których zabrakło w podsumowaniu. Było więcej, ale wybrałam najlepsze. Trzeba się trenować w minimalistycznym podejściu do życia, nie zalewać czasoprzestrzeni wszystkim.
Po pierwsze sosna. Poskręcane gałęzie, trochę zieloności i kontrastujące jasne niebo. Piękna historia.

środa, 1 czerwca 2016

The better man


To był miesiąc walki i wyrzeczeń.  Albo wcale nie. Miałam mało czasu, jeszcze mniej niż w kwietniu, a poza tym nie chcę, żeby umarło moje życie towarzyskie, więc blog musiał poczekać. Ale pocieszająca prognoza zapowiada, że ma być już tylko lepiej, lżej i przyjemniej. Czy tak będzie? Nie wiemy...

czwartek, 5 maja 2016

Skarb pana Isakowitza


Na książkę natknęłam się w księgarni. Moją uwagę przyciągnął kolorowy grzbiet. Później tytuł. Gdyby brzmiał "Skarb Isakowitza", nie sięgnęłabym. "Skarb pana Isakowitza" to sympatyczna tajemnica w kolorze morskim i żółtym, z czerwonym samochodem mknącym przez okładkę.

niedziela, 1 maja 2016

And what's wrong with that?


Kwiecień, kwiecień, to już dwa tysiące szesnaście kwietniów w tej erze, co prawdopodobnie nie jest prawdą, ponieważ kwiecień powstał dopiero w 1876 roku.

środa, 27 kwietnia 2016

Zielenina


Prosta sprawa, ponieważ prostota jest jak najbardziej wskazana. Bez komplikacji, osiągalnie, łatwo, blisko życia. A jeżeli łączy się to jeszcze z witaminami i minerałami? Tym lepiej.

niedziela, 24 kwietnia 2016

1!


Klasycznie i filmowo ze Stefanem Sandersem w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej. Więcej o samym zdarzeniu do przeczytania TUTAJ.

piątek, 22 kwietnia 2016

Uwaga! Promocja!


Natchnęła mnie Pani Matka. To ona przyniosła problem, zarys sytuacji. Poziom sensacyjności? Prawdopodobnie żaden. Bo chodzi o pojemniki Pyrex. Temat jednak wcale nie jest banalny, bo dotyczy życia, a życie to wielkie źródło, ogromna siła i odwieczna szarpanina sił przyrody, przypadku i cywilizacji.

sobota, 16 kwietnia 2016

Zdjęcia pro-rodzinne


Gdybym organizowała większą imprezę, zdarzenie jakieś, typu rodzinne nagromadzenie, w zaproszeniu zawarłabym adnotację - zakaz fotografowania. I tylko człowiek z akredytacją mógłby robić zdjęcia. To wcale nie fanaberia, wcale nie wymysł i fochy. Mam rację.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Być kobietą

Nie lubię robić niczego głośno, bo jak się nie uda, nikt nie musi wiedzieć, że próbowałam. W ramach zdobywania nowego doświadczenia, postanowiłam stawić czoło wyzwaniu.
- To nie może być aż tak trudne! - pomyślałam beztrosko. Obserwowałam już, co robi utalentowana Renia, pozazdrościłam... Odgapiłam nawet kobiece wyzwanie. Od czegoś trzeba zacząć, a to dobry temat. Trochę może nie do końca mieszczący się w mojej definicji kobiety, ale po co marudzić tak od razu?
Zdjęcia zostały wykonane niejednolitym sprzętem, w różnych warunkach, z pomysłem lub później zostały zinterpretowane. Udało się? Nie? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Coś się tam wyłoniło.

piątek, 1 kwietnia 2016

W przyszłość, dal i przestrzeń


W marcu byłam silnie zajęta poważnymi sprawami (prawie zamieszkałam w samochodzie), więc nie zostało zbyt wiele przestrzeni i czasu na ciekawości, odkrywanie Ameryki, rekreację, czy inne interesujące zajęcia pozalekcyjne. Ale coś tam się nazbierało...

wtorek, 29 marca 2016

Kowno


Co napisać? Sezon tułaczkowy uważam za otwarty. Pierwszy osiągnięty cel - Kowno. Pogoda dopisała, towarzystwo jeszcze bardziej. Trochę ciekawostek udało nam się zobaczyć, a nawet uchwycić fotograficznie. Kilometrów pokonanych: 441,5. Czy coś w tym rodzaju...

poniedziałek, 14 marca 2016

Muffiny


Wydaje mi się, że to będzie rok z Marthą Stewart. Wybieram proste, ciekawe przepisy. Nie sypię tyle cukru... Jakiś czas temu zastanawialiśmy się w niewielkim gronie, co można zrobić z orzechami pekan. I znalazłam odpowiedź: Pecan Pie Muffins. Zrobiłam dokładnie i zgodnie z zaleceniami. Tylko ten cukier... Połowa mniej do ciasta i zero posypywania wierzchu. To był strzał w tak zwaną dziesiątkę. I podprażyłam pekany na patelni, ponieważ jestem leniwa.