środa, 16 grudnia 2015

Homo kristallum


Namalowałam samoportret. Nie auto, bo to raczej coś z serii DIY. Patrzenie w lusterko nie jest moją mocną stroną. Patrzę na jedno oko, później na drugie, aż w końcu maluję siebie zezowatą. I wściekle jakoś. Chyba nie potrafię na siebie patrzeć. Perspektywa zamiast prosto i jasno, skrzywiła się od garbienia nad małym zwierciadełkiem. W rzeczywistości moja twarz jest mniej okrągła. Tak myślę.

Namalowałam czterema kolorami. Biały, złoty, wściekły róż i granatowy. Przełamałam swoje bariery. Jest to bardziej ćwiczenie stylistyczne niż coś konkretnego. Akryl, 40/40.

Nie mam idealnego światła, a naturalne zawodzi. Ilustracja już zawisła, w ciemnym kącie, więc jest jak jest. Może to wyglądać jak świadectwo samouwielbienia, ale namalowałam dla siebie. I specjalnie nie rzuciłam twarzy w całkowite centrum. Dużo rzeczy zrobiłam specjalnie. Bo tak.


28 komentarzy:

  1. Jak pięknie malujesz !!! I wszystko się zgadza, i dobrze bo tak !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jak dorosnę chcę być trochę jak William Wharton ;)

      Usuń
  2. I dobrze, że nie w całkowite centrum, dzięki temu kompozycja jest ciekawsza:-) Bardzo mi się podoba kolorystyka, a światełko w źrenicach przykuwa uwagę. Jednym słowem - szalenie udany portret. Oczywiście nigdy nie warto się zamykać w jakimś ograniczonym zakresie, ale może właśnie portrety, to jest Twój kierunek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiałam się portretu, dlatego wybrałam siebie na pierwszą ofiarę. Żeby nie było pretensji :D
      Poćwiczę trochę malowanie ludzi. Zobaczymy, czy inne portrety będą równie udane. Tego typu ograniczenie służy rozwojowi :)
      Dziękuję Ci za budujący komentarz!

      Usuń
  3. Pięknie. Będziesz miała pamiątkę dla dzieci i wnuków. To mądre uwieczniać siebie w ten sposób.
    Nie wiem, co chcesz powiedzieć o malowaniu w centrum, dla mnie tak jest ok. To Twoja prywatna i własna wizja całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Rzeczywiście to jest dobra pamiątka.
      Jestem otwarta na interpretacje. Poeta miał na myśli, ale nie będę od razu narzucać swoich racji.

      Usuń
  4. Mnie się bardzo podoba! Lepiej malować samo-portret niż stukać selfiaki z dziubkiem nad listem sałaty jako to nagminnie niewiasty obecnie czynią :D
    Talentu zazdraszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słaba jestem w selfich, więc pewnie dlatego maluję ;D
      Talent to początek, reszta to ćwiczenia i pokonywanie swoich ograniczeń techniczno-estetycznych. Ukłaniam się w podzięce za komplement :)

      Usuń
    2. Ja nie mam początku :) Jeśli idzie o malowanie i rysunki zatrzymałam się na etapie siedmiolatka :))

      Usuń
    3. I na tym polega uroda świata - każdy ma inne predyspozycje :)

      Usuń
  5. Bardzo nam się podoba !


    - a właściwie to Dwie Anonimy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dygam podwójnie. Cieszę się, że się podoba :)

      Usuń
  6. Bo tak - jedyny słuszny argument w świecie twórców ;)
    Brawo :) Kiedyś marzyłam o byciu malarką, ale chyba nie dość mocno, bo się nie spełniło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja będę marzyć za dwóch ;) Chciałam na jakieś zajęcia dla dorosłych malujących zacząć chodzić, ale nie znalazłam. Wszędzie dyskryminacja. Albo jestem za stara, albo za młoda.

      Usuń
    2. Mojej koleżance się udało - była po czterdziestce, gdy postanowiła zacząć uczyć się malować, choć nigdy wcześniej tego nie robiła. Na szczęście w jej miejscowości w Domu Kultury udało się zorganizować takie zajęcia, nawet dla niewielu (chybo coś koło 5) osób. Teraz mija już 4 lata odkąd maluje, ostatnio nawet pod okiem doktora sztuk plastycznych. Twierdzi, że te zajęcia, wiele jej dają pod względem technicznym, bo jest wiele malarskich trików, o których wcześnie nie miała pojęcia:-). Także nie poddawaj się, skrzykuj znajomych i wierć dziurę w brzuchu dyrektorstwu DK, może w końcu zorganizują odpowiednie zajęcia:-)

      Usuń
    3. Czyli jest nadzieja! :) Dzięki za podpowiedź.

      Usuń
  7. Pięknie wyszło
    Ja też mam swój portret, przez core malowany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malowane portrety to jednak zupełnie co innego niż zdjęcie :)
      Dziękuję! :)

      Usuń
  8. No to jest pro selfie :D
    A ćwiczenie stylistyczno-techniczne z zestawem kolorów podstawowych + biel, tylko zamiast żółtego złoty. Tło gdzieś kiedyś podobne było już w sztuce, tylko twarz na nim bardziej była zrozpaczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie da się takich masowo produkować. Chyba, że jak Andy Warhol... ;)
      Tło rzeczywiście trochę podobne. Ale mniej agresywne.

      Usuń
  9. Uważne spojrzenie i zadziorna grzywka - cała Krysztally!
    Będziemy u Ciebie portrety zamawiać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyjś portret zawsze jest trudniejszy od własnego :) Ale nie ma sprawy! ;)

      Usuń
  10. Wygląda pięknie, i myślę że praktyka czyni mistrza :) Sama zobaczysz, jak wiele jeszcze osiągniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Najprawdopodobniej masz rację.
      :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.