poniedziałek, 23 listopada 2015

Tornister

I odblask, zwiększający moje cenne bezpieczeństwo.

Do dnia dzisiejszego dysponuję torbą, którą cieszyłam się w przedszkolnym życiu. Mama uszyła mi ją posługując się burdowym wykrojem. Inne dzieci zazdrościły. Zazdrościła nawet młodsza siostra... Ale to opowieść dla wnuków, których jeszcze się nie spodziewam.
Później przyszedł czas na tornistry. Współczesne dzieci mają kolorowe plecaki na kółkach. Ja dźwigałam na plecach skórzany, ciężki tornister godny czołgisty. Bardzo przydatny w razie ataku szkolnego znęcacza. Jak się człowiek dobrze rozmachał, mógł konkretnie zdzielić.
Następne były różne plecaki i torby. Ostatni plecak, z którym kończyłam szkołę średnią, służy mi teraz za bagaż przygodowo-wędrowny. Warto inwestować, warto szanować. Minęło już trochę czasu, ale jego ząb nie nadgryzł ani nitki.

Przechodząc do meritum - tornister wrócił. Dzielna Mama przechowała go w bezpiecznym miejscu. Trochę przybrudzony, zakurzony, wyblakły. Pierwszym krokiem było wyczyszczenie. Później wypastowałam brązową pastą do butów. Wypolerowałam do blasku. I poprawiłam pastą bezbarwną. Tornister jest o tyle dobrze zaprojektowany, że przewiduje przepięcie szelek do formy paska. Dlatego zmienił status ontologiczny. Został torbą.


10 komentarzy:

  1. Zaiste godny pozazdroszczenia! Też miałam podobny, tylko z jasnej skóry. Niestety nie uchował się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadziwiający jest fakt, że ten ocalał :) Mam nadzieję, że jeszcze długo będę się nim cieszyć.

      Usuń
  2. Miałam toporny, kanciasty tornister w głębokiej podstawówce, strasznie gryzł mi się z fartuszkiem, równie topornym. Aż pewnego czerwca, ostatniego dnia szkoły, rzuciłam go pod biurko i wyjęłam przed wrześniem. Niestety zapomniałam wyjąć zeń kanapek ;) Nie udało się go reanimować, co rzecz jasna nie zmartwiło mnie wielce, poza tym że dostałam połajankę o głodujących dzieciach w Afryce. Głodujące dzieci zawsze mnie martwią. Rzecz w tym, że ilekroć widzę jakiś tornister, czuję odór tych nieszczęsnych kanapek ;)
    A Twoja torba bardzo fajna, gustowna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubiłam mojego, ale na szczęście nie zostawiłam w nim kanapek :D Myślę, że kanapek nie lubiłam bardziej. Dokarmiałam zwierzęta.
      W imieniu torby dziękuję. Człowiek z wiekiem zmienia zdanie w wielu kwestiach.

      Usuń
  3. Mój tornister też był toporny i z pewnością nie skórzany, chociaż kto go tam wie... służył mi dość długo. Wątpię by przetrwał, choć nie wykluczam, że kiedyś znajdzie się na strychu. Kiedyś na strychu na pewno znajdę wiele skarbów, ale na razie nie mam weny, by go zacząć przeszukiwać... Zwłaszcza, że mój tornister nie był tak uniwersalny, jak Twój i na pewno nie odnalazłby się we współczesnych warunkach.....
    ....chyba żeby jako torba na rower...
    Może jednak przeszukam ten strych;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! :) Niechaj tornister wraca. Do strychów trzeba ogromnej motywacji. Ja prawdopodobnie wybiorę się na poszukiwania skarbów dopiero wiosną. :)

      Usuń
  4. Brawo. No po prostu brawo. Nie mam pytań. Nie mam już torby z zerówki, którą uszyła mi Prababcia. Właściwie to był worek. Na na sznurku, i lubiłam nim wywijać, na okręta, jak młynek :D. Szkoda że go nie mam :( . Tornister natomiast był brzydki. Nie przypominał solidnej prl-owskiej roboty, tylko był to chyba skaj. Chciałam poszukać na necie obrazka, ale nie ma :(. Fajny tornister,pozazdrościć:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może moją torbę (torebkę) ujawnię, ale póki co przechowuję wraz z innymi pamiątkami. Też wywijałam :D
      Tornister jest o tyle dobry, że nic się nie gubi w czeluściach, wszystko ładnie poukłądane. Sztywny, nie gniotą się papiery. Jak wspaniale! W czasach wczesnoszkolnych nie doceniałam.

      Usuń
  5. Świetny jest. Miałam kiedyś podobny fason, chyba ojciec przywiózł mi z Białorusi. Trochę się go wstydziłam bo miał obciachowego muchomorka ze skóry naszytego na górną klapę... Ale jakbym miała teraz taki... Toż nic bardziej stylowego już nie wymyślisz :) Twoja mama miała na pewno mnóstwo pracy, w sumie teraz ty go odświeżałaś i też robota, ale każda godzina pracy nad tym tornistrem, choć w końcu torbą, była warta zachodu. Awwww zazdroszczę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam "brzydkie" buty. Hipsterskie oficerki w rozmiarze dziecięcym. O coś takiego ludzie dziś by się pobili. Wtedy nie doceniałam.
      Ciężka jest ta torba, ale naprawdę bardzom rada, że się relikt uchował :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.