wtorek, 10 listopada 2015

Pigwy z miodem


Człowiek idzie kupić kawę. Wychodzi ze sklepu z kawą, psimi smakołykami i trzema ogromnymi pigwami.
W tym roku pigwowiec odmówił współpracy, więc nie udało się przygotować specyfiku słodko-kwaśnego do herbaty. Aż tu nagle, niespodziewanie, pigwy wielkości pięści Arnolda Terminatora. I jeden cel.
Ciekawostka:
W tej właśnie chwili, kiedy to piszę, jamnik Gustlik śpi obok i szczeka przez sen.
Owoce umyłam, obrałam (skórka jest dość twarda) i pokroiłam na pół, na cztery, na osiem. Jeden ósme pocięłam poprzecznie na plastry średniej grubości. Wsypałam do garnka, doprawiłam miodem. Wygotowałam witaminy i wartości prozdrowotne. Nieduży ogień, dużo czasu, systematyczne mieszanie. Powstała złota, słoneczna maź o wyraźnych znamionach kawałków owoców. Na gorąco zapakowałam do słoiczków, zakręciłam.  Zassało się przy stygnięciu. Gotowe!

Nadal nie wiem, czy to konfitura, czy marmolada, czy coś jeszcze innego. Marmoladka, bo taka niedokonana i niepewna. Wyszło kwaskowato i słodko. Bardzo słoneczny smak.




6 komentarzy:

  1. Gdy pigwa urośnie mi na działce, to zrobię sobie taką samą marmoladkę. Teraz chciałbym spróbować jednak Twojej wersji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się drzewko pigwowe, ale nie wiem, czy u mnie klimat jest dla niego do zniesienia. Trzeba szukać odpowiednio mrozoodpornej odmiany.
      Moja wersja jest łatwa do zrobienia (dlatego moja...), w podanej proporcji dość słodka (moim zdaniem, a dla mnie wystarczy odrobina, żeby było bardzo). Bardzo słoneczna marmoladka :)

      Usuń
  2. OOO mniam :)))!!! No jakby taką pigwą w łeb z dyńki dostać, to mógłby guz wyskoczyć :D!!! Kurde no, ja się na żywą, świeżą pigwę nie natknęłam :(((. Za to radocha, bo znowu ostatnio w Biedronce była marmolada z pigwy, to od razu na zapas wzięłam dwa opakowania (pojawiają się rzadko). Nie jest to co prawda rarytas jak domowy (albo inaczej - smakuje dobrze, ale wiem co tam w środku siedzi - ulepszacze, guma arabska i jakaś Genowefa Pigwa).

    Spoko - poszłam do Tesco po gazetę, i wyszłam bez gazety, za to z Domestosem i dwoma dżemami Łowicz - z czarnego bzu - tez na zapasa - edycja limitowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja teraz na pigwy natykam się dość często. Może to zależy od szerokości geograficznej? Nie wiem.

      W sklepach jest stanowczo za dużo rzeczy, które rzucają się w oczy ;)

      Usuń
  3. Wypróbuję w przyszłym roku:-) Fajnie dodać coś takiego na przykład do herbatki imbirowej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zimę idealne, a jeśli jeszcze z imbirową herbatą, to już całkiem szlachetny napitek :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.