niedziela, 1 listopada 2015

Nes diena, kai tu gimei - lijo, lijo, lijo



Wydarzenie:
Konkurs Chopinowski. Uzależniający. Muzyka, dla której chce się siedzieć do późnych godzin i słuchać. Chopin nie jest moim ulubionym kompozytorem, Konkurs nie jest moim ulubionym konkursem. Mimo wszystko trudno się nie wciagnąć. Jestem zadowolona z wyników, chociaż moje wymarzone wyglądały inaczej. W przyszłym roku Wieniawski.

Książka:
Wojciech Eichelberger, "Kobieta bez winy i wstydu". Generalnie zacna koncepcja, ale nie czytało się łatwo. Ja jestem człowiek prosty, nie potrzebuję wywodów o Matkach Ziemiach, legendarnego mistycyzmu i pocieszenia w stylu "kobiety, kiedyś byłyście ważne". Dużo jest tam jednak ciekawostek oraz wartościowych informacji skłaniających do refleksji. Z niektórymi kwestiami się zgadzam, niektóre są dla mnie zbyt wydumane i na siłę, ale nie jestem psychologiem ani psychoterapeutą, więc prawdopodobnie się nie znam, albo jeszcze gorzej - żyję w zaprzeczeniu.. Z drugiej strony, jedną z ulubionych książek Eichelbergera jest podobno "Winnetou", co nieco podkopuje jego autorytet.

Film:
"Kamerdyner". Bardzo silne rozpoczęcie, ciekawe rozwinięcie, akcja, że chce się oglądać, a koniec jakiś taki nie za bardzo. Ale to dobry film. Porządny. Zaskoczyła mnie Oprah Winfrey. Nie spodziewałam się po niej aż tyle talentu. Jakoś umknęła mi jej kariera aktorska.
"Belle". W końcu udało mi się zobaczyć, a planowałam od dawna. Trochę sentymentalnie poprowadzony, lekki lukier i romantycznie fabularyzowany. Historia nosi jednak znamiona prawdziwości. O czarnoskórej, angielskiej arystokratce. I z tej strony wyrażam mój wniosek, do którego już jakiś czas temu doszłam - bohaterka była tak samo czarno- jak białoskóra. Ojcem był przecież szlachetny pan angielski lord. Nawet bardziej była biała, bo wychowana została przez rodzinę ojca, w Hampstead (dzisiaj dzielnica Londynu). Przy okazji ciekawie pokazany jest status kobiety, nawet zamożnej. Nadal aktualne zabobony o wychodzeniu za mąż, czy półgłowkowatości płci tzw. pięknej.

Kosmetyki:
Zmotywowana wcześniejszymi przygodami, tym razem postawiłam na mniej inwazyjny sposób farbowania włosów. Wybór padł na łatwą w zastosowaniu naturalną farbę i odżywkę w kolorze brązowym. Kolor wypadł całkiem przyjaźnie, zgodnie z oczekiwaniami. Jest nawet dość trwały (tyle-o-ile). Ale głownie na tej części włosów, która zaznała wcześniej chemicznego barwienia. Odrosty złapało słabiej. Ogólnie jestem zadowolona. Następnym razem wypróbuję jednak dzieło innego producenta. Bo mam taką możliwość. Jako odżywka produkt spisał się bardzo dobrze. Włosy zalśniły, zmężniały i są mniejszym utrapieniem niż przed zabiegiem. Skóra głowy nie ucierpiała ani trochę. Hurra!
A teraz będzie już tylko zachwyt. We wrześniu wyłudziłam Lip Seduction Lipstick, sztuk dwie. Siostra nie była z nich zadowolona, a ja stwierdziłam, że kolory bardzo odpowiadają moim upodobaniom. Kolory nr 02 i 05. 02 jest bardziej neutralny, 05 mówi głośniej. Działają bez  zarzutów, nie wysuszają, są trwałe, ładnie się nakładają i nie marzą. Do tej pory nie praktykowałam zbyt często używek tego typu, ale te zmieniły moje życie. W sumie nie od dziś wiadomo, że czeska myśl kolorystyczna stoi na wysokim poziomie.

Ogłoszenie specjalne:
Serdecznie dziękuję za wszystkie dzienniki podróży, które dostałam. Mam  już chyba zapas tomów na całe życie. Z chęcią przyjmę każdą dotację na podróże. W tym roku nie planuję wyjazdów, ale od stycznia mogę poświęcić każdy dzień na włóczęgę choćby dookoła świata.

6 nowiutkich dzienników czekających na zapisanie. Dzięki! :)





Superksiężyc z końca września.

Girls just want to have fun, czy coś w tym rodzaju.



Piosenka dla października:


18 komentarzy:

  1. uwielbiam Cię czytać i oglądać Twoje zdjęcia :-) ale nie nadążam z komentowaniem. zatem wiedz, że czytam, o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowości szybko nie planuję, więc nie spiesz się. Czytaj spokojnie. :)
      I bardzo dziękuję za komplement! :)

      Usuń
  2. Ucałuj pesia w łapunie. Uwielbiam zapach psich łapek. Niezwykle interesujący wpis. Sama bym spróbowała tych pomadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zwróciłam uwagi na zapch psich łapek. Ostatnio te łapki ciężko pracują w ogrodzie (dobrze, że nikt jeszcze nogi nie złamał po konfrontacji z dokonanymi wykopami), więc ucałuję po kąpieli :)
      Po wstępnym wyszukaniu (przez Google), stwierdzam, że pomadki można kupić w Polsce, Cena nie jest szalona, biorąc pod uwagę poziom jakości :)

      Usuń
  3. Twoje zdjęcia stanowią doskonałą oprawę dla Twoich tekstów. Pierwsze zdjęcie jest przepiękne! Za to psie łapki pod kocem - bardzo ciekawe:-)
    Jako że muzyka nie odgrywa w moim życiu szczególner roli, konkurs szopenowski przeszedł sobie gdzieś obok, choć wiedziałam, że był, bo szwagier - ogromny miłośnik muzyki - obficie się dzielił wrażeniami.
    O "Kobiecie bez winy i wstydu" już kiedyś wspominałam, że w momencie, gdy ją czytałam, to było dla mnie ogromne odkrycie, ale teraz pewnie odebrałabym ją bardzo podobnie jak Ty.
    Zaciekawiła mnie "Belle". Już sobie zapisałam do listy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka zdjęć tu obecnych nie jest mojego autorstwa (skradłam, ale za pozwoleniem i z adnotacją, żeby nie wyjawiać, które to). Psie łapki już nie pamiętam, kto robił. Jamniki są niezwykle fotogeniczne. I lubię zdjęcia, które uwieczniają charakter chwili.
      Konkurs był świetny, ja też maltretowałam ludzi moimi wrażeniami :) Pozdrowienia dla szwagra! :)
      "Belle" koniecznie! Myślę, że Ci się spodoba.

      Usuń
  4. Tak, to pierwsze zdjęcie jest magiczne. W ogóle jesteś inspirująca. Dzięki za Alinę. Ja lubię takie rejony muzycznowokalne odwiedzać z tak bliskich (a jednocześnie dalekich) geograficznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwsze zdjęcie to koper.
      Alina jest naprawdę utalentowaną osobą. A litewski to ciekawy język (poza podstawowymi zwrotami grzecznościowo-survivalowymi znam nazwę pomarańczy, więc jestem ekspertem) - bardzo egzotyczny :)

      Usuń
  5. W chwilach, gdy niebo jest tak rozgrzane do czerwoności, to mówimy z Mamą że św. Mikołaj piecze pierniki. Ogólnie lubię Eichelberegra, i mam takie założenie, żeby kiedyś wybrać się na jego warsztaty na Mazurach. Tylko od lat jest to jedna z tych rzeczy, które ciągle "muszę", ale nic w tym kierunku nie robię :P. Mega są te foty z krajobrazem :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo się nie mówi "muszę", ale "chcę" ;)
      Krajobrazy są mazurskie, bez Eichelberegra, ale zawsze to połowa sukcesu :)

      Usuń
  6. Jestem maksymalistką również w kwestii fotografiki, więc za taką przeróbką nie przepadam. Ale te zdjęcia już trochę się na dysku naczekały, więc dostały swoją szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że rekomendaja muzyczna się spodobała :) Cieszę się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej sześć lat słuchania, tak myślę.

      Usuń
  8. Zdravim siostrę :) cieszę się, że wyłudzone pomadki Ci się podobają. Niech się dobrze noszą. Jakbyś jeszcze chciała, aby odmienić Twe życie kolorami na ustach polecam konturówki essence (też grosze kosztują), ładne i trwałe kolory i przyjemna konsystencja.
    Pozdrawiam serdecznie i uściskuję. :*
    Haneczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory kolorami, ale chcę kalendarz! ;) Też z psami. Tegoroczny okazał się praktyczną i ładną pomocą codzienną.

      (Jamnik G. widział, co napisałaś i zazdrości.)

      Usuń
    2. I jamnika G. też proszę wyniuńciać. A kalendarz jakiś piękny również postaram się znaleźć i podesłać.

      Usuń
  9. I Jamnieczkę wyniuńciaj :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.