sobota, 21 listopada 2015

Kreatywność i inspiracja


Zostałam wytypowana do zabawy, dostałam tematy do wyboru. Postanowiłam chociaż krótko się wypowiedzieć.  Sytuacja jest taka, że mimo urody, zdolności i doświadczenia życiowego, a może właśnie dzięki tym czynnikom, cierpię na urodzaj życia pozablogowego, dlatego niedokoncentrowałam się na wypowiedzi tak silnie, jakbym chciała. Niedosyt. Zawsze następuje po nakreśleniu myśli bez pokolorowania ich w odpowiedni sposób. Albo po paczce misiów-żelków. Nie pamiętam już, która opcja dopadła mnie w tym przypadku.

Wybrałam temat nr 2. KREATYWNOŚĆ I INSPIRACJA. Dwa pojęcia które zrobiły karierę w ostatnich latach. Co napawdę oznaczają a do czego się sprowadziły. O ile w ogóle zachodzi rozbieżność...


Nie jest problemem słownikowe stwierdzenie. Bardzo lubię słowniki, kiedyś czytałam nałogowo, ostatnio nie ma w moim życiu miejsca na nałogi. Kreatywność i spokrewniona z nią kreacyjność, silnie wiążą się z tworzeniem. Może dotyczyć wielu dziedzin. Dla mnie kreatywność to owocne myślenie poza szablonem. Inspiracja (tak zwany zapał twórczy) to bodziec, powód, który uruchamia kreatywność. Może pochodzić z zewnątrz, ale można też inspirować się wewnętrznie. Nie wierzę w wenę. Tajemniczego natchnienia, które pojawia się nagle, wyłania z niebytu w chwili niemal mistycznej, potrzebuję do rzeczy, których nie chcę robić. Do sprzątania na przykład... Coś mnie nagle złapie za gardło (kurz?) i mówi: Szmatkę w łapkę i do boju!

Co mnie inspiruje? Wszystko? Oczy otwieram szeroko, słucham, doświadczam. Coraz częściej zdarza mi się pokonywać moje zatwardziałe słabości. Zastanawiam się, czy faktycznie mam podstawy do mówienia "nie", czy tylko dla wygody, jadę na komfortowym biegu, bo boję się prędności? Im bardziej się wypróbujesz, tym lepiej siebie poznasz. Uważaj, bo jeszcze wyjdzie na to, że możesz więcej, potrafisz. Szukanie inspiracji to nie tylko przeglądanie obrazków, to niebezmyślne wystawianie się na różnorodne czynniki. Na muzykę, film, deszcz, relacje międzyludzkie, uczucia, słowa...

Kreatywność polega na szukaniu nieoczywistych rozwiązań. Nie zawsze jest dobra (testy wyboru po prostu irytują, za mało jest na świecie pytań otwartych). Nie zawsze jest drogą na skróty, ale zawsze jest drogą na przełaj.

Percepcja jest subiektywna. Każda kropla na szybie opisuje świat ze swojej perspektywy, pod unikalnym kątem. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że li i jedynie moje zdanie jest w tym przypadku słuszne. Określiłam, co kreatywność i inspiracja oznaczają dla mnie. Jak wygląda ogólne wyobrażenie na ten temat? Czasami wydaje mi się, że bardziej odtwórczo niż twórczo. Z drugiej strony - dlaczego mam wymagać od innych czegoś, co zdaje się satysfakcjonować moje aspiracje estetyczno-twórcze? Czy może powinnam w swoim interesie żonglować cytatami autorytetów? Trochę wyrwać z kontekstu, żeby zaokrąglić rogi mojej racji? Rzecz w tym, że nie chodzi o to, by toczyć wojnę o semantykę, prawdziwość przekazu i wyższą jakość życia. Kreatywność powinna dawać wolność, a przynajmniej dowolność. Nie jest też jednoznaczna z geniuszem, nie trzeba zaraz wylatać nad poziomy, do chmur, czy tam nawet wyżej.

A tak naprawdę, nie jestem na tyle społeczna, żeby przebadać zjawisko, wyciągnąć wnioski i zrozumieć, co się dzieje w narodzie. Lubię być wolnym elektronem. Lubię też robić zdjęcia, kiedy zobaczę coś ciekawego, do czego chciałabym w przyszłości wrócić. Kolekcjonuję. Szczegół codzienności potrafi zaskoczyć.




PS. To nie są siwe włosy! To włosy mądrości.

Nie wymyśliłam swoich tematów, nie nominowałam nikogo. Aż tak kreatywna nie jestem. Śni mi się ostatnio alternatywna historia mojej rodziny, to bardzo wyczerpuje potencjał.

11 komentarzy:

  1. Mam dokładnie to samo z urodzajem życia pozablogowego ;). Ja będę pisac o ambicji, ale ambitnie temat leży i kwiczy :}.

    Inspiruje właśnie to życie pozablogowe: ludzie, doświadczenia i emocje, sztuka itp.

    Blogi wyłącznie o "szmaticzku" nie są do końca ciekawe- stop inaczej może, moze dla kogoś są, ale mnie nie nasycą ;).

    Podusmowując, dla mnie jesteś bardzo kreatywna, masz wiele pomysłów, potrafisz nam tu smacznie wyłożyć różne wątki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wszystko leży i kwiczy" to będzie tytuł mojej autobiografii. O ile znajdę czas, żeby napisać ;)

      Życie blogowe też inspiruje, to jest czynnik. Nie jedyny, ale jeden z wielu. Ja się na przykład bardzo zastanawiam, czy nie zmienić profilu bloga na bardziej o "szmaticzku", ponieważ ostatnio mnie to gryzie od środka. Pozablogowe życie mnie ogarnęło, ale to nie znaczy, że blogowe nie jest fajne. I inspirujące. Miałam na myśli raczej to, że trzeba świadomie wybierać to, co się ogląda i czyta. Jak piszesz - to, co dla mnie osobiście ciekawe :)

      Dzięki za komplement! :)

      Usuń
  2. Ha, temat potraktowny iście po krysztallowemu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I iście po krysztallowemu nie jestem do końca zadowolona z siebie ;)

      Usuń
  3. No to ja mam całkowicie na odwrót - moje życie głównie toczy się w sieci i tu znajduję inspirację, a blogosfera kształtuje moją kreatywność. Nie będę wartościować. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. Może kiedyś będę żałować, że zamiast żyć naprawdę, żyłam wirtualnie... Ale na razie mam poczucie, że to zgodne z moją osobowością. Choć to wcale nie znaczy, że unikam rzeczywistości, albo kontaktu z żywym człowiekiem. Ale nic nie poradzę na to, że najciekawsze osobowości, z którymi chętnie bym się spotykała, mieszkają w internecie;-)
    A poza tym, to wszystko jest subiektywne i w tego rodzaju rozważaniach nie chodzi o to, by znaleźć jakąś uniwersalną odpowiedź. Nie chodzi nawet o to, by się z kimś zgadzać, bądź nie. Ciekawe jest samo to, co ktoś myśli na dany temat i jak to wyraża. Inny punkt widzenia. I to też inspiruje. Dlatego Twoje rozważania przeczytałam z najwyższą ciekawością oraz przyjemnością (jak ja lubię Twój styl!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja też używam internetu jako nośnika czynników inspirujących. Daleko mi do luddyzmu ;) Chodzi tylko o fakt rozkupienia, ponieważ wyczerpują mnie różne zdarzenia, które obecnie dzieją się w moim życiu. Co też nie jest złe. Ani dobre. Po prostu jest, trzeba rozwiązać problem, skończyć, co się zaczęło i żyć dalej. I może powinnam poczekać, napisać porządnie, ale wtedy być może opublikowałabym dopiero w styczniu.
      Rzeczywistości nie da się uniknąć. Internet stał się już jej częścią. Nie byłabym w tym miejscu, w którym teraz jestem, gdybym ograniczała się tylko do rzeczywistej rzeczywistości ;)

      Uniwersalne odpowiedzi są tylko w uniwersalnych kwestiach.

      Dzięki! :)

      Usuń
    2. Rozumiem:-) Nie chciałam pouczać, choć może tak to zabrzmiało, a tylko napisać co myślę...
      Dobrze, że nie odkładałaś. Jak się odkłada jest jeszcze gorzej.
      Powodzenia w rozwiazywaniu spraw:-)
      Nie wiem dlaczego ciągle rozgraniczam rzeczywistość wirtualną (a w domyśle mniej prawdziwą) od rzeczywistej;-) Może jest jak mówisz i obie są po prostu częścią życia:-) (aż ciśnie mi się, by dopisać: trzeba tylko znaleźć równowagę; ale co to znaczy znaleźć równowagę, przecież dla każdego punkt równowagi może być w innym miejscu... I dlaczego ciągle odczuwam potrzebę tłumaczenia się z czasu spędzanego w sieci?).

      Usuń
    3. Róbcie co chcecie, ale piszcie bo lubię Was obie czytać. No normalnie już chyba uzależniona jestem i leczyć się nie zamierzam :D.

      Usuń
    4. Nie spodziewałam się tutaj, w gościnie, tak miłej opinii na temat mojej działalności, dziękuję:-)

      Usuń
    5. Nie poczułam się pouczona. I z odkładaniem muszę się zgodzić, to najlepszy plan na nic dobrego. Za rozwiązania zgodne z moimi oczekiwaniami obiecałam sobie nagrodę, więc motywacji nie brakuje.

      Mogę się wypowiadać na swój temat, ale wydaje mi się, że (przynajmniej w przestrzeni blogowej) obie robimy, co chcemy ;) Uzależnienia są jednak niewskazane.

      Dzięki :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.