czwartek, 1 października 2015

And the days grow short when you reach September


Wrzesień. Skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nie wydarzyło się nic. Nie wiem tylko, czy mam o czym opowiadać.
O podstępności diety? To nieciekawe, prawie każdy człowiek doświadczył tego w życiu. Nie licząc kilku wykolejeń, nadal usilnie trzymam się narzuconego jadłospisu. Ku zdrowotności, tak myślę. Wagowo nie ma prawie zmian (-2kg), a wizualnie dużo więcej. Jakby mięśnie, czy co? Nie chcę niczego rekomendować i polecać, ale mogłabym.
O problemach technicznych? Bo nie mogę znaleźć nowego telefonu (chyba nie chcę znaleźć), nie mogę zapamiętać mojego numeru. Ponadto dysk w stacjonarnej bestii się posypał, ale wszystko wróciło już do normy, a nawet powstała nowa. Pojawił się w moim życiu śliczny, poręczny dysk zewnętrzny (jako archiwum).
O malowaniu? Mam nowy pomysł, muszę go tylko doszlifować.
Dokonałam dwóch wypraw, których postanowiłam nie upubliczniać. Pierwsza to Suwałki-Smolniki-Gołdap (zdjęcia smolnickie poniżej), druga to półwyprawa, bo zatrzymanie na cmentarzu w Okowiźnie (w ramach dokończenia poprzedniego zwiedzania). Pierwsza rzecz to sprawy rodzinne, druga - nie ma o czym opowiadać, ponieważ cmentarz prawie zniknął z powierzchni ziemi.

Piosenka w tytule:
"September Song". Ponieważ Ella Fitzgerald czasami przypomina mi moją Babuszkę.

Seriale:
Wróciły "Downton Abbey" i "Nashville". Uczucia mam mieszane. To już ostatni sezon z Crawleyami, co nawet cieszy, bo ile można? Całkiem porządny kawał odcinkowego dzieła zmienia się w historyczną "Modę na sukces".

Film:
Nie chcę oglądać "Małego księcia". Ale czekam na "Królową pustyni", chociaż wiele niepozytywnych reakcji słyszałam. Nie spodziewam się wiele.

Włosy:
Biovax. Intensywnie regenerująca maseczka: keratyna + jedawb. O, człowieku, taka długa nazwa, ale ile w niej informacji! Nie jest to taki szał, jakiego oczekiwałam. Nie.
Poważnie zastanawiam się nad skróceniem włosów. Tak mi się podobają te całkiem krótkie. Uprzedzając pytania, nie żal mi, bo przecież włosy mają w zwyczaju odrastanie.

Pochłaniacze czasu:
Junkierskie rody. Po wizycie w Drogoszach wciągnęło mnie to. Tropię losy. Muszę się pilnować, żeby to nie przerodziło się w obsesję.
Muzeum w Kętrzynie nie obfituje w eksponaty związane, ale ciekawostki można znaleźć. Najlepsze są objęte zakazem fotografowania (mają skrzynię posażną!), ale lustro z Arklit (pałac, którego nie ma) można uwieczniać.

Dostałam w prezencie. Nowy dziennik podróży.

Tu mieści się najlepsza herbaciarnia/kawiarnia w Kętrzynie. (Mają gry planszowe!)

Arklickie lustro. Detal. Porcelana, Miśnia.

Arklickie lustro. Światło sztuczno-żywe, więc nie umiem robić zdjęć.

Okno w muzeum. Bo muzeum w zamku.

Eksponat. Lampa.

Wczesnojesienny krajobraz wieczorny.


Fragment malowidła miesiąca jeszcze w produkcji.

Do przeczytania. Bralczyk podczytywany, "Okupacja..." zaczęta.

Smolniki, punkt widokowy.

Smolniki, widok z punktu widokowego ;)

I ostatnie zdjęcie z odkryciem miesiąca. Legginsy sportowe, co do których nie byłam do końca przekonana. Na szczęście moje obawy zniknęły po skonfrontowaniu z rzeczywistością. Po pierwsze - interesowała mnie długa długość, co czasami jest problemem w moim przypadku. Nie uważam się za osobę szczególnie wysoką, ale zdarza mi się mylić w tej materii. Myślę, że długość rozchodzi się czasem w grubość, ale to moja teoria spiskowa. W każdym razie - jest dobrze. Poza tym funkcja sportowa sprawdza się jak powinna. Może nie ma klimatyzacji, biotermalności i różnych takich, ale przyznaję, że wygodnie nosi się te gacie. Właśnie do celów rekreacyjnie-sportowych. Nie wiem, jaki byłby wynik przy ekstremalnej eksploatacji. Póki co nie mierzę zbyt wysoko.
I są kolorowe. To zawsze sprawia radość.


10 komentarzy:

  1. ooooch, jakie niebo! ♥
    kolejna fantastyczna wycieczka, dziękuję :-)
    no i gacie obłędne :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cenię sobie legginsy za wygodę użytkowania i noszę nie tylko w celach rekreacyjno-sportowych więc wszelkie takie modele zwracają moją uwagę:-) I niebo. Niebo też zwraca uwagę, szczególnie z takimi chmurami wybarwionymi zachodzącym słońcem - bardzo ciekawe zdjęcia.
    No i "Kobieta bez winy i wstydu" - czytałam już baaaardzo dawno temu i w tamtym czasie lektura ta była dla mnie prawdziwym objawieniem i faktycznie sprawiła, że inaczej spojrzałam na swoją płeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są bardzo wygodne legginsy, zobaczymy jeszcze czy okażą się tak trwałe, jak wygodne :) Póki co jestem zadowolona.
      O kobietach mam jeszcze trochę Żeleńskiego do skończenia. Dużo liter w moim życiu, nie wiadomo, w którą stronę patrzeć. A od dzisiaj mam jeszcze jedną książkę do stosu. Jesień zapowiada się ciekawie. Tym bardziej, że to dobra pora roku na obserwowanie nieba :)

      Usuń
  3. "Downton Abbey" - dużo słyszałam, nigdy nie oglądałam. Moze z wypożyczalni całą I serię wezmę i hurtem obejrzę. Co porcelana miśnieńska to miśnieńska. Piękne są te widoki, zwłaszcza zachód słońca nad polem. Słońce i wieczorny chłód - lubię ten klimat :). I jak ten "podczytany" Bralczyk - polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy sezon - bardzo dobry. Później trochę słabiej, ale ma swoje momenty, człowiek się przywiązuje do bohaterów. Trochę słodko i nie do końca historycznie, ale ogląda się naprawdę dobrze. Kostiumy są przepiękne. Wizualnie to mistrzostwo. Świetne zdjęcia, dobra atmosfera estetyczna. Generalnie porządny serial.
      Miśnia to Miśnia, bo niektóre rzeczy powstały z tej prostej przyczyny, że można je zrobić. I są ładne, i są ciekawe, i to jest dzieło sztuki, które podkreśla ludzką kreatywność.
      Bralczyk jest moim zdaniem trochę kolekcjonerski. I dla ludzi zainteresowanych polską kulturą. Czyta się przyjemnie. Pewnie, że polecam :)

      Usuń
  4. Mnie takie gacie bardziej by wprawiły w szok. Czytaj szybko i opowiedz jak było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowałam się w życiu za często nie szokować. Czytanie idzie mi zadziwiająco szybko.

      Usuń
  5. Piękne to lustro, pełne cudnych detali :) Tak sobie myślę, że teraz to już nie robią takich rzeczy. Byle szybko, byle prosto. Kiedyś to się robiło z rozmachem, najzwyklejsza pierdółka potrafiła być małym dziełem sztuki.
    Na dietach to ja się nie znam, co zresztą widać, ale w różnych źródłach czytałam, że waga raczej słabo informuje o ewentualnych postępach. Powinno się raczej regularnie mierzyć, w tych samych miejscach.
    Fajne getry, pokaż jak nosisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię, kiedy jest prosto, ale minimalistyczny ogół jest też świetnym tłem dla jednej, niesamowitej, skomplikowanej rzeczy. Takie lustro mogłabym mieć :) Sztuka użytkowa jest moim zdaniem ważna. Człowiek powinien otaczać się pięknymi rzeczami użytku codziennego. Życie, dzięki temu, zyskuje inny wymiar.
      Też się nie znam na dietach, ale w mierzeniu jest sens. Nawet "na oko" widać, że centymetry gdzieś giną.
      Getry na człowieku też pokażę :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.