niedziela, 6 września 2015

Kryzys 2

Problemy z włosami nie są nowością. Chociaż włosy nie są najważniejszą sprawą na świecie, problem potrafi czasami przytłoczyć. I nawet z czasem, z latami, człowiek niby starszy, ale wcale nie mądrzejszy. To znaczy: ja. Cały czas znaczy ja.


Pomyślałam, że rude włosy są ładne. I znowu, po kilkuletniej przerwie, mogłabym się z nimi zmierzyć. Nic szalonego, lekkie kolorystyczne ożywienie mojego brązu. Zrównoważone. Bo ja potrzebuję wyglądać jak ktoś zrównoważony (taka sztuczka wobec społeczeństwa). Pod koniec lipca się udało. Szał, myślę sobie, dlaczego nie wrócić do rudości na stałe? Pojawiły się odrosty, nadeszła chwila ponownego farbowania. Zapomniałam, jakim kolorem posłużyłam się miesiąc wcześniej. Wybrałam więc coś w miarę podobnego. Zdawało się...


Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania. Rozświecona marchewa, pomarańcza w jaskrawym słońcu Hiszpanii. A następnego dnia powinnam wyglądać jak ktoś zrównoważony, budzić zaufanie społeczeństwa. Płakać? Śmiać się?


Działać! Kilka godzin po nieudanym dziadostwie, miałam już na głowie połączone siły dwóch brązów. Ugasiły szaleństwo, chociaż nuta czerwieni gdzieś tam jeszcze została. Ale farbowanie dwa razy w ciągu jednego dnia nigdy nie będzie dobrym pomysłem. Nie spaliłam łba, ale fire! na skalpie odczułam.


Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się nic tak głupiego z tej kategorii. Skóra głowy być może zbuntuje się i wyłysieję do końca miesiąca, ale jedno wiem na pewno - nie będzie już rudego. Na błędach trzeba się przynajmniej czegoś nauczyć.


14 komentarzy:

  1. kolor teraz masz barrrdzo ładny :)
    a na skalpu uspokojenie polecam ugotować sobie żel z siemienia lnianego, nic tak nic nawilża, nie koi i nie chłodzi jak on!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Siemienia nigdy nie próbowałam, ale myślę, że to świetny pomysł.

      Usuń
  2. żałuję niezmiernie, że brak słitfoci w rudości, serio! bo pewnie wyglądałaś zjawiskowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia istnieją, ale nie oddają w pełni rzeczywistości. Zjawiskowo jak pożar sawanny.

      Usuń
  3. Trzeba było nam pokazać tę rudość. Ja od zawsze jestem ruda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie bym z rudym ognistym przeżyła, ale to za duża zmiana dla mnie. I nie pasowało za bardzo. Są ludzie, dla których taki kolor jest najlepszą opcją. To jednak nie ja :)

      Usuń
  4. No szkoda, że nie ma płominnej foty, ale trzeba wierzyć na słowo. :) Biedne włosy, oby nie wypadły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowam fotę dla siebie. Ku przestrodze :)

      Usuń
  5. Wszelkie eksperymenty kolorystyczne (i nie tylko) na włosach są już dawno za mną. Ostatnio podobny do Twogeo szok przeżyłam z 15 lat temu, tylko że ja z innego powodu... Trwała makabra! A prostować włosy zaraz po trwałej... no to dopiero było wyzwanie! I niech nikt nie wierzy, że woda pomaga, bo moczyłam i nie pomogło...

    Moje włosy wytrzymały (a nigdy nie miałam tak spektakularnej szopy, jak Twoja!), to i Twoje wytrzymają:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na trwałą nie dam się namówić :) Tyle rozsądku jeszcze mi zostało. Dzięki za słowa pocieszenia. Póki co jedynym efektem ubocznym jest przesuszenie skóry. Więc chyba wytrzymały.

      Usuń
  6. Kolor bardzo fajny, ale skalpowi współczuję. Wstyd się przyznać, ale znam to z autopsji, wnioski wyciągnęłam, włosów nie farbowałam od 4 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się czasem człowiek nie spodziewa, a wyjdzie coś fajnego (albo nie). Może farbowanie u profesjonalisty nie jest głupie? ;)

      Usuń
  7. Nierozsądnie tak dzień przed dniem farbować włosy czy inne ekperymenty na sobie wyprawiać. Ale głupio to rude włosy na czarno farbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie codziennie jest dzień przed dniem. A w zamierzeniu to nie był nawet eksperyment. Na czarno nie planuję farbować. Nigdy.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.