środa, 19 sierpnia 2015

Pieśń to wielka, pieśń-tworzenie, czy coś w tym rodzaju...


Chciałam to wszystko zostawić do podsumowania miesiąca. Jednak bardzo dużo się nazbierało innych rzeczy, dlatego postanowiłam trochę dziedziny spożywczej odciąć. Te dwa przypadki akurat do siebie pasują, ponieważ łączy je koncepcja kuchennej improwizacji.

To nie przepis. Przepis to sposób na potrawę, na przetworzenie półproduktów, żeby uzyskać coś konkretnego. Ja mówię tylko: jedzenie lodów z pudełka, jak producent stworzył, jest marnowaniem potencjału. Jeśli człowiek nawrzuca czegoś, co lubi, lody stają się spersonalizowaną przyjemnością spożywczą.
I mogą być czekoladowe ciastka, banan, orzechy nerkowca, przecier z owoców róży i żelkowa glizda z lodami śmietankowymi. I wcale nie jest niezdrowo. Bo przecier z róży ma witaminy (tak mówią).
Możliwości są nieskończone.


Może coś przegapiłam, ale zauważyłam w końcu nowy spożywczy trend w postaci wielkich pieczarek. Niektórzy mówią, że do grillowania. Więc dlaczego nie? Pojawił się tylko problem co do sposobu przyrządzenia tej specjality. W końcu padło na nadzianie. Cebulką, nogami pieczarkowymi, przyprawionymi i podduszonymi. Z braku innego sera, pojawił się plasterek pleśniowego (miał być mozzarella, lecz na złość stracił ważność kilka miesięcy temu). Pieczarki zostały zgrillowane w piekarniku. Niby fantazyjny dodatek obiadowy, żeby ludzi wprowadzić w osłupienie. Teraz myślę, że można było nadziać je porem.


(Adam Mickiewicz by mnie nie lubił.)

6 komentarzy:

  1. Fakt, same lody strasznie są nudne, aż się jeść nie chce;-) Ja najbardziej lubię z crumble'em, czyli owocami zapieczonymi pod kruszonką:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też bardzo zacna opcja. Tak jak waniliowa klasyka z szarlotką :)

      Usuń
  2. "spersonalizowana przyjemność spożywcza", od dziś tylko tak będę nazywała moje kulinarne szaleństwa, tym bardziej, że zwykle przygotowuję rzeczy na szybko, nie przejmując się stroną estetyczną. Będą smakować wykwintniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wygląda lepiej, jeśli się to odpowiednio nazwie :D

      Usuń
  3. o, pieczary! brałabym każdą ilość :-D pieczary są doskonałe saute, przerobione i w ogóle. to samo mam z cieciorką. fazami również z porem i brukselką :-P
    glizda misie bardzo podobuje :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieczarki podduszone z porem i cukinią to jest coś. Za brukselką nigdy nie przepadałam, jest to jedyna warzywo, którego naprawdę nie lubię. A cieciorka ma potencjał. Pasztet, kotlety, wszystko można, a w sałatce też dobrze smakuje.
      Dla mnie żelkowa glizda to klasyk. Nie jakieś misie, ale właśnie robale.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.