wtorek, 9 czerwca 2015

3 oleje

Oleje są dobre na wszystko. Nawet telewizja śniadaniowa zauważyła to już jakiś czas temu. Trudno mi powiedzieć, jak dawno temu zaczęłam się oswajać z koncepcją olejów kosmetycznych. To trwa. W obecnej chwili używam trzech czystych, nie wzbogacanych niczym, gołych i bosych mazi, i jednej modyfikowanej.

Po pierwsze i najważniejsze - nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Mogę opowiadać tylko o moich osobistych doświadczeniach. Nie jest wykluczone, że można być mędrszym i bardziej obeznanym z tematem.

Łatwiej będzie zacząć od tej ostatniej. Z przerwami, ale od lat, stosuję olejek do włosów Amla Gold. Może to już kwestia przyzwyczajenia? Staram się olejować raz w tygodniu. Najczęściej na noc (zaplatam później włosy, okręcam głowę chustką, żeby poduszka nia ucierpiała). Rano myję włosy i cieszę się bollywoodzkim blaskiem.

A teraz te właściwe: awokado, migdałowy i neem.
Olej z miodli indyjskiej (neem) to pachnący rosołem, środek antybakteryjny. Olej sam w sobie jest dość "ostry" (chociaż w smaku gorzki), więc dodaję go do kremu na noc. Za wadę uznać można pozostawianie przez niego koloru (piękny żółty). Słyszałam też, że można go wykorzystywać jako środek przeciw pchłom u psów, ale nie chcę dręczyć jamniczkowych przyjaciół. Takie typki namaszczam kokosem.
Awokado to mój poranny olej. Dobrze sprawdza się przy cerze suchej, alergicznej, niedożywionej. Dwie krople rozprowadzam po dłoniach i wklepuję w twarz po wcześniejszym umyciu jej chemicznym żelem. Kiedy olej się wchłonie (nie trwa to długo), nakładam krem dzienny. Może to efekt placebo, ale ten sposób pomaga mi przeżyć bez większych ekscesów ze strony moich alergicznych skłonności. Poza tym zlikwidowałam zasuszenie pod oczami, co uważam za godne wspomnienia osiągnięcie. Nawilżenie skóry utrzymuje się nawet przez cały dzień, a i tapeta lepiej się trzyma i bardziej stapia z tłem.
Olej migdałowy to głownie demakijaż i dodatek do różnorodnych mikstur upiększających. Znowu powraca temat zasuszenia pod oczami. Różnego rodzaju fazowe i bezfazowe płyny rozpuszczające mazidła kolorowe, niesamowicie odwadniały okolice oczodołów. Niby takie nieinwazyjne, ale nigdy nic nie wiadomo. Można iść o krok dalej (znam takiego człowieka) i samodzielnie zrobić demakijażujący płyn (z hydrolatu np. różanego, oleju rycynowego i np. właśnie migdałowego).


9 komentarzy:

  1. Ten krok dalej już od dawna chciałabym zrobić i to nie tylko w dziedzinie domowych kosmetyków, ale też środkow czyszczących, ale wciaż mi brakuje determinacji... Nie tracę jednak nadziei wiec skrzętnie kolekcjonuję wszelkie dobre rady na ten temat:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krok z kosmetykami planuję wykonać, póki co mam dopiero jego połowę za sobą :) Co do środków czyszczących - nie wiem, czy miałabym odwagę aż tak eksperymentować, ale kto wie? :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy post. Zainspirowalas mnie ale jakos nie potrafie sie zabrac za jakiekolwiek mikstury no I ten olejek do wlosow w moim przypadku odpada bo dreadow chyba bym po number nie doplukala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ambicji do mikstur, dlatego poprzestaję na bosych olejach do twarzy. Tak też działają ;)

      Usuń
  3. na włosy i paszczę to ja właściwie tylko kokosa mogę :-) zarzuciłam eksperymenty a i tak na tego kokosa muszę porządną porcję kremu nawilżającego. same oleje mi jeszcze bardziej wysuszają skórę.
    a co do samoróbstwa kosmetycznego, to nawet kiedyś miałam zapędy, ale serio, nie chce mi się już :-) osiągnęłam taki poziom niemania czasu i sił, że jak mam wolne, to raczej śpię albo czytam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę w oleje zastępujące kremy. Dla mnie to raczej uzupełnienie.
      Kokosy też są dobre. I też można na ich bazie uprawiać samoróbstwo kosmetykowe. Ja nie jestem w tym dobra. Kiedyś się przełamię, coś zmiksuję. Zbieram siły ;)

      Usuń
  4. Ja makijaż zmywam kombinacją woda różana + olej arganowy, taki sobie płyn dwufazowy zrobiłam. Chociaż kokos jest lepszy, ale podobno nasycone kwasy tłuszczowe na twarz na dłuższą metę szkodzą. W każdym razie podrażnień zero, a rzęsy jeszcze ładniejsze rosną. Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.