piątek, 12 czerwca 2015

10 książek na lato, pierwsza połowa



Już kiedyś publikowałam listę lektur na miesiące najcieplejsze, ale oto lato znowu będzie, sytuacja się powtarza, a tamte książki prawdopodobnie zostały już przeczytane. Dlatego wracam z tematem. To nowa lista. Zatem szybko, szybko... (Kolejność przypadkowa.)

1. Astrid Lindgren, Dzieci z Bullerbyn
Do dobrej literatury warto wracać, do szczęśliwych chwil dzieciństwa też. Przygody Lisy i innych dzieci podnoszą na duchu. Dorośli nie powinni czytać tylko dorosłych książek. Szczególnie latem trzeba sobie przypominać o dziecięcej części życia. I nie marudzić na larwy ludzkie rozpełznięte z lodami gałkowymi po chodnikach. Wielu moich znajomych swoją własną percepcją dewastuje wyśmienity humor, bo gdzieś tam "larwa ludzka drze ryja". Też żeś był taki mały i inni jakoś to przetrwali. Poza tym dzieciak, najparszywiejszy nawet, nie jest twój (chyba że jest, ale masz wtedy wpływ na parszywość) - ty sobie pójdziesz dalej, a on zostanie ze sobą i swoim rozdartym pyskiem. Daj spokój, poczytaj Dzieci z Bullerbyn. Lato zostało wynalezione dla dzieci.

2. Rafał Śniegocki, Z pamiętnika skrzydlatej myśli
Kontemplowanie przyrody wycisza, uspokaja i rozbudowuje mózg. Poznawanie zwierząt jest bardzo inspirujące. O tym, że sowa ma 14 kręgów szyjnych, małe bociany czarne sieją spustoszenie dziobami, o różnych ciekawostkach migracyjnych. Książka opisuje nie tylko ptaki, sporo miejsca poświęcono motylom i robalowi znanemu jako jelonek rogacz.
Zanim całość ukazała się w formie książkowej, rozwój wypadków można było śledzić na blogu. A tutaj do pobrania w formacie pdf.

3. Richard Hamblyn, Wielka księga chmur
Jeszcze raz o przyrodzie. Lato, czas urlopowy, wakacyjny, czas na parzenie w niebo. Po co zajmować się przyziemnymi sprawami, jeśli można, chociaż raz na jakiś czas (o ile nie raz w życiu) zainteresować się czymś wielkim, codziennym, a jednak mało znanym? Nimbostratus, Altocumulus, Cirrus, a nawet różne zjawiska szczególne. Kto wie, że ślady powstałe przez resublimację pary wodnej wyrzuconej w gazach spalinowych silników odrzutowych mają swoją własną nazwę? To są smugi kondensacyjne. I nie zawsze "się narysują". Wiele zależy od temperatury i poziomu wilgotności powietrza na zewnątrz samolotu. A co się stanie, jeśli samolot napotka na swojej drodze chmurę? Jak Cirrus albo Altostratus? To wszystko dzieje się codziennie dookoła nas, a nie zawsze chce nam się podnieść głowę do góry i zobaczyć, zrozumieć, nazwać.

4. Ruth Benedict, Wzory kultury
Jeżeli ktoś nie zna nazwiska Ruth Benedict, niech się nie przyznaje i szybko sprawdzi w Wikipedii.
Poznawanie, eksplorowanie, gliniane kubki różnych ludów. Dobry początek do podniesienia poziomu swojego osobistego sufitu. Jedna z moich ulubionych nudnych książek. Po takiej lekturze szybko sięga się po Malinowskiego czy Lévi-Straussa. A później możliwości rozgałęziają się coraz bardziej.

5. Rozmówki polsko-chorwackie, lub inne
Želim vam nešto reći, ale jeszcze nie potrafię. Jesienią stwierdziłam, że mogłabym nauczyć się chorwackiego. Do tej pory nie miałam czasu. Znam tylko kilka słów. Lato to dobry czas, żeby opanować się i opanować jakąś wiedzę. Na świecie używa się ponad sześciu tysięcy języków. Jest z czego wybierać.


Żeby nie było zbyt wielu literek, postanowiłam listę podzielić na równe pół. Zanim pojawi się kontynuacja, chciałam tylko cicho szepnąć, że nie będzie tam poradnika "Perfekcyjna pani domu" (Anthea Turner), który w chwili pisania tych słów leży w zasięgu mojego wzroku. To nie żart. Pożyczyłam. I pomyślałam, że moją pierwszą i jedyną radą dla jakiejkolwiek pani domu jest: nie zwariuj. Trzeba mieć w domu porządek, ale nie poświęcaj na to każdej wolnej chwili. Praca w domu nie kończy się nigdy, nigdy nie osiąga się stanu perfekcji. Czasem wyjdź na spacer, do kina, wywietrz głowę zamiast odkurzać kandelabry. Pozbądź się lambrekinów. Sprawdziłam, co to jest, wcale nie wyglądają ładnie i atrakcyjnie, w jakim celu trzymać takie coś na oknie? Taki Goethe w chwili ostatecznej bardzo żałował, że całe życie koegzystował z tym paskudztwem. Na łożu śmierci wołał Mehr Licht! Te udrapowania zabierają światło. Poza tym, co dobrego może wyniknąć z połączenia lamb i rekinów? Jeśli mamy jagnię i szczęki, zawsze poleje się krew.

Druga część listy już za tydzień!

17 komentarzy:

  1. Chyba chętnie znów bym poczytała o chmurach. Kiedyś na egzamin na żeglarza musiałam je znać, ale to było tak dawno temu, że większość pewnie wyleciała mi z głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to trudne nazwy. Ale teraz widzę w nich jakiś sens i logikę :)

      Usuń
  2. Jest tylko jeden problem: jak ten rekin upolowałby sobie takie jagniątko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby na przykład szło jagnię w Irlandii po urwisku nadmorskim, zapatrzyło się na jakieś zjawisko przyrody, albo potknęło o wystający kamień i wpadło do morza, w którym akurat pływałby rekin, bo z okolic Kairu przypłynął na urlop (urlop się należy, zagrażanie turystom to poważna praca), to wystarczyłoby jedno kłapcięcie paszczą. Nie widzę żadnego problemu.
      Albo gdyby rodzina owiec z Austrii wybrała się w podróż balonem wokół globu ziemskiego, a jedno jagnię, nieposłuszny baranek, za bardzo się wychylił i wypadł akurat podczas przelatywania nad oceanem, a tam ławica rekinów... Nic by nie zostało, nawet garść wełny.

      Usuń
    2. Z tym, że to wypadki jednostkowe a taki lambrekin to nazwa gatunku? Rekiny łagodne jak jagniątka?

      Usuń
    3. Nie ja wynalazłam lambrekiny, więc nie czuję się w pełni kompetentna, by wypowiadać się na temat ich genezy i cech gatunkowych.

      Usuń
  3. Powiem szczerze, że Wielka Księga Chmur zaintrygowała mnie na tyle, że własnie szukam gdzie mogę kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam bardzo. Zmienia perspektywę :) Chmury już nigdy nie będą takie same :)

      Usuń
  4. Artur nie jest dobrą wizytówką muzyki, jaką lubię. Powiem więcej - zdecydowanie odstaje od mojego gustu. Na pierwszym miejscu zawsze stawiam takich artystów jak KISS, Alice Cooper czy Tom Keifer, których styl nijak nie ma się do tego, co reprezentuje Rojek :) Po prostu zaintrygował mnie swoją osobą, wydaje mi się inny niż większość polskich artystów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ulubionych artystów. Przez całe życie bardzo zmieniał mi się gust. Rojek zawsze gdzieś tam z boku stał. A i tak najbardziej lubię muzykę instrumentalną.

      Usuń
  5. ja już mam na kindlu przeczytane 2 kryminały Miłoszewskiego (3 w trakcie), w planach zaś powtórnie "Gamedec" (całość) Marcina Przybyłka (aveAutor!) oraz "Cienioryt" Piskorskiego i "Barbarzyńską Europę" Bartoszewskiego. bez kindla bym umarła ze zgryzoty, a tak mogę se tam pińcet ksiunżek nawrzucać i mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie stoją w kartonach, których nigdy nie ma czasu rozpakować, a przenosi się też źle, bo ciężkie jak słoniątko :)
      "Barbarzyńską Europę" kiedyś ścignę. Kryminałów raczej nie czytam (sięgam tylko po te staroświeckie).

      Usuń
    2. Miłoszewskiego mogę polecić, dobry jest. ponoć pani Bonda też warta uwagi, ale poczekam aż potanieje, bo teges... badania dużo kosztują, niestety...

      Usuń
  6. Jej, trudne lektury na lato, choć ta o chmurach brzmi interesująco:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki z dzieciństwa czytam i teraz, zgadzam się, że warto do tego wracać.
    Co do sprzątania, to u mnie podobnie jak z gotowaniem, im jestem starsza, tym bardziej lubię te czynności, byle nie pod przymusem. W każdej czynności można coś znaleźć, jakiś spokój i sens:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwie dobre książki dla dzieci są lepsze niż te "dorosłe".
      Sprzątanie i gotowanie mają ze sobą wiele wspólnego :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.