czwartek, 7 maja 2015

Cygnus olor

Planowałam namalowanie człowieka. Wykonałam nawet wstępny rysunek. Aż tu nagle zaczęłam malować łabędzia z dzieciakami. Początkowo miał być złoty, ale nie wyglądał najlepiej. Później myślałam o różowym z nutą brzoskwiniową, ale... wiosenna intensywność zwiodła koloryzowanie na manowce. Fowizm, panie kolego. Wild thing, you make my heart sing!

Najlepszym łabędziem w malarstwie jest "Zagrożony łabędź". Jan Asselijn nie do pokonania.
Różne są pomysły na symbolikę zwierzęcia. Osobiście najbardziej lubię hipokryzję. Bo biały ptak na wierzchu, a czarną ma skórę. Mój jest czerwony, więc reprezentuje "Czerwone i czarne". Kariera i wyrachowanie, czy coś w tym rodzaju. Stendhal był realistyczny, u mnie to raczej płaskie, nakrapiane uproszczenie rzeczywistości. Plan jest taki, że następnym razem namaluje coś zupełnie z innej beczki. Podoba mi się to, co zrobiłam, ale czas na zmianę.
Moje ptaszysko to łabędziowa. Z dziećmi. Ojciec nie zmieścił sie w kadrze. Albo może to obrazek z jego punktu widzenia?



Akryl na płótnie, 30/40 cm. Inspiracja wiosną i realnymi ptaszyskami wodnymi. Nie będę kłamać, że emocjonalnie byłam w psychicznym stanie. Obrazek ten jest bowiem owocem spokojności i estetycznej potrzeby. Nie jestem prawdziwą malarką, nie mam natchnień i chwil szaleńczego geniuszu.
Obraz zawiera trochę złotka na górnej niebieskości, żeby się mieniło uroczo. A dzieciaki też lekko posrebrzyłam.



Złotko w niebieskim.

Są trzy popularne łabędzie. Niemy, krzylkiwy i czarnodzioby. Najpopularniejszy to oczywiście ten pierwszy. Duży, konkretnie biały, z czarną naroślą u nasady dzioba. W czasie lotu wydaje ładny dźwięk. Młode łabędzie są brązowo-szarawe. Krzykliwy nie jest tak królewsko ładny jak cichszy kuzyn. Dziub żółty, z czarnym końcem, szyję ma dłuższą, ale bez tego charakterystycznego silnego wygięcia. Łabędź czarnodzioby przypomina wyglądem krzykliwego, ale jest mniejszy. To były ciekawostki przyrodnicze.

Wstępny rysunek.

12 komentarzy:

  1. Myślę, że to kuzyn albo kumpel flamingów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuzyn raczej nie, bo łabędź jest blaszkodzioby, a flaming flamingowy czy nawet flamingowaty.

      Usuń
  2. Bardzo oryginalny czerwony łabędź. Poszukałam sobie w sieci łabędzia Jana Asselijna - faktycznie zapiera dech w piersiach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Po namalowaniu porównałam mojego z arcydziełem i gdybym chciała silnie się przejmować, prawdopodobnie bym się załamała :)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się Twoj styl w tej dziedzinie

    OdpowiedzUsuń
  4. Czerwone z niebieskim - lubiłam kiedyś bardzo to łączenie barw. A z łabędzicami, szczegółnie tymi z dziećmi, mamy z synem okropne wspomnienia sprzed roku, tak, że ten - obraz pięknie namalowałaś, ale nad łóżkiem bym nie powiesiła, wybacz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są bestie niebezpieczne :D Nad łóżko zdecydowanie się nie nadaje.
      Lubię czerwony z niebieskim, chociaż nie jest to największa rewelacja we Wszechświecie. Ta zgodność w połączeniu polega chyba na podobnej intensywności.

      Usuń
  5. Wiemy! :D

    Tak, to może być perspektywa Pana Łabędzia - taki jego punkt widzenia na rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://www.mauritshuis.nl/en/explore/the-collection/artworks/dead-swan-206/# tak pewnie skończył ten piękny ptak, ale Jan Asselijn nie miał serca tego namalować ;)

    A tak w ogóle, to nie rozumiem tych wcześniej żyjących zjadaczy łabędzi.

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak piorunujące zakończenie historii.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.