piątek, 1 maja 2015

A love once new has now grown old

Kwietniowa pocztówka - Srokowo widziane z góry.

W marcu nie było piosenki, ale tym razem nie zapomniałam. Klik!
Co tu dużo mówić? Są obrazki.

Przez tydzień nie piłam kawy. Później przestałam nie pić.

Pani Matka ugotowała ośmiornicę do makaronu. Pyszności!

Coś dziwnego na niebie. Deszcz w oddali? 17 kwietnia.

Piłka pieska. Już nie istnieje.
Bardzo przystojny konik.

Napitek z młodych kokosów. Nowa ulubiona rzecz. Tutaj wersja tajska.

Młody rabarbar jak złowieszczy, kosmiczny mózg.

Było jeszcze kilka innych urozmaiceń życiowych, ale o nich może innym razem.

10 komentarzy:

  1. Woda kokosowa to (zaraz po mleku ryżowym i zwykłej wodzie) chyba mój ulubiony napój :)))
    Tak, to jest deszcz - tak z oddali wygląda miejsce, w którym w danej chwili pada. Kiedyś dziwiłam się za każdym razem, gdy coś takiego widziałam, teraz już nie robi na mnie wrażenia. Ale przyznam, że nigdy nie widziałam czegoś takiego w mieście - horyzont antropogeniczny nie sprzyja pięknym zjawiskom.
    Nie wybrałabym piosenki miesiąca - czasami nie mogę uwolnić się od jakiejś konkretnej, jednak nigdy nie trwa to aż miesiąc :D I przyznam, że Twoja to zupełnie nie mój muzyczny gust. No, co się komu podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miastem do oglądania różnych zjawisk jest Giżycko. Fakt, że jest nieduże, ale poza tym ciekawie położone (dosłownie między jeziorami), ma jakiś swój specyficzny mikroklimat sprzyjający obserwacjom "znaków na niebie i ziemi" :)
      Moje piosenki miesiąca są raczej podsumowaniem. Tak naprawdę słucham głównie jakichś instrumentalnych utworów, które zapewniają dobre tło i nie przeszkadzają w pracy... :)

      Usuń
  2. och, bardzo przystojny konik, bardzo :-)
    rabarbar strrrrrrrrrraszny i przerrrrrrrrrrrażający, ale bardziej przerrrrrrrrrrrrażająca wizja życia bez kawy! no jak można? JAK!?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ze strachu przed rabarbarem ;) Czasami robię sobie przerwy w kawie. Że niby dla zdrowia i mocnych kości. Ale za bardzo lubię, żeby porzucić całkowicie.

      Usuń
    2. mnie tam szkodzi najbardziej zielona herbata ostatnio, więc żłopię kawę ;-) w ogóle to wiesz, życie szkodzi :-D to śmiertelna choroba wszak, przenoszona drogą płciową...

      Usuń
    3. Właśnie piję zieloną herbatę. Nie szkodzi... :) Tak sobie myślę, że to życie to jednak jest życie. Ale z kawą lepsze.

      Usuń
  3. Piosenka i konie to podróż sentymentalna dla mnie dzisiaj. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rabarbar faktycznie wygląda jak jakieś dziwaczne stworzenie z Gwiezdnych Wojen:-)
    Konik bardzo fotogeniczny i sympatyczny.
    A kawę piję tylko leczniczo, gdy czuję, że mnie głowa zaczyna pobolewać - wtedy szklanka fusiastego, aromatycznego naparu i przechodzi:-) Gdy piłam nałogowo (codziennie 2 szklanki) nie miała wartości terapetycznych, a teraz ma:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest konik polski :) Ma jakieś zbójnickie imię, już nie pamiętam.
      Też jestem zwolenniczką leczniczego picia kawy. Stosuję na ogólne zaćmienie umysłu i chwile zwątpienia w sens podejmowania jakichkolwiek wysiłków intelektualnych :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.