wtorek, 3 marca 2015

Brazylijskie masło orzechowe i kopytka

Masło orzechowe.

Artykuły spożywcze wracają. Tym razem kombinacja bez sensu, bo kopytka z orzechami nie są spełnieniem moich marzeń. Kopytkowy przepis z "Książki kucharskiej" Zawistowskiej.

Ugotowane ziemniaki przecisnęłam przez prasę. Wymieszałam z resztą składników. Ciasto ładnie się zagniotło. Podzieliłam na 4 równe kawałki, z których wyrolowałam długie tasiemce. Pocięłam je w koptyka, ugotowałam w osolonej wodzie. Wymieszałam z podduszoną cebulką i zielskiem typu przyprawa uniwersalna (w moim przypadku: czerwona czubryca). Zjadłam ja, zjedli ludzie.




Masło orzechowe pojawiło się wcześniej. Tym samym sposobem, co poprzednio, zrobiłam kanapkowy dodatek z orzechów brazylijskich. Walory smakowe jak najbardziej pozytywne.
W blenderze zmieliłam 200 g orzechów (-1 orzech) z niewielkim dodatkiem oliwy (1 łyżka?). Wrzuciłam do słoika. Przechowuję w lodówce. Zjadam w towarzystwie konfitury lub owoców w plasterkach. Na chlebie, naleśnikach i tego rodzaju tworzywie. Moim zdaniem lepsze niż tradycyjne.




Na marginesie:
Myślę o tym, żeby trochę zrewitalizować krysztallowy blog, więc jeśli ktoś ma jakieś złote pomysły i sugestie, z chęcią o nich przeczytam. Mam świadomość, że powinnam bardziej się postarać ze strony foto-foto. Nie chcę mieszać się w media społecznościowe, bo jestem starym, leniwym człowiekiem.

17 komentarzy:

  1. starym... kopnąć?
    leniwym to może, ale starym? ugh...

    kopytka... nie mam siły ostatnio, ale już od jakiegoś czasu za mną chodza (i tupią głośno), więc pewnie jutro się wysilę.
    blendera wciąż mi brak, więc teges... FOCH! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej starym niż leniwym ;)

      Człowiek powinien dostawać blender jako dodatek do dowodu osobistego. Bo to niezbędna machina i każdy powinien mieć swój ;)

      Usuń
    2. zgadzam się w całej rozciągłości i dlatemu jak już najmilszy zwrot w języku polskim mnie spotka (zwrot podatku znaczy :-D) to se poszukam i zanabędę, bo grrrrrrrr, no jak można żyć bez blendera?!

      Usuń
  2. Widać, że wiosna idzie, pojawiają się pragnienia rewitalizacji:-)
    U mnie też, ale lenistwo powstrzymuje, jakoś nie chce mi się wgryzać w nowoczesne tematy, portali społecznościowych nie ogarniam, nawet Pinterest jest dla mnie wyzwaniem...
    Kopytka, mniam, ale bym zjadła:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już było ładnie, wiosennie, a tu nagle dzisiaj rano pojawił się śnieg w ilości hurtowej. Kto to zamawiał? Kiedy robili przetargi? Zawsze terminy jakieś pomylone... :) Ale wiosenne porządki już zaczęłam. I nie ominę bloga.
      Pinterest jest fajny. Ale na więcej nowoczesnych tematów szkoda mi czasu i energii.

      Usuń
  3. Orzechy brazylijskie to jedno z moich dość nowszych kulinarnych odkryć. Wcześniej - zanim przeczytałam o nich w sieci - jakoś nie widywałam ich w sklepach. Gdy przeczytałam - zachciało mi się dokładniej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nawet nie trzeba ich bardzo szukać, bo są dość popularne, nawet w różnych warzywniakach. Albo mieszkam w jakimś zagłębiu orzechów brazylijskich, co dziwiłoby pod względem geograficznym :)
      Ja bardzo lubię, ale w nadmiarze przestaję :)

      Usuń
  4. Orzechy brazylijskie to najlepsze źródło selenu, jem codziennie.
    Z kopytkami, przyznam, wielce oryginalne połączenie:)

    Wiosna sprzyja zmianom, ale nie na zasadzie: powinnam.
    W końcu to Twój blog i Twoje hobby, rób, na co masz ochotę, a jak nie masz, to nie rób:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że to takie zasobne orzechy :)

      Moje "powinnam" funkcjonuje na zasadach motywacji, nie przymusu. Powinnam, bo to spowoduje, że będę bardziej zadowolona. Dla siebie samej. Swego czasu naczytałam się jakiegoś międzywojennego myśliciela, który wjechał mi na ambicję twierdząc, że nic nie muszę, ale jeśli chcę uważać się za inteligentną, będę od siebie wymagać.

      Usuń
    2. Nad tym to ja też dywaguję od zawsze i nie doszłam do jednej myśli w temacie. Bo jeśli jest motywacja, to się robi, jeśli nie ma, a to hobby jest, a nie praca przymusowa, to może znaczy, że nieważne to jest?
      Nie wiem sama.

      Usuń
    3. Ja jestem człowiek od linijki, wszystko albo nic. Więc hobby to też swego rodzaju praca przymusowa. :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nie znam człowieka, któremu kopytka są obojętne :D

      Usuń
    2. Mnie są!:)
      W dzieciństwie jadałam i nawet lubiłam z masłem i powidłami (znasz takie połączenie?), potem już nigdy nie było to coś, za czym bym tęskniła.
      Ale popatrzeć lubię, Twoje smacznie bardzo się prezentują z tą cebulką:)

      Usuń
    3. Znam różne połączenia, ale cebulkę uważam za najlepsze rowiązanie :)

      Usuń
  6. Oooo kopytka bardzo na tak. Odkąd mieszkam w DE tęsknię za polskim żarłem ;)
    Ale do masła orzechowego nie mogę się jakoś przekonać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby to polskie jedzenie takie nie nadzwyczajne, ale mimo wszystko zapada w pamięć :)
      Masło z brazylijskich orzechów jest smaczniejsze niż tradycyjne. Przynajmniej moim zdaniem. Nie ma tej zniechęcającej intensywności.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.