niedziela, 1 marca 2015

Писать о Феврале навзрыд

Po pierwsze Regina Spektor - Apres moi. Podsumowując - miałam w miesiącu lutym do przeczytania coś cyrylicą pisanego. I czytam, i myślę, i nie rozumiem. Cztery lata nauki na nic! Aż się zdenerwowałam i z płaczem udałam do Pani Matki, ponieważ charakteryzuje się ona lepszą znajomością języka rosyjskiego.
- To kazachski - powiedziała.
Tyle we mnie językoznawcy.

Lubię luty, bo nie jest długi, jest równy. 28 dni zamknąć w tygodniach - perfekcja! I chociaż to najkrótszy miesiąc w roku, nie mogę powiedzieć, że działo się mało. W marcu też będę raczej silnie zajęta.

Nauczyłam się gotować ryż. Zrobiłam kimbap (lub gimbap). Nie pokroiłam w plastry, bo się przestraszyłam rozpadnięcia. Jak na pierwszy raz - całkiem nieźle. Będzie lepiej w przyszłości.


Książka: Tadeusz Kotarbiński, Medytacje o życiu godziwym. I teraz wypadałoby napisać, że jestem zachwycona i moje życie zyskało nieznany dotąd odcień szczęścia. Ale skłamałabym. Tego nie da się czytać. Mam inne zdanie o życiu godziwym. Nie jestem profesorem, więc pradopodobnie się nie znam. Jest kilka stwierdzeń ciekawych, może nawet trafnych. Jednak z czystym sumieniem polecić nie mogę. Na marginesie - wydaje mi się, że tekst zawiera za dużo słów.

Namalowałam coś. Nie osiągnęłam pełnego zadowolenia. Prawdopodobnie jeszcze poprawię. Chciałam stworzyć coś nowoczesnego, ale to jednak nie moja dziedznia. Lepiej mi wychodzą te rzeczy, które lepiej wychodzą. Trzeba znać swoje miejsce. Warto wychodzić poza wyznaczone ramy, oczywiście, ale z przekonaniem i pewnością. Nie, że coś tam będzie, jakoś zrobię. Kierunkowość, proszę państwa. Wyznaczenie celu, jasność dążeń.


Pierwszy sezon "The Good Wife" za mną. Oglądam bez wsparcia języka polskiego, więc nie będę nazywać serialu "Żoną idealną". Poza tym, że chwilę mi zajęło załapanie prawnych formułek, całość oceniam dość wysoko. Nie podobał mi się wątek męża. Jestem zdania, że albo w tą, albo w tamtą, a ta dobra żona nie mogła się zdecydować, o co jej w życiu chodzi. I ostatni odcinek tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że może jako prawnik była całkiem niezła, ale ogólnie naiwna, dziwna, taka jakaś wewnętrznie oślizgła. Nie przyjaźniłabym się. Nie polubiłam babki.

Nic ciekawego w lutym.


Na koniec słowa kluczowe. Bez obrazków, chociaż planowałam. Nie miałam wystarczająco dużo czasu.

co można zrobić na styropianie
Usiąść i płakać.

coś z białek
Gałki oczne!

praca impresjonistyczna
Zawód marzeń.

jak namalować obraz
Nie wierzyć w to, że jakoś będzie.

radosny poniedziałek
W każdej chwili.

Mam nadzieję, że trafiłam w gusta ankietowanych Familiady.

15 komentarzy:

  1. jak zwykle poprawiłaś mi nastrój :-D
    radosnego poniedziałku i wszystkich innych dni tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Szkoda, że sobie nastroju nie poprawiam... :)

      Usuń
  2. U mnie poniedziałki bywają raczej mroczne, ale ten dzisiejszy niczego sobie.... radosny?... nie bałabym się i tego słowa:-)
    Święta Alicja w kolejnym sezonie nie będzie już taka święta. I dobrze. Pewnie da się siedzieć w domu i mieć niewzruszone poglądy. Gdy człowiek wychodzi ze swej skorupki wszystko staje się nagle dużo bardziej skomplikowane. Tą quasi filozoficzną myślą nawiązuję do Kotarbińskiego - lubiłam czytać jego krótkie wykłady. Długie są dla mnie nie do ogarnięcia. Ale ogólnie to fascynują mnie filozoficzne wywody. Lubię je czytać dla przyjemności. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się tego uczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątki polityczne w serialu trochę mnie zniechęcają, chociaż pan Gold trochę rekompensuje tą nudę. Ale już zaczęłam kolejny sezon. O serialach, które oglądam, pewnie coś kotarbińskiego jeszcze napiszę.
      Gorsze od filozoficznych wywodów są różnego rodzaju urzędnicze pisma. Tego nawet najbardziej rozfilozofowany filozof by nie wymyślił.

      Usuń
  3. Szalona :D
    W temacie Kotarbińskiego i innych wielkich tego świata: czasem się silę na przebrnięcie. Ale nigdy mi się nie udało. Nie będę płakać z tego powodu. Nie każdy musi pozjadać wszystkie rozumy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam "Wojnę i pokój" i inne ceglaste powieścidła będące fundamentami kultury, nie muszę już być ambitna. Przynajmniej tak sobie tłumaczę. W pewnym momencie człowiek ma ten luksus, że może czytać to, co chce przeczytać.

      Usuń
  4. Dorób kropki będzie dobrze. A jeśli zrobisz maźnięcia może być arcydzieło. To może się zajmę jakąś praca impresjonistyczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropki rozmiękczą zamierzony charakter. Arcydzieło na szczęście jest dość małe i nie przeszkadza mocno.
      Powodzenia w pracy! :)

      Usuń
  5. Mój chrześniak nazwał kiedyś takie sushi przez pokrojeniem, kiełbasą z ryżem :) Tak mi się przypomniało jak zobaczyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak by nazwał trójkątny, kanapkowy kimbap? :)

      Usuń
    2. On w owym czasie zaskakująco dużo rzeczy nazywał kiełbasą :)

      Usuń
  6. E tam! "Wyznaczenie celu, jasność dążeń." - w sztuce? Co to za kreacja by była z wyznaczonym celem, nie da się!
    Mnie się podoba - jest intrygująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze by było, żeby przynajmniej "poeta wiedział, co miał na myśli". Dla odbiorców nie musi to być jasne :) Ja nie wiem. Ale cieszę się, że Ci się podoba.

      Usuń
    2. To nie poeta ma wiedzieć, tylko uczeń;)

      Usuń
    3. Chyba powinnam zapytać jakiegoś nauczyciela. Bo oni zawsze mają słuszne koncepcje. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.