sobota, 24 stycznia 2015

Warmionauci, czyli wyprawa po prezent

Kętrzyn, ulica Sikorskiego.

To jest opowieść w literkach i obrazkach o tym, jak zdobywa się najlepszy prezent dla Pana Ojca.

Po pierwsze należy się przygotować. Potrzebny jest plan ogólny. Trzeba przeprowadzić zbiórkę pieniędzy (3 osoby brały udział, wystarczy). Trzeba Tacie ukraść kurtkę. Najbardziej przenoszoną, najbardziej roboczą, nie pachnącą świeżością. Tej kurtki nie należy prać. Po cichu, kiedy tata nie widzi, nie jest świadomy i nie spodziewa się, trzeba udać się w daleką drogę (wziąć ze sobą między innymi ukradzioną kurtkę i zebrane fundusze). Pokonać wiele trudności. Jak obficie padający śnieg, szynobus przecinający naszą trasę, jeszcze więcej śniegu...

Kętrzyn, ratusz przy placu Piłsudskiego (nawet pomnik Kętrzyńskiego się zmieścił na zdjęciu).


Szynobus do Olsztyna.

Czasami trzeba wyjechać za granicę. Nawet jeśli to tylko historyczna granica Warmii i Mazur między Reszlem i Świętą Lipką. Trasa bardzo malownicza, chociaż w zamglonych i śnieżnych warunkach jest to niekoniecznie widoczne.


Widok na Reszel z daleka.


Lutry.

Jezioro Luterskie w Kikitach.

Trzeba też w pewnym momencie zjechać na wertepową dróżkę, na której końcu czeka na nas nagroda - prezent dla Taty, po który z takim poświęceniem śmigamy. Przez trudy do gwiazd, jak argonauci, astronauci i wszyscy inni poświęcający się -nauci.

 
Aż w końcu! Układamy prezent w koszyku wyłożonym ukradzioną kurtką, przykrywamy kocykiem i wracamy. Po południu, kiedy Tata awanturuje się z powodu zaginionej kurtki, należy wskazać miejsce jej pobytu.

Po prawej widoczny jest ciemny kawałek. To właśnie kurtka.

Kilka uwag końcowych. Jeśli szczeniak zwymiotuje i osika cię zanim go podarujesz, nie przejmuj się. To tylko tym razem. Prawowity właściciel zajmie się dalszymi losami zwierzaka. Widok człowieka zakochanego w jamniczkowej słodzince - nie do opisania. Serce rośnie. Marzenie spełnione!

16 komentarzy:

  1. Rany, ja te wszystkie miejscowości znam na pamięć. Większość tylko z przejazdu, ale to zawsze coś.
    Sam Kętrzyn znam doskonale; spędzając cząstki wakacji lub ferii albo jakieś święta u rodziny w Reszlu siłą woli odwiedzam też Kętrzyn, bo to często miejsce ich zakupów :)
    ps. Ale tam śniegu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale tak naprawdę Reszel jest dla mnie nowością (biorac pod uwagę mój stopień zakorzenienia w okolicy). Zawsze był gdzieś nie po drodze. A to takie ładne miasteczko.
      Teraz śniegu jest jeszcze więcej.
      :)

      Usuń
  2. A to, to na zdjęciu to lalka czy lalek CUDNOŚCI CUDNE moje jak było małe tyż takie było te oczęta, i ozorek śmigający na wszystkie strony a posikiwanie to tylko maleńki dodatek i mondralińskie wiedziało że nie należy "podlewać" pana i pani jak wezmą do łóżka żeby nie płakało i tak zostało do dziś (spanie z nami)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie lalka, to bestia! ;) Wojownicza, bystra, dobrze wykorzystująca swój urok. I prawdziwie jamnicza ;)

      Usuń
    2. szyć umiesz to może jej coś takiego zmontujesz http://pl.pinterest.com/pin/289919294735079485/

      Usuń
    3. Śmieszna leżanka :) Ale takie coś warto szyć dopiero po etapie gryzienia wszystkiego. Cieszę się jednak, że to nie mój pies :D

      Usuń
  3. Ekscytująca wyprawa, a jej cel przesłodki :-) Na zdjęciu nic a nic nie widać, że to bestia. Ale z bestiami już tak jest. Potrafią się kamuflować;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero kilka dni, a moja mama już jest na krawędzi szaleństwa. To kolejny argument za tym, że dorosły pies ze schroniska jest lepszym przyjacielem :)

      Usuń
  4. To się nazywa wyprawa:) Psiak wygląda na zadowolonego i o to chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to będzie bardzo rozpuszczona psina.

      Usuń
  5. słodki piesek :*
    mogłabym prosić o poklikanie? to tylko chwilka :)
    http://czillen.blogspot.com/2015/01/romwe.html

    OdpowiedzUsuń
  6. O jeeej, taka wyprawa poczułem się przeniesiony trochę jakby w inny świat ^^ i na końcu taki piesek ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat zawsze jest inny z cudzej perspektywy. Piesek jest na końcu, ale to dopiero początek :)

      Usuń
  7. Niezła wyprawa! Muszę przyznać, że zdjęcie psinki i zarówno podpis pod nim rozczula serducho!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psinka we własnej osobie też jest bardzo rozczulająca :) Dzięki!

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.