czwartek, 8 stycznia 2015

Lietuva kolejny raz


Nie jest to jakaś szalona ciekawostka, ale kilka zdjęć z wyprawy. Bez szaleństw, bez wydarzeń wielce godnych uwagi i wspomnienia. Zdjęcia z samochodu chyba już się stają nudne. Nie ma jednak innego zwiedzania.

Litewskie ceny niebezpiecznie podniesione (z powodu zmiany waluty). Moja nieznajomość języka nie przeszkodziła mi w dogadaniu się z jedną kobietą (nie zrozumiałam ani słowa, ale się domyśliłam na tyle, żeby odpowiedzieć). Wspaniale.


Mgła niedaleko granicy.

W końcu postęp! Plan miasta. Koniec z kombinowaniem na tak zwane oko.


Była przerwa w Suwałkach. Na ulicy Kościuszki znajdował się kiedyś bar z kartaczami i innymi wynalazkami kulinarnymi. Kamienica jednak w remoncie i trzeba było szukać innego obiadu. Zimą szczególnie cenię ciepłe posiłki. Dopiero na ulicy Chłodnej (ironia!) ukazał się przybytek kebabowy. Jedzenie tego typu niekoniecznie uważam za najlepsze na świecie, ale z braku laku... Nie chciało nam się już dalej łazić. Głodno, chłodno, do domu daleko... Padło na frytki z kebabem i sosem czosnkowym.Nie tak najlepiej, jak by się chciało.

Ulica Kościuszki.

Ulica Chłodna.

Konsumpcja podczas postoju w dalszej trasie.
Wychodne - dobra nazwa dla mniejscowości.


10 komentarzy:

  1. Frytki z kebabem mają swój niezaprzeczalnu urok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś części kebabowej trochę przyćmiła urok :)

      Usuń
  2. Na Litwie nigdy nie byłem, i jestem ciekawy tego kraju, ale zima nie zachęca do dalekich podróży Ps. kebaby to zło, nie cierpię ich, haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Litwę, szczególnie ze względu na świetne jedzenie :) Ta suwalska kartaczownia też była świetna.
      A co do kebabów - jeśli chodzi o komercyjne i wiórowate, to prawda, nie są najlepszym wyborem. Ale te prawdziwe, maczetą strugane, potrafią smakować nadzwyczajnie. W tym przypadku kebab był jak najbardziej komercyjny.

      Usuń
  3. oooo, fryteczki :D zaraz zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Znajoma niedawno była na Litwie i sobie ceniła, mama parę lat temu była to przywiozła sękacza - jak ja uwielbiam to ciasto. Suwałki też fajne miejsce. Niedaleko Szczecina jest miejscowość o nazwie Stolec - nawet autobus puścili i pisze 'numer autobusu - Stolec'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu chyba miałam za dużo kontaktu z sękaczem. Nie przepadam. Zawsze mnie zaskakuje, kiedy ktoś pozytywnie wypowiada się o tym cieście :D
      Lubię takie nietypowe nazwy :) Do moich ulubionych należą Kłopoty-Stanisławy i Krakówki-Zdzichy z Podlasia.

      Usuń
  5. My w Suwałkach za kantorem lataliśmy :) Takie wspomnienie z lata... Zazdroszczę Litwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znalazł się? Suwałki to całkiem ładne miasto, a z dzieciństwa najlepiej wspominam targowisko. Ale kantora nie wiedziałbym, gdzie szukać :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.