poniedziałek, 19 stycznia 2015

Do wypicia


Teraz będę się chwalić, jaka jestem zdrowotna. Zamiast działać kreatywnie i konstruktywnie. Było już o ziołowych herbatkach. I zamiast zajmować się poważnymi sprawami, postanowiłam napisać o wątpliwej wspaniałości własnej. To już pewne, wstępy nie są moją mocną stroną.

Wiele osób twierdzi, że cytryna i sok z cytryny są bardzo zdrowe, przydatne i mają same zalety. Uległam więc namowom. Jedną cytrynę i 3-4 łyżki miodu wrzuciłam do blendera. Na wysokich obrotach zmieliłam na jednolitą masę i zalałam wodą do oporu. Sok z cytryny powinno się pić rozcieńczony. Tak gdzieś czytałam. Bo poza zaletami, ma też wady.  Dam znać, jeśli zaszkodzi. Przechowuję w szklanej butelce w lodówce.
Sok głównie służy mi jako rozpuszczalnik do sproszkowanych witamin (bo wcinam witaminy bez dodatków i kolorów). Żeby temat ten zakończyć - od ok. 2 miesięcy regularnie faszeruję się 50% zalecanej dawki (byłoby 100%, ale nie doczytałam, co opakowanie mówi) i widzę wpływ. Jem mniej słodyczy, włosy nie wychodzą mi już garściami, skóra się poprawiła, czuję się lepiej, bardziej żywo.

Poza dziwną miksturą i zwykłą wodą, czasami popijam Vytautasa. Woda-suwenir z litewskiej ziemi. Niby dostępna w Polsce, ale nigdy nie widziałam. Ma różne zdrowotne działania, podobno udowodnione. Na stres, funkcjonowanie żołądka, pracę mięśni i wzmocnienie kości. Smakuje jak posolone mydło, ale Zuber z Krynicy-Zdroju jest bardziej niesympatyczny. Na kaca podobno też działa, ale ja nigdy nie mam kaca. I to nie infantylne przechwałki. Moje życie jest zbyt drogocenne, żeby marnować je na takie "rozrywki".




Zdrowe elementy wyszczególnione. Rozszyfrowałam ich działanie i doszłam do wniosku, że lepiej jeść pastę sezamową, buraki i cebulę. Nie smakują mydłem.

I najlepszy jogurt, jaki można kupić. Znowu lans, że litewski zakup. Tu w całej okazałości, ale w cudzym języku. Do codziennych porannych płatków jest dodatkiem świetnym. Problem z płatkami mam taki, że nie lubię owsianki z dodatkami. Lubię na słono. A jogurt nie pasuje. Moje ulubione fabryczne płatki to Kellogg's Choco Krispies. Niestety, w Polsce nie są dostępne. Kto widział, żeby sprowadzać zagarniczne płatki śniadanowe? Burżuazja i książęta pszczyńscy... Dlatego nie jest to codzienne śniadanie. Bo takie płatki wcale nie są specjalnie dobre dla żywego człowieka.


Piję też tran. Rzecz obrzydliwa, ale mówią, że warto.Nie chorowałam, odkąd spożywam regularnie, więc być może mają rację.

Herbata ulung się sprawdza. Lubię ją coraz bardziej. Czarna herbata z pigwą nadal mi smakuje. Żyć, nie umierać. Ale jest coś jeszcze. Ostatnie odkrycie - herbata z granatów. Bombowy wynalazek. Ograniczyłam zasłodzenie, bo na wnętrzności 2 owoców użyłam 2 łyżki cukru (moja znajoma postanowiła zrobić z brązowym cukrem, co wypróbuję następnym razem). Walorów smakowych nie uszkodziłam. Kolor jest piękny, a herbata orzeźwiająca i bardzo owocowa. Granaty są przeciwwirusowe i przeciwutleniające, czytałam też o pozytywnym wpływie na sercowe problemy (te natury mechanicznej, ale kto wie...).


Nagromadzenie w słoiku, przechowuję w lodówce.

14 komentarzy:

  1. łał! szacun!
    co do buraków cebuli i reszty, też przedkładam nad posolone mydło :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Buraki, cebulę i całą resztę lubię. Mydła nie próbowałam ;)
    Cebulę popijam każdego ranka razem z plasterkiem imbiru i miodem. Zauważyłam, że mniej odczuwam zimno, ograniczyłam spożycie kawy i nie choruję, choć wszystkich dookoła dopada grypa. Choć i tak najbardziej lubię imbir kandyzowany.
    Herbatka z granatów ma boski kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poproszę o przepis na tę cebulę z imbirem do picia - może i na mnie podziała, i też się zrobię na zimno odporniejsza.

      Herbata z granata również brzmi intrygująco i postanowiłam wypróbować.
      A co do cytryny, to aplikuję sobie codziennie rano szklankę letniej wody z wyciśniętym sokiem. Na dwie szklanki (bo dla męża też przygotowuję) wyciskam pół cytryny. I szczęśliwie też nas choróbska omijają:). Cukru zero. Cukier ma tylko wady. Podobno jedna łyżeczka cukru blokuje system odpornościowy na godzinę.

      Usuń
    2. Miało być cytrynę z imbirem. Ekstremalne zmęczenie wylazło. Na usprawiedliwienie mam, że prawie zasnęłam wczoraj za kierownicą. A napój jest prosty - duży plaster cytryny, plasterek obranego imbiru zalewam wrzątkiem i dodaję łyżkę miodu jak trochę temperatura spadnie.
      Tak sobie myślę, że ten lapsus czyli cebula z imbirem może nie jest wcale taki głupi. Przyszedł mi do głowy pomysł na syrop cebulowo-imbirowo-cytrynowy. Wypróbuję i dam znać!

      Usuń
    3. Ha, ha, dzięki:)
      Ja codziennie piję herbatę imbirową, ale jakoś nie rozgrzewa...

      Usuń
    4. Imbir kandyzowany to świetny wynalazek. Herbata z imbiru, cytryny i miodu też (zapomniałam, ale mam miksturę - zblendowany imbir z cytryną i miodem, popakowane w małe pojemniczki i zamrożone, praktycznie gotowe do zalania wodą).
      Syrop cebulowy to tradycja w mojej rodzinie. Ale imbiru nigdy nikt nie dodawał. Trzeba to sprawdzić :D

      Usuń
  3. Ja jestem 3 tydzień na bezlaktozowej, bezglutenowej i bezcukrowej diecie i na razie żyję, ale chętnie urozmaicę sobie ból odstwienny Twoimi wynalazkami, bo powoli zaczynam mieć sny o pizzy. Detoks boli, ale gastrycznie wreszcie jest fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! Też powinnam zrobić coś takiego chociaż na chwilę.

      Usuń
  4. Nie wierzę. Przecież najlepsza jest owsianka z bakaliami, słonecznikiem i tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to prawda, ale ja nie jestem w stanie przełknąć owsianki z dodatkami. Ciastka owsiane z płatkami, bakaliami, orzechami, wszystkim innym - jak najbardziej. Ale w wersji owsiankowej nie potrafię zjeść.

      Usuń
    2. W takim razie zapraszamy do nas - mieszkamy dziewięć kilometrów od morza :)
      A tak na poważnie... trzymam kciuki, warto wybrać się nad polskie wybrzeże i spokojnie wypocząć :)

      Usuń
  5. Tran to trauma z mojego dzieciństwa :/, herbata nadzwyczaj wzbudziła we mnie zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się z własnej woli katuję... ;) Herbata jest naprawdę bardzo smaczna. Polecam gorąco! :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.