poniedziałek, 8 grudnia 2014

Voyage-Voyage


Jestem tak zmęczona, że nie mam siły postawić wykrzyknika na końcu tego zdania.
Wstawanie o nawet nie bladym i nawet nie świcie nie jest czymś ekstatycznie przyjemnym, ale czasami istnieje konieczność. Może nawet i cała wyprawa nie była ekstatyczna, ale czasami nie o to chodzi.

Większość czasu spędziłam w samochodzie. Przy okazji obliczyłam, że w tym roku pobiłam swój rekord i poza Polską znalazłam się cztery razy. A 10 razy przekraczałam różne granice. Może wyczyn nie należy do spektakularnych, ale jak na takiego prowincjonalistę jak ja, to sporo.

Nic ciekawego się nie wydarzyło, poza bardzo poważną rozmową o tym, że Polska powinna Suwałki wymienić na Wilno i wszyscy byliby zadowoleni. Chyba że Litwini chcieliby jeszcze Puńsk w gratisie. Na marginesie: nadal nigdy nie byłam w Wilnie.

Tym razem wyjazd był szybki i na temat. Załatwienie byznesów w Mariampolu, mieście leżącym nad rzeką Szeszupą (a rzeka Szeszupa to rzeka mojej Babci). Na tak zwany następny raz muszę sprawdzić, jakie tam są zabytki, ciekawe miejsca, przygotować się do tego. Bo oglądanie radzieckich blokowiszcz jakoś do mnie nie przemawia pod względem estetycznym.



Nie było czasu na ałtfitowe uwiecznienia. W kadr weszły buty i torba. Ta torba to właściwie opakowanie po masce gazowej, czy innym wojennym sprzęcie. Zakupione w czasach licealnych, bo wtedy była taka moda na małe nirvany, co się nosiły w sposób zbuntowany. Ja miałam czerwone włosy i tę właśnie torbę. Została mi jako pamiątka czasów zamierzchłych. Czasami wraca do łask, bo bardzo praktycznym przedmiotem jest. Nie obdzierałam z ozdób, bom leniwa. Normalnie głupio mi chodzić z czymś takim. Normalnie mi głupio wiele rzeczy, które kiedyś były dla mnie normą. Wędrówką życie jest człowieeeeeka.

I feel like a cowboy!


Podróże kształcą, ale też potrafi człowiek zgłodnieć. I nie chodzi tylko o głód wiedzy. Mam zwyczaj udawać, że jestem eko i zdrowotna, stąd kefir jako przekąska. A jeśli kefir opakowany jest dizajnersko, tym bardziej będę udawać. Pyszny był, mogę polecić bez wyrzutów sumienia.


I już w Polsce, widoki zimowe. Śnieg, śnieg na iglastych drzewach, palma w Szypliszkach, stalowa szarość nieba...




Suwalskie okolice słyną z grobowców jadźwingów. W samych Suwałkach można znaleźć te pomniki dawnej kultury. Wspaniale się prezentują na rondach.


Bezprizorny słup pozbawiony wysokiego napięcia.

Ciekawostka:
W Mariampolu urodził się Orko Sołowiejczyk - polski chirurg pochodzenia żydowskiego.

12 komentarzy:

  1. Ale żałosny ten słup...
    Osobiście samochodem przekroczyłam tylko jedną granicę - w Jakuszycach/Harrachovie i było to dla mnie szalenie traumatyczne zdarzenie. W prowincjonalizmie Cię wyraźnie przebijam;) Zagranica mnie przeraża.
    Torba bardzo sentymentalna. Ja nie miałam odpowiednich dojść skutkiem czego miałam brak odpowiedniej torby/chlebaka. Do tej pory mi szkoda tych wszystkich moich młodoletnich braków...
    Wycieczka fajna, choć męcząca. Mam nadzieję, że wszelkie sprawy biznesowe równie udane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słupów było więcej. Cała linia gdzieś przepadła.
      Niektórzy przekraczają samochodami granice absurdu ;) W Jakuszycach jest trauma z dojazdem do granicy. Dla takiego jak ja, nizinnego człowieka, te wszystkie zawijasy okołogórskie nie są komfortową sprawą. I mnie też zagranica przeraża, bo niby ludzie tacy sami, ale rozmawiają w dziwnych językach. W sumie bardziej zadziwia mnie odmienność, o której pewnie nawet bym nie pomyślała, gdybym nie znalazła się w zagranicznych sytuacjach :)
      Torba została kupiona na wyprzedaży, wojsko czyściło magazyny i pozbywało się skarpet oraz niegroźnych, przeterminowanych sprzętów. Tak mi się wydaje.
      Zbieram siły na następną wycieczkę, bo możliwe, że w przeciągu miesiąca jeszcze raz się tam znajdę.

      Usuń
  2. Jakbym miała dostęp do takiej torby w liceum... a tak robiłam wieś z plecakiem-kostką, również z naszywkami i napisami ;) A na dziewczyny, które ubierały się na czarno, moi koledzy mówili "nagrobki". Fajnie jest dorastać.
    Kefir jami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nigdy nie miałam pełnowymiarowej kostki. Fajnie jest dorastać, ale już bym nie chciała wracać do tej epoki. Do tego trzeba sił, wytrwałości... :)

      Usuń
  3. Malibu... o Malibu :-D
    a sowieckie blokowiszcza identyczne jak te nasze :P tak samo szare i szpetne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złowieszcze te bloki, ale Malibu przełamuje ten negatywny wydźwięk :)

      Usuń
  4. Zdecydowanie podoba mi się nazwa Szeszupa:)
    Kefir też wygląda na dobry, torby takiej lub podobnej nie miałam. Miałam konduktorkę. Ale to chyba każdy miał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich nazw jest jeszcze więcej :)
      Litewskie produkty mleczne znacznie bardziej mi smakują. Nie wiem, czy to siła sugestii, czy faktycznie są lepsze. Ale ten kefir smakuje jak kefir smakować powinien.

      Usuń
  5. A w takiej Eupatorii urodziła się Zula Pogorzelska, której ojciec był polskim lekarzem(zważywszy na niedawne losy tego terytorium trudno ustalić kraj pochodzenia ;p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tam mnie nie było... :( I pewnie długo jeszcze nie będzie.
      Mój dziadek długo miał w dokumentach Związek Radziecki jako kraj urodzenia, a urodził się w Polsce. Kraj pochodzenia określa się przez stwierdzenie w jakim kraju miejsce znajdowało się w momencie urodzenia delikwenta. A narodowość określa się po przynależności kulturowo-językowej. Tak mnie uczył jeden zarozumiały profesor.

      Usuń
    2. Profesor teoretycznie miał rację, ale jak wiadomo wszystko jest względne i taki np. Kopernik mówił po niemiecku.

      Usuń
    3. Myślałam, że jesteśmy w XIX-XXI wieku, kiedy wykształcone jest już obowiązujące nas pojęcie narodu, tożsamości i innych konsekwencji z nim związanych.

      Kafka też był niemieckojęzyczny. Roman Ingarden pisał i posługiwał się zarówno polskim i niemieckim. Cały Austriacki naród mówi po niemiecku. Zgroza...

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.