wtorek, 30 grudnia 2014

Przywilej

Zamykamy rok! Nie jest to chwila radości, ale nie jest to też chwila smutku. Mam zupełnie obojętny stosunek do zmiany daty. Cyferkowe znerwicowanie się poukładało, oto 100. I tu byłby koniec.

W ciągu grudnia napisałam długi elaborat na temat tego, co mnie irytuje. Parę minut przed 28 grudnia stwierdziłam, że nie ma co się wygłupiać. Bo cały sekret tkwi w tym, że zawsze ktoś inny jest winny, zawsze brzęczące czepianie się jest bezpodstawne, żale są dla słabych, a do tego, kto powinien zrozumieć i tak nie dotrze. Z całości został końcowy obrazek i trzy zdania.

Nie jest dla mnie urocze zdziecinnienie i gąbczasty infantylizm. Są chwile, kiedy nie mam czasu oraz/lub ochoty na socjalizowanie się z elementami społeczeństwa. Jest tak wiele rzeczy, na których mi nie zależy.

Znalezione, nie kradzione...

Jest też optymizm, ale o tym w przyszłym roku.

8 komentarzy:

  1. Też piszę takie elaboraty, a potem ich nie publikuję:D Jestem okropny złośliwiec i krytykant, ale jednocześnie wiem, że świata(cudzego) nie zmienię i innych nie mam prawa. Tak jak nie lubię, kiedy ktoś próbuje wpływać na mnie. Jedynie słusznym rozwiązaniem pozostaje pilnowanie własnego nosa. I robienie co nam się podoba. Są różne frustracje wynikające z obcowania z ludźmi. Trudno. Inni nie są po to, by nas zadowalać. Trza się z tym pogodzić. Im mniej oczekiwań wobec innych, tym mniej nerwów. Hepi Nju Jer for Ju :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś prowadziłam dziennik, ale zaprzestałam. Teraz nie publikuję elaboratów. Sprawy i uczucia nazwane, zlokalizowany powód irytacji - to wszystko przywraca względną równowagę. I nikt więcej nie musi wiedzieć, bo to obchodzi mnie, a nie całą ludzkość.
      Czy niu jer będzie hepi? Łyl si... Oby nie mocno gorszy ;)

      Usuń
  2. Podejrzewam, że większoś mogłaby pisać powieści o tym co denerwuje... Z wiekiem, denerwuje coraz wiecej ale rozwija się też umiejętność szybkiego zapominania o takich sprawach, także można spokojnie zjeść obiad nie dostajac wrzodów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam sobie, że "Idiota".
      Mnie nie jest łatwo denerwować. Ale jeśli coś bezustannie kapie na mózg, to można zazgrzytać zebami. A jedzenie obiadu wśród wściekłości nigdy nie jest dobrym pomysłem.

      Usuń
  3. Kochana! Jakikolwiek ten 2015 będzie, to życzę Ci szczerze, żeby każdego dnia dał Ci trochę radości. O!
    cium :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak człowiekowi zabraknie radości, to umarł w butach ;)

      Usuń
  4. Gratuluję szczęśliwego (i jednak przed czasem:)) zamknięcia roku setnym postem:)
    Oby przyszły był równie płodny, pełen twórczych wyzwań i rozwijających poszukiwań.
    No i wydania książki życzę z całego serca!
    Mnie na szczęście z wiekiem denerwuje coraz mniej i miałabym spory kłopot z wymienieniem na szybko choćby jednego irytującego przypadku. I tego też życzę, bo łatwiej się żyje, gdy się człowiek nie irytuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wyciągać z irytacji to, co najlepsze. Bo taki stan doprowadza mnie do twórczej refleksji. :)
      Dzięki za książkowe wsparcie. Dam znać, jakby coś znacznego się wydarzyło.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.