poniedziałek, 29 grudnia 2014

Nieruina


W życiu spotykają ludzi różne przykrości. Dlatego staram się jasno podkreślać te ciekawsze i przyjemniejsze aspekty. Nawet gdyby miały to być papierowe listki, które nie wyszły mi najgorzej. Albo jakieś małe ozdobienie codziennego ubrania. Lub dopasowanie kwiatka do kożucha (wełniany sweter to jak kożuch, prawda?). Nie wykończy mnie parszywość.

Nauczyłam się robić wiosenne liście. Umiejętność przydatna zimą.

Ozdabianie drechów (efekt w styczniu).


Ironicznie umieszczenie tablicy informującej o restauracji.

Zdarza się też, że człowiek ma okazję dostać coś niespodziewanego. Dostałam pięknego jamnika, biżuterię i kilka drobiazgów od gwiezdnej Asi. Czekolada czeka na pomysł. Coś nią urozmaicę, jeśli szkodnik kuchenny nie skonsumuje.
(。♥‿♥。)

Główna część przesyłki. Jamnik dźgnął mnie prosto w serce.

Bardzo się staram spacerować z G-psem. Nie zawsze się udaje, ale kiedy w wolnym czasie pogoda dopisuje, jest łatwiej. Bo szwędanie się po ciemności, pod wpływem wiatru i deszczu nie należy do przyjemności.


Chciałam uchwycić kroplę wody, ale wyszło właśnie tak. Nie inaczej.

Nie patrz w dół!

Ugotowałam zupę cytrynową. Nie uważam jej za katastrofę. Zjadłam, smakowała. Pierwsza osoba powiedziała, że nie będzie jadła. Druga osoba powiedziała, że nie dosoliłam. Trzecia - że zasoliłam. Zrozum ludzi... Bazowałam na przepisie z Zawistowskiej "Książki kucharskiej". Do zagotowanej wody wrzuciłam pół łyżeczki masła, sól. Następnie włoszczyzny w słupkach ok. 50 dag. Po 30 minutach gotowania wlałam jogurt naturalny wybełtany z 2 żółtkami, drugą połowę łyżeczki masła. Następnie kilka łyżek zblendowanej cytryny. Oczywiście wszystko przyprawiłam (gałką, pieprzem, rozmarynem, innymi zielskami). Gotowałam, gotowałam... Niczego nie przecedzałam (chociaż przepis zachęcał).
Do miseczki wrzuciłam ugotowany ryż, zalałam zupą, na wierzch rzuciłam posiekaną pietruszkę. Sobie mogę gotować. 




2 komentarze:

  1. Widzę, że nie próżnujesz i ciągle coś tam tworzysz :) Wiosenne liście mi się spodobały i to nawet bardzo, ale zupa cytrynowa mnie nie przekonuje, może dlatego, że jest cytrynowa, haha ale i tak podziwiam za chęć podróży smakowej ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielonych liści nigdy nie jest za dużo. To zawsze jakiś optymizm :) Zupa nie jest zła, ale to naprawdę zależy od tego, jakie smaki się lubi. Staram się próbować różnych rzeczy. Nigdy nie wiadomo, co trafi w gust. Mojego kimchi też nie je nikt poza mną.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.