wtorek, 9 grudnia 2014

BHP

Należę niestety do tej nieszczęśliwej rasy ludzkiej, która zawsze się czymś pobrudzi. Szczególnie w kuchni. Nie potrafię zachować czystości, mimo różnych środków zaradczych. Dlatego ważnym elementem jest fartuch ochronny. W tym miejscu muszę podziękować Pani Matce, od której dostałam stary fartuch operacyjny. Jest trochę za duży, ale chodzi o bhp, nie estetykę. Ta druga kwestia nie mogła jednak pozostać całkowicie pominięta. Przyozdobiłam odzienie kolorowymi literkami. W tym celu skorzystałam z brokatowych farb 3D do tkanin. Wcale nie są takie najgorsze. Kilka rzeczy namalowałam nimi jakiś czas temu, i nadal trzymają się formy, nie unicestwiło ich niejednokrotne pranie. Po 24 godzinach od pomalowania odprasowałam fartuch (na lewej stronie, nie bezpośrednio po farbie) i... okaże się, co będzie dalej.




Zdjęć w ilości większej nie dało się zrobić. Wszystko wina oświetlenia. Nie lubię przy sztucznym, ale z powodów sezonowych ograniczone są możliwości korzystania z naturalnych surowców, takich jak światło słoneczne.

Ale wracając do jasnych stron życia - mogę już dostać własny program piekarniczo-operacyjny w tv. Z takim fartuchem? Bez dwóch zdań! Na marginesie zauważam, że nie widzę różnicy między konkurencyjnymi turniejami dla różnego rodzaju utalentowanych kucharzy. Master Top Chef w Hell's Kitchen. To naprawdę nie do pojęcia dla mojej rekreacyjnej głowy.

12 komentarzy:

  1. Z podobnego powodu zaprzestałam spożywania wafelków w czekoladzie, bo zawsze gdzieś spadł mi jakiś kawałeczek czekolady i robiła się czekoladowa plama... i najczęściej mi się to zdarzało w miejscach publicznych... w domu jakoś nie chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptysie jem tylko w domowym zaciszu. Kiedyś zakupiłam sobie po drodze do domu, a drogę pokonywałam pieszo, bo było blisko. Musiałam prać kurtkę i spodnie. Dobrze, że torby nie dosięgnęło... Niebezpieczne są te artykuły spożywcze.

      Usuń
  2. Mina z gatunku "będzie piekło" lub "dopiekę Ci" :)))
    Popieram bardzo fartuszki w kuchni, zwłaszcza, że i mnie natura obdarzyła zdolnością do brudzenia się jedzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inspirowałam się telewizyjnymi wizerunkami groźnych kucharzy. Dobrze, że się udało! :)
      Do tej pory miałam normalny fartuch, ale dla mnie to za mało.

      Usuń
  3. świetne! fartuch pierwsza klasa!!

    OdpowiedzUsuń
  4. strzeżmy się '-D
    znowu ZuaKrysztally będzie stresować biednych żuczków dobrym jedzeniem, bah!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym tygodniu jesteś bezpieczna ;) Nie będzie jedzenia. Może dopiero w przyszłym.

      Usuń
  5. Zupełnie nie wyglądasz na kucharkę i nawet napis nie pomoże;) Chyba, że zaraz idziesz karpia ukatrupić, tak, to mi pasuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ukatrupiania nie nadaję się zupełnie. Mogę groźnie wyglądać licząc, że zwierz padnie ze strachu. Ale działań zabójczych nie jestem w stanie podejmować.

      Usuń
  6. Genialnie wyglądasz w tym fartuchu. Całe zdjęcie ma coś świetnego w sobie. Serio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Serce rośnie, jak widzę takie komentarze :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.