niedziela, 2 listopada 2014

Połowa jesieni

W trasie, w transie. Uroda mazurskich lasów.

Chwila zatrzymania. Po drugiej rundzie chorowania (po co mi to było?) miałam silnie zajęty czas. Dlatego blogowe sprawy odeszły na plan dalszy. Ale po to człowiek żyje, żeby zrobić zdjęcia i opisywać ułamki swojej rzeczywistości w wirtualności, aby zadziwić, wzbudzić podziw, szacunek, zazdrość... Takie mam fabulous życie.


Jakość życia estetyczna. To po pierwsze. Pewna Ania namalowała obraz, który zasilił moją kolekcję. Wart jest sentymentalne miliony. Nie przedstawia łąki (padła już taka sugestia), lecz jest to łódź inspirowana po irlandzku. Dziękuję, Aniu!


Jakość życia wizualna. Okazało się, że moje oczy nie widzą razem. Jest taka teoria, że to podwalina dysleksji. Tyle lat razem, a one nie potrafią współpracować. Jedno oko na Maroko... Nie mam zeza, czy coś, bo to by od razu zostało zauważone. Specjalista wytłumaczył mi to dokładnie (ale nie potrafię powtórzyć), nakazał ćwiczenia na sznurze Brocka i stałe noszenie korekcyjnych bryli. Poznaję świat na nowo. Nawet nie wiedziałam, że nie widzę, jak powinnam.


Jakość życia organizacyjna. Moja nowa szafka nocna. Z założenia to niewielka, metalowa komoda na kółkach. Nie przeszkadza mi to. W końcu zapanował jakiś porządek w okolicach łóżka. I kolor ma ładny. Lubię białe meble. Bardzom kontenta.


Jakość życia sentymentalno-dekoracyjna.  Filcowego misia zrobiłam już jakiś czas temu. Jest jeszcze królik, ale wyjechał w siną dal zagraniczną. Mimo tej rozłąki zostaną przyjaciółmi forever! ;)


Jakość życia uelastyczniająca mózg. Układanie nie jest łatwe, ale zapomniałam, jak bardzo je lubię. Zostało jeszcze niebo. Już cztery osoby zaangażowały się w dopasowywanie elementów. Cztery mózgi zjednoczone we współnym celu.


Jakość życia umilająca podróżowanie. Las niedaleko Spychowa. Pięknie! Podnosiły się poranne mgły. Coraz wyraźniej świeciło słońce. Przednia szyba samochodu trochę niedomyta.

17 komentarzy:

  1. Z ty misiem... jest przeuroczy, ale formy misia (na pierwszy i drugi) rzut oka w nim nie dostrzegłam. Pewnie po prostu się nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to pierwszy miś, jakiego w życiu zrobiłam. Dlatego niekoniecznie podobny do zwierzęcego pierwowzoru :)

      Usuń
  2. ech :-) lasy na Mazurach to samo piękno!

    okulares poprawia jakość życia, serio serio :-D no i możesz udawać inteligentniejszą niż jesteś (niżej podpisana udaje już od kilku lat, z dobrym skutkiem - boją się mnie i faceci i pracodawcy :-D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obawiam się, że to o okularach to prawda. O lasach prawdopodobnie też, z tym że tu się nie obawiam.

      Usuń
    2. Szkoda, że pogoda na Mazurach to nie zawsze samo piękno ;)

      Takie pozory inteligencji to dobra rzecz. Społeczna jakość życia...

      Usuń
  3. Mam podobnego misia, uszyła mi go moja babcia jak miałam ze dwa lata, więc miś ma ponad pół wieku, ale się trzyma:)
    Szafka super, zazdroszczę, przydałyby mi się ze 3 od razu, miałabym może w końcu porządek w papierach i bibelotach różnych.
    Szyba wygląda na czystą, zdjęcie takie, że chce się tam pojechać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misia każdy powinien mieć :)
      Szafka się sprawdza, całkiem pojemna, mimo niewielkich rozmiarów. Czasem niewiele trzeba człowiekowi.
      Najważniejsze, że szyba nie zasłoniła widoku. :)

      Usuń
  4. Ojej, te puzzle są straszne... choć poukładałabym je tym chętniej :)) Na obrazie łąki nie zauważyłam, łódź jak najbardziej, tylko nie wiem czy ona tonie, czy to tylko taka perspektywa. Nie choruj, toż to strata czasu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puzzle powoli się kończą, jeszcze tylko trochę zostało. :D
      Ta łódź jest chyba trochę przechylona, myślę, że to nadbrzeżne zjawisko. Planuję już nie chorować, bo nie mam na to czasu zupełnie.

      Usuń
  5. Od razu widziałam tam łódkę, bardzo zresztą pasującą do misia :) Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I okulary też kolorystycznie dopasowane. Bo może tego nie widać, ale wierzchnia warstwa jest granatowa. :)

      Usuń
  6. Aż żem się uśmiechła do ostatniego zdjęcia; miłe wspomnienia przywołałaś z ostatniego lata (ale w tym Spychowie piłam dobre piwo orkiszowe!). Moje oczy też widzą każde inaczej, podobno. Nie wiem... Wszystko człowiekowi wmówią ci specjaliści :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez długi czas wydawało mi się, że Spychowo nazywa się Soplicowo.
      Specjalista koleguje się z moimi rodzicami, więc nie wypada mu wmawiać chorób i dolegliwości. :)

      Usuń
  7. Ja mam w oku martwego piksela;) W dzieciństwie urządziliśmy sobie z bratem zawody, kto dłużej da radę patrzeć w słońce. Wygrałam, ale słońce wypaliło mi w oku dziurę... To nieuleczalne, choć z drugim sprawnym okiem nie przysparza większych problemów wzrokowych, dlatego na obrazku wyraźnie dostrzegłam łódź na morzu (jak można było dostrzec tam łąkę???) i piękno przyrody też dostrzegam bardzo wyraźnie... Pozostałych jakości życia gratuluję i życzę, by już więcej żadne wirusy nie przeszkadzały się z nich cieszyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci mają głupie pomysły... Ja na szczęście dzieciństwo przeżyłam bez trwałych szkód na zdrowiu.
      Dziękuję! Będę się cieszyć ile sił! :)

      Usuń
  8. Zgadzam się z Tobą, że każdy powinien mieć misia :)
    Łódka jako żywa!
    Widziałaś w tych lasach koło Spychowa jakiegoś snującego się Juranda? ;)
    Podziwiam cierpliwość do puzzli. Ja jej nie mam nawet przy egzemplarzach dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam człowieka, który nie miał misia w dzieciństwie. To nie było szczęśliwe dzieciństwo.

      Żeby było śmieszniej, Spychowo w czasach niemieckich nazywało się Puppen. Po polsku trochę głupio się kojarzyło, więc w nawiązaniu do bohaterskiego Juranda walczącego ze złowrogimi Krzyżakami, nazwę zmieniono na Spychowo. Nie ma to żadnego historycznego uzasadnienia. Kiedyś było piwo Jurand z Olsztyna, ale się skończyło. Niektórzy mówią, że na szczęście.

      Cierpliwość do puzzli mam przez pierwsze 15-20 minut, później obezwładnia mnie irytacja, ale jestem już na tyle uzależniona, że nie mogę nie układać. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.