środa, 8 października 2014

Crikvenica


Turystyczna historia miasta nie jest tak długa, jak w przypadku Opatiji, ale 100 lat też brzmi nieźle. Crikvenica wyrosła na fundamentach ilirskich (już norma), ale obecną nazwę wzięła od kościoła/klasztoru, który ufundował jeden z licznych Frankopanów błąkających się w tamtych okolicach. Miasto również należy do uzdrowiskowych, są tak jakieś sanatoria i inne lecznicze instytucje.
Ciekawostką spacerową jest ośmiokilometrowy nadmorski deptak łączący Selce i Kačjak. Riwiera Crikvenicka jest więc przystosowana do pieszych wędrówek.

Nadmorskie plansze gotowe do gry.

Drechołaki w kolorze blue zakupiłam na miejscu. Bo promocja...

Możliwe, że to ten frankopański kościół, ale możliwe, że nie.

I teraz wracam do wątku, który pojawił się poprzednim razem. Kawa. Ledena kava, która smakowała mi najbardziej ze wszystkich kaw w Chorwacji. Miejsce to Kavana Milman. Na szczęście można było uciec do środka od papierosowego dymu.
Po prawej widać dziennik podróży, na bieżąco uzupełniany tajnymi zapiskami i spostrzeżeniami. Bardzo przydatna rzecz, nie tylko do notowania wrażeń, ale też przydatnych informacji, typu koszt winiet, wymiary tankowania, ilość przejechanych kilometrów.


Lipne okulary dla pana na banktocie.

Kwestia pieniędzy. Nie nauczyłam się ich. Nie pasowały ani trochę. Dziwna wartość, niby łatwa w przeliczeniu (1 kuna to ok. 57 groszy), ale... Kuny rozdzielają się na lipy, co jeszcze bardziej mi nie pasowało. Jakoś z tym sobie poradzić nie mogłam. Ciekawsza ciekawostka - większość butelek i puszek jest zwrotna. Szklane butelki wymagają przy tym paragonów, puszki i plastikowe butle niekoniecznie. Przyjmują raczej wszystkie sklepy i wypłacają za sztukę 50 lip, czyli 0,5 kuny, czyli około 25 groszy. Interes życia. Co mnie zaskoczyło? Wydawanie reszty. Nie należy się nastawiać, że dostanie się co do grosza wszystko. W przypadku ceny 7,99 HRK zapłacimy zaokrąglenie 8 HRK. Nikt się nie bawi w wydawanie malutkich lipek, chyba, że w Lidlu. Wydaje mi się, że system opiera się na liczeniu co 0,5. I nie ma reguły, że zawsze klient płaci nadwyżkę. Czasami przyjmują sumę z niedoborem, albo wydają więcej reszty niż powinni. Nikt się nawet nie sili na "będę winna grosika". Dla mnie był to szok kulturowy.
Wymiana pieniędzy na miejscu nie sprawia problemu (nawet jeśli to wymiana złotówek, nie ma czego się bać). Moja najbardziej interesująca wymiana miała miejsce drugiego, czy trzeciego dnia pobytu. Wszełam do mjenjačnicy (punkt wymiany walut), po angielsku zapytałam, o co miałam zapytać, kobieta odpowiedziała po niemiecku, przeprowadziła transakcję, a ja podziękowałam jej po litewsku. Drugie ciekawe zdarzenie to wymiana w banku na wyspię Krk. Ale zostawię to na następną okazję, dotyczącą czytelności polskich dokumentów tożsamości.

Wracamy do rekreacji. Plakat Ivána Méhely (nie odmieniam nazwiska, bo węgierskie i nie potrafię) zachęcający do wypoczynku w Crikvenicy (zrabowany z sieci):


Na koniec deser, czyli Ljubavna cestica. Ścieżka miłości, wyznaczona w latach 30. XX wieku, prowadzi do osady Badanj, skąd rozciąga się widok na Dolinę Vinodolską, i dalej, na wierzchołek nie takiej makabrycznie wysokiej góry, z którego podziwiać można zatokę. Jednego dnia udało się odnaleźć wejście na szlak. Następnego ruszyła ekspedycja na czubek.

Wejście na szlak od ulicy Vinodolskiej.

Kolejne 2 zdjęcia wykonałam nie ja. Ja nie byłam już w stanie wykonywać niczego. Szłam przed siebie, bo taki był plan, ale wewnątrz trawiła mnie rozkwitająca choroba. Na sam szczyt nie doszłam. Chyba wyzionęłabym ducha. W którymś momencie po prostu położyłam się na ławce (bo ścieżka jest przetykana ławkami, żeby wędrowcy mogli sobie wypocząć) i stwierdziłam, że poczekam. Reszta wycieczki zdobyła górę, wróciła i wszyscy bezpiecznie zeszli na stały, w miarę równy, ląd. W innych okolicznościach bardzo chętnie. Historia moich niedomagań zostanie uzupełniona następnym razem. Bo teraz brzmi nawet zabawnie.

Trasa nie jest trudna, niepospiesznie pokonać ją może nawet dziecko. Tylko bez szarżowania, że da się radę mimo wszystko, mimo oddechowych problemów, mimo pękającej głowy i parszywiejących zatok. Nie da się. A po co straszyć niemieckich turystów swoim rzężeniem?

Po drodze.

Widok ze szczytu.

Podsumowanie: Crikvenicę warto zobaczyć.

Rzeczka Dubračina i most.

Jest to przedostatni odcinek urlopowy.

6 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podobają Twoje urlopowe odcinki. A propos wydawania reszty: nas to zaskoczyło w Bułgarii. Ponoć normalka, ale dla mnie te kilka lat temu szok(kulturowy?). I to całkiem sporych reszt nie wydawali. Momentami mi sie wydawało, że to tylko zagranicznym gościom się nie wydaje...nie wiem... I nie wiem, czy w całym kraju, ale w nadczarnomorskich rejonach na bank. Pamiętam, jak wyjeżdżając z parkingu w zabytkowym Nessebarze sterczałam z ręką wyciągniętą w oczekiwaniu na resztę, a chłopak parkingowy zdziwiony, o co mi w ogóle chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To inna mentalność, inne zwyczaje, to zaskakuje ;) Ja tak czekałam w markecie na resztę, blokowałam kolejkę, a pani z kasy patrzyła na mnie z przeciągłym zdziwieniem. Na początku też myślałam, że tylko nas, turystów, tak bezczelnie traktują. Aż zauważyłam, że to dotyczy wszystkich klientów.

      Usuń
  2. faaaaaaaaaaaaaajnie :-) zazdraszczam! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieraj fundusze, zbieraj ludzi i jedź! :)

      Usuń
  3. Podoba mi się Twój praktyczny przewodnik, jeśli wybiorę się kiedyś w te rejony, będę wiedzieć czego się spodziewać:)
    Zwrotne butelki plastikowe - ciekawe czy przyjmują do recyklingu, czy żeby ponownie napełnić? Jeśli to drugie, to trochę niepokojąca praktyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że praktyczny :)
      Nie wydaje mi się, żeby butelki były ponownie napełniane. Niektóre wracają w stanie niezdatności.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.