czwartek, 4 września 2014

Wyprawa pociągowa Węgorzewo-Kętrzyn-Mamerki


Początki zazwyczaj bywają trudne. Dotarcie do dworca kolejowego w Węgorzewie przez rozkopane ulice Zamkową i Jaracza było malutkim wyzwaniem. I tutaj uwaga - jeśli ktoś lekkomyślnie planuje urlop na Mazurach (a bywają tacy ludzie) - trasa Mrągowo-Kętrzyn-Węgorzewo-Gołdap jeszcze jest usiana utrudnieniami (teraz już przeterminowanymi).
Kilka razy znaki obwieściły, że przejście dla ludzi chodnikiem po drugiej stronie. Jest taka gra, że żabą trzeba przebiegać między samochodami. W tym przypadku trzeba było wyczekiwać momentu, kiedy po obu stronach rozbłyśnie czerwone światło. Połowiczna ulica pustoszała i bez stresu można było przejść na drugi brzeg.

Kanał Młyński i kaczka.

Na węgorzewskim dworcu funkcjonuje muzeum kolejowe. Można podziwiać relikty poniemieckie i polskie. Do ciekawostek należą tablice, makiety lokomotyw i pancerne maszyny liczące. Na zdjęciu tablica poniemiecka wydmińska i rozkład jazdy (chyba węgorzewski).


31 sierpnia był ostatnim dniem funkcjonowania pociągu na tej trasie. Ale podobno jeszcze jest nadzieja.
Zebrała nam się spora grupa podróżnicza i wydaje mi się, że pociąg poczekał chwilę, zanim nasze 2 osoby dotrą na dworzec. Czy pociągi kiedykolwiek czekają na pasażerów? Chyba, że arcyksiążę... A tu dla nas, normalnych ludzi, taka uprzejmość. Bilet w obie strony (2x33km) kosztował 26 złotych od dorosłej głowy. Zniżki dla dzieci i innych uprawnionych przewidziane. Mogłabym nawet z jamnikiem jechać, bo przewóz psa to tylko dodatkowe 2 złote. Ceny więc bardzo w porządku.
A teraz o trasie. Odcinek jest to dla mnie sentymentalny. Kanał Mazurski, wszystkie te wioski... 20 lat temu jeździłam tą trasą na przykład do dentysty. Oczywiście zmieniło się wiele (jeśli nie wszystko).

Nad rozkopem. Widok z wiaduktu w Przystani.

Las zalany przez bobry.

Dworzec w Kamionku Wielkim.

Operatorem jest Grupa SKPL. Kombinowaliśmy, jak rozwinąć skrót, jednak Spacerowe Kolejowe Pociągowe Linie to nie są...
Stacjami głównymi były punkty turystyczne. Regularne dworce oznaczono jako przystanki na żądanie.

Stacja Mazurolandia - park miniatur.

Gierłoż (tak, ta od bunkrów). Przystanek na środku drogi.

Wnętrze pociągu. Był bufet i wc.

Na dworcu w Kętrzynie.

W Kętrzynie mieliśmy ok. 30 minut czasu wolnego (przed odjazdem w stronę powrotną). Udaliśmy się więc na zamek (a obok zamku jest restauracja, przed którą zamontowano twarz Magdy Gessler). Na zwiedzanie muzeum nie było czasu, więc tylko zakręciliśmy się na dziedzińcu w celu wykonania pamiątkowych fotografii.

Kawałek zamku krzyżackiego w Kętrzynie.

Krzyżacki grajek na zamku.

Kawałek kolejowego budynku poniemieckiego przy ul. Dworcowej w Kętrzynie.

(✿◠‿◠)

Obdrapany wagon wśród mazurskich pól.

Wyprawę uznaję za nadzwyczajnie udaną. Nigdy się tak dobrze nie bawiłam jadąc pociągiem. Nigdy nie jechałam pociągiem jedynie w celu jechania pociągiem. Ciekawe doświadczenie, kiedy droga sama w sobie jest celem.

14 komentarzy:

  1. Wracałam z wojaży przez Mazury. Zatkało kakało. Jest tam tyle ciszy i tak inaczej niż na moim terenie... Chcemy wrócić kiedyś na choćby tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę żyć bez Mazur ;)
      Koniecznie wracajcie :)

      Usuń
    2. Wrócimy (oby oby oby) :)

      Usuń
  2. A ja uwielbiam jeździć pociągami, ten klimat i miarowy stukot, jest w tym jakaś magia :) nawet syf mi nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociągi są specyficznymi narzędziami przemieszczania się. Idealne do podróżowania :) I przez cały czas istnienia nie straciły uroku dziewiętnastowiecznego wynalazku.
      :)

      Usuń
  3. Uwielbiałam jeździć pociągiem, na pewno też świetnie bawiłabym się na takiej wycieczce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wyprawa pociągiem w dobrym towarzystwie nie może wyniknąć nic innego. Tylko dobra zabawa :)

      Usuń
  4. U mnie niczego nie likwidują, bo co się dało to już zlikwidowane. Dwa pociągi dziennie do Białegostoku i z powrotem. A kiedyś jeśli wakacje to tylko pociągiem - w autobusach razem z bratem rzygaliśmy jak koty ;) i mam takie miłe wspomnienia związane z tym środkiem lokomocji...

    Już się wystraszyłam, że pół głowy sobie zgoliłaś na tym uśmiechniętym zdjęciu! Aż podkręciłam jasność ekranu, żeby się przyjrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa pociągi to i tak dużo. Straszna to krzywda, że wszystko się likwiduje. Chociaż pewnie w czasach, kiedy prawie wszyscy wędrują przy pomocy samochodów, przewozy masowe nie bardzo się opłacają. Ale wspomnienia na szczęście zostają :)
      Zgolenie połowy głowy zalecić mi może tylko neurochirurg, jeśli zajdzie potrzeba grzebania się w moim mózgu. Lubię nudne, uniwersalne cięcia.

      Usuń
  5. oj, rozumiem, bo mam sentymentalną trasę PKS :-) i ilekroć wracam do grajdołka, to czuję wszechogarniające szczęście. żeby tam jeszcze praca była... albo żeby lotto dało wygrać... heh
    dziękuję za mazurską wycieczkę! bardzo misie podobuje! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby zostać milionerem trzeba mieć dobry plan, nie ma co liczyć na przypadki lottowe... ;)
      Gdyby się do upadłego jeździło trasami sentymentalnymi, chyba straciłyby swoją sentymentalność. A tak raz na jakiś czas jest eksplozja zapomnianych emocji. :)

      Usuń
  6. Bardzo Lubie te Twoje wycieczki. Co do pociągów, moje panny niedawno przeżyły swoja pierwsza wycieczkę pociągiem. Mianowicie parowozem, kolejką wąskotorowa. Takowa dziala w Krosnicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąskotorówki są bardzo fajne, szkoda, że mało popularne. A dla dzieciaków to ogromna frajda. Uczestnikami mojej wyprawy były co prawda dorosłe dzieci, ale wagon zaludniły też osoby z niewielką młodzieżą. I miło było popatrzeć, jaką radość jazda sprawiała tym najmniejszym. :) Serce rośnie, jest nadzieja dla pociągów.

      Usuń
  7. Baaardzo klimatycznie :)
    Szkoda, że nigdy w życiu nie byłam na Mazurach :(

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.