niedziela, 7 września 2014

Serce i pazur

Profesor Simona Kossak była biologiem wykształconym, wylęgniętym z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Na życiu i pracy postanowiłam się nie skupiać, bo to już tysiąc razy powiedziane i napisane zostało. Zainteresiwanych odsyłam tutaj i tutaj.


Książka wciąga. Parę lat temu słuchałam co prawda gawęd na antenie Radia Białystok ("Dlaczego w trawie piszczy?"), ale w wersji książkowej są równie interesujące. Tym bardziej, że do zbioru "Serce i Pazur" wybrano tematycznie, te dotyczące uczuć zwierząt.
Po pierwsze - książka wydana jest pięknie, co czyni dwustustronnicowy tom trochę ciężkim. Mówić można o albumie. Dobrej jakości papier, wydanie graficznie miłe dla oka, zdjęcia ilustrujące fantastyczne. Książka trochę kolekcjonerska. Dobrze się czyta, dobrze się ogląda.
Ale nie tylko forma, bo jest i treść. Fragmenty bardziej mnie interesujące nawet pozaznaczałam (właśnie tak czytam książki).


Kossak pokazuje, że człowiek może (a nawet powinien) się od zwierząt wiele nauczyć. Uważamy się za istoty najbardziej inteligentne, cywilizowane, wspaniałe. To nam należą się hołdy i poddaństwo. W wielu kwestiach to jednak te dzikie stwory, które nie mają o niczym pojęcia, przejawiają więcej ludzkich uczuć. Obce im jest "bezinteresowne chamstwo", jak nazwała to autorka. Żadna normalna bestia nie zdzieli kogoś w łeb dla zabawy, nie zniszczy czegoś bez powodu. Zwierzęta bywają bardziej kulturalne niż ludzie.

Bardzo podoba mi się rozdział mówiący o radości zwierząt. Przytoczone przykłady zachowań poświadczają, że nie tylko ludzie odczuwają i potrafią okazać radość czy zadowolenie. Biorąc pod uwagę ekspresję słoni, psów, pawi lub goryli, ludzkie "hurra!" wypada naprawdę blado. Poza tym zwierzęca radosć bardziej wydaje się być bardziej społeczna, bardziej grupowa.

Odniosłam wrażenie lekkiej personifikacji, ale nie było to na tyle wyraźne lub bezcelowe, żeby powodowało silny zgrzyt. Chodzi o to, żeby zrozumieć, żeby przenieść zwierzęcość na płaszczyznę zrozumiałą dla czytelnika. Doszukiwać się analogii, i uznać w końcu, że dzika przyroda ma z człowiekiem więcej wspólnego, niż ten człowiek może się spodziewać.

Myślę, że zdjęcia, barwne opisy, ciekawy język są niezłym materiałem do zainteresowania (lub poszerzania wiedzy zainteresowanych) fauną dzieci. Ale nie tylko. Bo człowiek powinien uczyć się przez całe życie. Dlatego książka jest zdecydowanie dla każdego.


14 komentarzy:

  1. Górna część mnie nie zainteresowała, ale już zapis małymi literami tak, co prowadzi do prostego wniosku, że trzeba czytać to co małymi literami napisano. Z chęcią bym przeczytała. Co zaś się tyczy znaczników, nacięłam sobie kartek na paski ale nigdy ich nie mam pod ręką. Zaznaczam sobie słowa, których nie znam, słowa które znam ale ciągle zapominam znaczenia oraz moje ulubione czyli błędy korektorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi się przypomniał kolaga, z którym uczyłam się niemieckiego. "Zawsze, ale to ZAWSZE zapominam, co znaczy immer", powiedział kiedyś. I od tamtej pory ja nie zapominam.
      Tuwim chyba miał system zaznaczania i zbierania słów. Tak mi się wydaje.

      Usuń
    2. Nie wiem, poluję na razie na jego biografię wydaną parę lat temu (Tuwiam, nie kolegi), ale z ze szczątkowych informacji jakie posiadam, wynika że zbierał on też wydawnictwa przeróżne o nietoperzach wampirach i tym podobnych, aż go antykwariusze z całej Europy zawiadamiali o posiadanych nabytkach na ten temat... takie miał znajomości ;p.

      Usuń
    3. Czytałam kiedyś kilka ciekawostek na jego temat (i Tuwima, i kolegi, ale o tym pierwszym bardziej interesujące). Zaprawdę barwna postać.

      Usuń
  2. coś dla mnie! dziękuję za polecenie, jak znajdę, to na pewno przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Powodzenia w szukaniu! :)

      Usuń
  3. Krótko, aczkolwiek bardzo zachęcająco przedstawiłaś tę pozycję:) Od razu chce się nie tylko przeczytać, ale też mieć tę książkę w swoich zbiorach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię "długo" pisać. Wydaje mi się, że zdradzę za dużo treści. Ale książka sama się broni, nie trzeba do niej mocno zachęcać, bo już okładka przyciąga :)

      Usuń
  4. Czasem zwierzę jest lepszym przyjacielem niż człowiek..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzęta są bardziej szczere, tak myślę.

      Usuń
  5. Czym się człowiek różni od zwierzęcia? Instynkt to dobra rzecz, a człowiek go zatracił. Może się za to szczycić inteligencją, która wcale nie uwalnia go od prymitywizmu, tego w najgorszej formie. U zwierząt rzeczy wydają cię prostsze. Choć może to wygląda tak tylko z ludzkiego punktu widzenia? Pamiętam, że jak byłam dzieckiem, to nie rozumiałam, dlaczego dorośli mówili o prostym postrzeganiu świata przez dziecko, że dzieci mają lepiej, nie mają tylu problemów. Ja miałam swoje zmartwienia w przedszkolu, bo np. pokłóciłam się z Gosią, albo Marta kopnęła Anię a ja nie wiedziałam czy naskarżyć czy to zostawić, albo pani zwróciła mi uwagę że gadam. Może podobnie jest u zwierząt? Ta radość, którą można porównać do dziecięcej radości... Pamiętam jak jamniczka mojej babci zsikała się z radości na widok mojego ojca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci to nie są miniaturowi dorośli, a zwierzęta to nie głubsze formy istnienia. Myślę, że jeśli człowiek zatraci (są i tacy, którzy nigdy nie przejawiali, co jest przykre) oko badacza, jeśli nie będzie do każdej formy istnienia podchodził indywidualnie, jako do właśnie takiej jednostkowej formy, to wiele przeoczy. Nie można siebie stawiać jako centrum i wzorzec dla pojmowania otaczającego świata. Takie jest moje zdanie na ten temat.
      Zwierzęta nie zastanawiają się, czy będą głupio wyglądać. I to mi się w nich podoba :) Jasno przekazują komunikaty. A ludzie niby mogą rozmawiać, a i tak nie powiedzą, bo ktoś coś sobie może pomyśli...

      Usuń
  6. Radość grupowa? To chyba tylko w świecie zwierzą albo, gdy każdy z grupy coś zyska. Bo ludzie nie cieszą się, że jednostce się coś udało.
    Wygląda na to, że znalazłam książkę, którą chcę kupić, gdy będę w Polsce.
    Często moje myśli wędrują ku tej tematyce, że skąd się wzięło tyle okropnych cech wśród ludzi. U żadnych innych gatunków tyle ich nie ma. Mówi się przecież, że zwierzę zaatakuje gdy jest głodne lub czuje się zagrożone. U człowieka ta lista powodów jest znacznie dłuższa. Szkoda, że tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzkość się przez lata wykoleiła strasznie. Zwierzęta trochę mniej uległy temu trendowi :)
      Masz rację z tą grupową radością. Bezinteresowne cieszenie się ze szczęścia drugiej osoby nie jest wśród ludzi popularnym zjawiskiem.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.