sobota, 9 sierpnia 2014

Pizza inaczej niż zwykle

Talerz z lat dawniejszych zasponsorowała Pani Babcia.

Gluten, mleko krowie i inne paskudne rzeczy... Osobiście nie mam do nich żadnych pretensji. Ale na fali popularności przepisów dla ludzi spożywczo ograniczanych przez różne kuzdrowotne zakazy, pomyślałam, zastanowiłam się, poszukałam, pokręciłam głową z niedowierzaniem, przeczytałam kilkanaście przepisów i stwierdziałam, że jestem mądrzejsza od internetów. Oczywiście inspirowałam się różnymi opcjami, nie da się tego uniknąć. Ale końcowy przepis to moje dzieło. (I nie było obrzydliwe, co mnie zaskoczyło. Nie powinno.)

Lubię pizzę. Uwielbiam. Poza tym drożdżowe ciasta robię najczęściej. Stąd też poniższy przepis. Postanowiłam opisać tylko produkcję ciasta, bo nadzienie to indywidualna sprawa. Moje było z sardynkami, warzywami, serem ostatecznym (resztka z lodówki), a wszystko na pomidorowym sosie arrrrrabiata. Kiedyś zrobiłam pizzę na szpinakowym sosie, więc uczuleni na pomidory również mają szansę od życia. Wolę też włoskie serki typu mozarella jako pizzowe sery, ale z braku laku dobry kit.

Przeczytałam, że mąka owsiana nie zawiera glutenu, ale jeśli ktoś jest mądrzejszy, przyjmę korektę. Nawet jeśli posiada, to jest go mniej niż w pszenicy, więc i tak wygrywam.

Z miarami jest śmieszna sprawa, bo używałam jednostek zagranicznych. Więc po przeliczeniu na krajowe wychodzi coś śmiesznego. Poza tym sypkie składniki mierzyłam w miarkach dla płynów.

625 ml mąki owsianej;
250 lub 500 ml mąki ziemniaczanej (nie pamiętam, ale miało być 500);
250 ml mąki ryżowej (tu mam pewność);
1 łyżeczka soli;
1 łyżeczka cukru ciemnego trzcinowego;
3 łyżeczki drożdży instant;
4 łyżki siemienia lnianego;
10-12 łyżek wody;
100 ml oliwy;
400 ml mleka kokosowego.

Skład na 3 placki w blaszkach o średnicy 32 cm.


  1. Siemię zalałam wodą w małym garnku, podgotowałam do zglucenia, odstawiłam do wystygnięcia (ok. 20 minut).
  2. Mąki, drożdże, cukier i mleko kokosowe wymieszałam na masę w miarę jednolitą. W trakcie dolewałam oliwę. Posoliłam na koniec. Nie wiem, czy to miało sens... 
  3. Do ciasta dodałam siemienny glut (niczego nie odcedzałam, z nasionami), zagniotłam.
  4. Dodałam jeszcze zioła, ale to kwestia indywidualna. Tymianek, czy coś w tym rodzaju.
  5. Odstawiłam ciasto pod przykryciem ze ściereczki na dość długo (zdążyłam zagnieść ciasto na bułki owsiane i umyć podłogę w 3 pomieszczeniach oraz schody, upiec te owsiane bułki, więc zdecydowanie więcej niż 1h). Myślę, że minimum odstawienia to pół godziny.
  6. Nastawiłam piekarnik na 225 stopni, normalny program pieczenia (żadne obiegi konwekcyjne).
  7. Ciasto trochę wygląda jak kruche. Lecz kleistość jego jest całkiem niezła. Nie miękkie. glutenowe, plastelinkowe, ale i tak całkiem łatwe w obsłudze. Podzieliłam ciasto na 3 części, zakulgałam, rozprowadziłam kulę po blasze.
  8. Wysmarowałam sosem, wrzuciłam dodatki.
  9. Wcisnęłam blachę do rozgrzanego piekarnika na 15-20 minut. Zapiekło się, ale pozostało blade.
  10. Włala!
Zjadłam o wiele za dużo. Z sosem czosnkowym.


20 komentarzy:

  1. Narobiłaś smaku. Pomysł z dodaniem siemienia jest świetny. Ostatnio fazę na dodawanie go gdzie się da.
    Choć szczerze mówiąc bardziej od pizzy zaintrygowały mnie te buły owsiane. Czy to może właśnie te koleżanki leżakują przy pizzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam o tym siemieniu, że wspiera kleistość ciasta (co normalnie robi gluten). I muszę stwierdzić, że nieźle daje radę.
      Bułki owsiane to właśnie te wylegujące się po lewej. Przepis zaczerpnięty z opakowania od mąki owsianej Melvitu, tylko kształt trochę bardziej fantazyjny.

      Usuń
    2. Domyślam się, że Melvit to polska firma, więc na przepis raczej się nie załapię ;)

      Usuń
    3. Proporcja jest taka: 0,5 kg mąki pszennej, 0,2 kg mąki owsianej. Łyżkę miodu i drożdże (60g, ale ja wsypałam 2 łyżeczki suchych) rozpuścić w 2 szklankach mleka (nie zimnego). Do tego wrzucić mąki i zagnieść. Ja trochę ciasto odrosłam, uformowałam bułki, posypałam płatkami owsianymii, odczekałam chwilę (15 minut mówi przepis) i upiekłam na papierze (przepis mówił o tłuszczu do pieczenia). 20 minut w 220 stopniach.
      Teraz mnie pozwą za udostępnianie ich przepisów z opakowań ;)

      Usuń
  2. Wygląda smakowicie, ja niestety mam zakaz jedzenia niemal wszystkiego, co oprócz utraty wagi nie napawa mnie wielką radością, odżywiam się więc metodą prób i błędów:) Powyższe składniki nie powodują u mnie umierania więc chętnie spróbuję :) Słyszałam, że mąka gryczana dobrze się sprawdza w wypiekach, ale pizzy nie próbowałam z niej lepić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mąką gryczaną jeszcze nie mam doświadczeń.
      Na pierwszy rad proponuję Ci spróbować z połowy składników. Moje 3 pizze to ilość za duża dla 4 dorosłych osób.
      Smacznego!

      Usuń
  3. następną razą proszę zaprosić :-D teraz głodna jestem, bu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czwartek będę robiła jakieś ciasto. Z góry uprzedzam ;)

      Usuń
  4. Mogę się jedynie oblizać ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako osoba nie tolerująca glutenu (czy też, jak najnowsze badania donoszą, substancji mu towarzyszącej, której nazwy nie pamiętam) mówię, że pizza jest smaczna i bezpieczna, żadnych przykrych zdarzeń po jej zjedzeniu nie zaobserwowałam. Polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa alternatywa dla tradycyjnego spodu, na pewno wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej krucho, ale wcale nie gorzej.
      Smacznego! :)

      Usuń
  7. Mąka owsiana teoretycznie nie jest glutenowa, ale tak się ją traktuje ze względu na powszechne zanieczyszczenia glutenem. Dlatego dla rygorystów glutenowych mąka taka powinna mieć certyfikat, wtedy jest pewna:)
    Ja za pizzą nie przepadam, ale wraz z moim cudownym małym piekarnikiem doręczono mi kamień do pizzy, więc na pewno kiedyś pizzę bezglutenową zrobię.
    Twoja wygląda okazale bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za glutenowe informacje :) Moja mąka nie była certyfikowana.
      Pizzę lubię ja i mój brat, więc czasami się wygłupiam.
      Czytałam, że na kamieniu do pizzy można robić angielskie muffinki.

      Usuń
  8. Mrrr, prezentuje się znakomicie :) Miałam kilka dni temu gości z Włoch [z czego jeden się jąkał i zaczęłam go rozumieć dopiero kiedy już przyszło nam się pożegnać], i byli zdumieni ilością dodatków i grubością ciasta na pizzy :P u nich pizzą o średnicy 50cm spokojnie najedzą się dwie, albo jedna bardzo głodna osoba, bo jest na cienkim cieście i ma mało dodatków. Nie mam włoskich przyzwyczajeń, więc im więcej na cieście tym lepiej :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, które ciasto lubię bardziej. I cienkie, i grube. Oba są dobre. Ale jeśli chodzi o to, co na wierzchu, to preferuję włoski sposób zarządzania. Nie lubie zbyt bogato, układam dość płasko. Nie lubię też za bardzo mieszać smaków. Jeśli coś ma grać główną rolę, to skupiam się właśnie na tym składniku. Ale znam ludzi (Pani Matko, pozdrawiam i całuję!), którym trzeba kopiec z warzyw usypać. :)

      Usuń
  9. Trochę trzeba się narobić ale wygląda to dobrze! Robi smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pracy dużo więcej niż tradycyjnie, ale do nie jest praca bezowocna :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.