niedziela, 24 sierpnia 2014

Dlaczego warto adoptować psa?

We wrześniu miną dwa lata, odkąd serce moje skradł czarny jamnik. Łapkę nauczył się podawać już dawno temu. Hrabina Żu jest już staruszką pognębioną przez utratę zmysłów (ślepowaty stworek, ale chytrość jamnicza jak najbardziej działa). Gustlik natomiast, pies pancerny, jest bardzo miłą kreaturą.



Jamnik to rasa dla wytrwałych ludzi o silnej woli. Długie dziadostwo szybko odnajduje słabości właściciela i nie waha się użyć ich w swoim najlepszym interesie. Ale są też normalne psy. Poza tym nie o charakterystykę rasy mi chodzi, ale o zalety płynące z wydobycia czworonoga ze schroniska. Listę oparłam na moich własnych obserwacjach.

1. Psy są lepsze od kotów. To nie podlega dyskusji. Kto uważa inaczej, niech zamilknie na wieki.

2. Kupienie psa = wydanie kupy kasy. Szybka szarża w sieci, i znalazłam dość taniego szczeniaka miniaturowego jamnika najtaniej za 650 złotych. Tak, Panowie Jankowie, i to wcale nie szorstkowłose. Jamnik ze schroniska nie kosztuje. Jakikolwiek pies, bez względu na rasę, płeć, wiek - podpisujesz umowę, ślubujesz lojalność i dostajesz pikusia forever. Zaszczepionego, zaimplantowanego (na paszport wydasz mniej, bo pies ma już elektroniczny chip).

3. Pies dorosły najczęściej zna podstawowe zasady zachowania. Nie siknie w domu (chociaż pierwsza noc była krytyczna), poprosi o spacerek. Co lepsze - mój jamnik potrafił już chodzić na smyczy. Co jeszcze lepsze - bez trudu załapał chodzenie/bieganie na smyczy przy rowerze. Może trafił się profesorek, ale nie miałam problemu z nauczeniem Gustka różnych sztuczek i przydatnych manewrów. Jak się bestia skupi, potrafi nawet zadziwić inteligencją. Jest bardzo posłuszny, chociaż nie zawsze to okazuje.

4. Masz poczucie uratowania czworonożnej duszy z więzienia. Szczerze przyznam, że spędziłam w schronisku godzinę, może mniej, ale traumę mam do tej pory i nie chcę tam wracać. A co dopiero zwierz, który nie rozumie systemu? Dla którego życie opiera się na obecnej chwili?

5. Pies opowiada historię swojego życia. I chociaż czasami smutne były początki, to happy end zależy od ciebie.

6. Pies adoptowany jest wierny, kochający i przywiązany. Nie twierdzę, że te wychowywane od szczeniaka nie są, ale burek, który przeszedł przez porzucenie i schronisko, docenia ludzkie starania. Wdzięczność (i wdzięk) jego nie ma granic.

7. Można się wiele nauczyć. O zwierzaku, o sobie. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono, stwierdziła pewna poetka. A adoptowanie psa jest świetnym sprawdzianem osobowości.

Oczywiście, żeby pikusia przygarnąć, trzeba mieć pewność. Silną, niezwyciężoną pewność, że pies jest już na zawsze (a przynajmniej do końca psiego życia). Nie ma "znudziło mi się", nie ma "nie tak to sobie wyobrażałam". Konsekwencja i zdecydowanie. Bywają sytuacje ekstremalne, pewnie. Ale trzeba brać pod uwagę wiele czynników. Poza tym do podjęcia decyzji potrzeba zastanowienia i świadomości, że zwierzę to nie zabawka, nowe buty, czy dodatek. To żywa istota, która ma uczucia. Poza tym schroniskowy lokator prawdopodobnie już raz przejechał się na przyjaźni, ktoś kopnął go w ogoniasty zadek i z sajonarą na ustach odjechał w siną dal, pozostawiając czworonoga na leśnym parkingu. Nieludzka byłaby powtórka z traumy.
Nie można działać pod wpływem emocji, bo smutnym oczkiem popatrzył szczeniak z plakatu. Pomyśl, czy podołasz. Zastanów się, jak zaplanujesz urlop, albo czy zwierz w dni powszednie za długo nie będzie siedział sam w domu. Czy masz warunki?
A kiedy już przemyślisz sprawę, spraw sobie jamnika.

18 komentarzy:

  1. dziękuję za ten post! :-) moja miłość życia została przytargana w środku upiornej zimy ze Schroniska w Korabiewicach. będę go opłakiwać do końca świata. i gdy tylko pojawi się w moim życiu taka możliwość, natychmiast przytargam następnego, jeśli możliwość będzie, to oczywiście z Korabek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za taką reakcję na ten post! :) Życzę Ci możliwości przytargania sobie odpowiedniej kreaturki! :)

      Usuń
  2. My mieliśmy pasa znajdę, uniknął schroniska lub śmierci, trafił do nas. Chociaż rodziciel przytachał to to w celu umycia (wyciągnięty ze studzienki kanalizacyjnej fiołkami nie woniał) i zawiezienia do schroniska właśnie, gdyż plan pięcioletni czworonoga na lokalu nie przewidywał. Ale został na 14 lat i mogę z pełną odpowiedzialnością podpisać się pod punktem 1, nie wiem czy każdy pies jest taki sam, ale nasz był geniuszem :) Gdybyśmy kiedykolwiek chcieli jeszcze mieć psa to na pewno schroniskowca albo jakąś przybłędę :)
    A tak na marginesie, jak mnie irytują ludzie, którzy wydają kupę siana na zwierza, którym szpanują a potem się nim nie zajmują. Jedna szwagierka - York za 800 zł, trafił do teściów bo się znudził, druga szwagierka 2 koty angielskie za 600 zł każdy, łażą samopas po naszym ogrodzie i grają mi na nerwach bo ich nie cierpię, strasznie złośliwe mendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      W dzieciństwie mieszkałam w takim miejscu, gdzie cały czas ktoś podrzucał jakieś psy i koty. Moi rodzice rozprowadzali te zwierzaki po różnych ludziach. To są ciekawe wspomnienia :)
      Rozumiem sytuacje, że pies jest agresywny w stosunku do dziecka (czy innych domowników), albo człowiek się wyprowadza na drugi koniec świata, albo zaistnieje inny poważny życiowy zbieg niesprzyjających okoliczności. Ale dorosły człowiek, który zdecydował się na zwierzę i po jakimś czasie stwierdza, że mu się znudziło, jest niepoważną istotą. Angielskie koty trochę mnie niepokoją, dawno temu widziałam horror z takim w roli znaczącej... :)

      Usuń
    2. Jestem pewna, że to właśnie te koty od szwagierki w nim grały:))) Co to za kot co ma pomarańczowe oczy, zło wcielone ;))
      A z Yorkiem dobrze wyszło, bo teść kocha tego psa miłością bezgraniczną, a gdy psiak widzi swoja dawną panią to ucieka. Czasem mi się wydaje, że to zwierzaki wybierają sobie właścicieli, w każdym razie do tego dążą, niekiedy pokrętnymi ścieżkami :)

      Usuń
    3. Czytałam ostatnio o psiej inteligencji. Biorąc to pod uwagę, myślę, że masz rację :)

      Usuń
  3. Podpisuję się wszystkimi kończynami!

    Tylko z punktem pierwszym bym polemizowała... Mam psa i kota i nie potrafię rozstrzygnąć, które lepsze. Obie kreaturki są przekochane. Pies ma to czego nie ma kot i odwrotnie więc myślę sobie, że dopiero posiadanie kompletnego stadka daje pełnię szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym mieć domowego kota, nawet jeśli bym mogła. Strasznie skoczne są, wspinają się na wysokie meble. Jestem histerycznie antybakteryjna w tym względzie. Ale gdybym mogła mieć tygrysa albo inną panterę, nie zastanawiałabym się zbyt długo. To są piękne koty :)

      Usuń
  4. Oj, tak, tak, trzeba o tym pisać, bo pewnie wielu osobom, tak jak mnie kiedyś, nie przyszło wcześniej do głowy, że psa można po prostu wziąć z azylu i tym samym uszczęśliwić i siebie i psiaka, który nie miał szczęścia w życiu (do tej pory).
    Moja zdobyta tą drogą Misia okazała się największą moją psią miłością. I wzajemnie - tak nie uwielbiał mnie do tej pory ani żaden pies, ani człowiek też;)
    Leży koło mnie i pozdrawia ciocię Krysztally:)
    Czy pies jest lepszy od kota? Jest inny zupełnie, to tak jakby porównywać, czy torebka jest lepsza od butów, a śniadanie od obiadu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gustaw pozdrawia ciocię Sowę :)
      Na kocią sierść reaguję silną alergią, oto cały sekret. Dla mnie psy zawsze będą lepsze.

      Usuń
  5. wszystkie zwierzaki są cudne nie ważne czy kot czy pies czy kanarek i proszę tu nie imputować że jamnik to pies WSZYSCY wiedzą że psy dzielą się na psy i jamniki a że robią ze swoimi właścicielami co chcą to też jest oczywista oczywistość. My "męczymy" się wzajemnie od 18,5 roku, śpimy razem w łóżku (tu też słyszałam że są tacy którzy się do tego przyznają i tacy którzy się nie przyznają a śpią wszyscy), nosimy po schodach bo wzrok nam nie służy, słuch w zasadzie ale tylko w zasadzie też nam odmówił posłuszeństwa bo jak zostaje wydana jakakolwiek komanda to w tym miejscu w ogóle nie słychać ale jak tylko stukną gary w kuchni o to zupełnie inna sprawa i długo tak jeszcze bym mogła opowiadać ale pies to po prostu wzorem celebrytek MUST HAVE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka rasa człowieka - właściciel jamnika... ;)
      Kiedyś zasnęłam na kanapie z jamnikiem i zostałam zepchnięta na podłogę. Niby taki mały stwór, ale jak się zaprze tymi krótkimi nóżkami, wykokosi porządnie, to potrafi się pozbyć człowieka.

      Usuń
  6. Jak tylko będę miała odpowiednie warunki lokalowe z pewnością przygarnę jakiegoś psiaka:) Psy są wspaniałymi towarzyszami, szczególnie te, które sporo przeszły. Odwzajemniają naszą miłość po wielokroć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Według mnie kupowania psiaka z rodowodem przestępstem i zwyrodnieniem nie jest, ale... czy dobierając sobie przyjaciół wybieramy ich na postawie przeglądania ich dowodów osobistych i życiorysów? Nie. Dlatego o wiele lepiej jest rozejrzeć się wokół, może pojeździć po schroniskach i wtedy zakochać się w jakiejś futrzanej kruszynie (teoretycznie, bo i futrzana wielka kula też może być).
    ...a o tym Twoim jamniku to i wiersze tu kiedyś byly, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były wiersze jamnicze :D Motyw jamnika powraca tu regularnie :)
      Masz rację. I bardzo podoba mi się porównanie do wybierania przyjaciół.

      Usuń
  8. Bardzo dobry i przydatny post. Również uważam, że pies jest lepszy od kota. Niestety w Niemczech utrzymanie psa jest duuużo droższe. Ale tu wszystko co normalne i wręcz czasami banalne potrafi kosztować kupę kasy :/ Oczywiście nie żeby mnie to zrażało, to taka luźna uwaga. Kiedyś będę miała psa, jak mój tryb życia się trochę uspokoi. Bo to nie jest sztuka wziąć psa, a potem upychać go po różnych ludziach bo się chce jeździć po świecie. A pies + samolot to już inna bajka.
    Super ten jamnik, podoba mi się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę i bez zastanowienia. Życzę Ci wspaniałego psa w przyszłości. Takiego, jak mój jamnik :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.