piątek, 29 sierpnia 2014

2 domy i inne rzeczy

Bele wieczorne.


Obrazkowo na temat inspiracji codziennością. Tyle rzeczy otacza, tyle w powietrzu fruwa pomysłów... Lub czegoś, co może się skończyć jako pomysł. Silnie staram się robić zdjęcia. Żeby za dużo spraw nie zginęło w niepamięci. Wychodzi różnie.

Ogórki prezentowe. Tak je zapakowałam.

Dziwny domek. Kętrzyn, ulica Mazowiecka (i śmieci po rowach).

Ładny domek, Reszel, południowo-zachodnia część miasta.

Wróciłam do pieczenia w papilotkach.

Moja siedziba w czasie największych upałów.

Bambusowa włóczka. Robi się pięknie.



10 komentarzy:

  1. Dom numer jeden dziwny nie jest co najwyżej ambitny kolorystycznie. Pewnie w całym mieście drugiego turkusowego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że każde okno inne. Moja architektoniczna nerwica lubi jednolitość w tej materii :) Turkusowego chyba nie ma, ale jest fioletowy w odcieniu "jagodzianka na kościach".

      Usuń
    2. Faktycznie, każde okno inne! Kolor tak przykuwający, że niczego innego nie zauważyłam:)
      Łapanie codzienności mnie zawstydza, ja zaniedbałam strasznie, a przecież trzeba, choćby dlatego, żeby ćwiczyć oko... Na Twoim ostatnim zdjęciu ładnie się światło maluje:)

      Usuń
    3. Kwiaty i ogólnie rośliny najładniej "łapią" światło :) Przynajmniej moim zdaniem.
      A ten domek jest ma taką ekspresję, że trudno wszystkie szczegóły wyłapać na pierwszy rzut oka. Kolorystyczny podział kominów na wyprane w zwykłym proszku (po prawej) i w wybielającym (z lewej strony) dopiero teraz zauważyłam. I pewnie jeszcze wiele można o budynku powiedzieć.

      Usuń
    4. Każde inne okno nie jest, widzę trzy rodzaje tych dwuskrzydłowych. Wygląda trochę jakby ktoś grał oknami w kóło i krzyżyk. Poza tym zwyczajna polska samowolka.

      Usuń
    5. "Każdy inny" (albo "każdy różny") to używane u mnie w regionie wyrażenie, taki związek frazeologiczny będący tanim chwytem retorycznym noszącym znamiona hiperboli.
      Ktoś tymi oknami grał w "nie mam pieniędzy na wymianę wszystkich" i "dom ma wielu lokatorów". To jeszcze nie samowolka, to typowy mazurski brak funduszy :) Mogło być jeszcze gorzej. Każdy swoją część mógł pomalować na inny kolor. :)

      Usuń
  2. piękne domki, bez kolumienek! jak ja tęsknię za nienowoczesną architekturą... kiedyś domy bywały po prostu ładne.
    ogóreczki pierwsza klasa! :-D opakowanie bezcenne!
    się dzieje widzę! :-D czekam na całość! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogóreczki wyjątkowo się udały. I odmiana fajna. I pierwszy raz w życiu siałam w tym roku ogórki. Ten fakt napełnia mnie dumą.
      Też lubię domy bez kolumienek. Takie bogate, ale nie przebogacone.

      Usuń
  3. bardzo podobają mi się te domki :) w każdym odwiedzanym mieście udaje mi się przyuważyć takie ciekawostki architektoniczne lub kolorystyczne. w swoim własnym mieście też zresztą mam kilka takich budynków, na które zawsze chętnie rzucam okiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam kilka domów, które obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.