sobota, 19 lipca 2014

Niebieski i zielony

Słabo noszę naszyjniki, ale zdarza mi się przecież. Z braku czegoś niebieskawego, z różnych resztek zrobiłam sobie następującą rzecz:




Długość elementu głównego wynosi 5 cm, szerokość mniej więcej o połowę mniej. Sznurek jest szydełkowym łańcuszkiem na bazie dziwnej, cienkiej, bawełnianej włóczki. Całóść tworzy taki niby etno ozdobnik.

I epilog do zielonego przepisu. Trochę sosu zostało, więc następnego dnia nadziałam nim drożdżówę. Żeby było ładniej, nadałam jej kształt z wzorkiem. Tak się kończy pierwszy rozdział zielonej przygody...


A tak wygląda drugi:


Uprzedzając pytania - eukariont nie został zjedzony. Ropucha zielona zapozowała do zdjęcia, po czym odeszła w siną dal. Poskakała, bo w przeciwieństwie do najpopularniejszej ropuchy, potrafi całkiem nieźle kicać.

14 komentarzy:

  1. Naszyjnik wygląda trochę jak indiański amulet :)
    Ciasto drożdżowe wygląda pięknie i zapewne równie dobrze smakuje. Ostatnio też mam fazę na drożdżówki. Dziś w wersji z budyniem i jagodami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amulet to nie jest z całą pewnością, ale po głowie chodziła mi jedna piosenka, której nie mogę zlokalizować i tam był taki etno motyw głosów ameryki. Tyle o inspiracjach ;)
      Drożdżówka to moje ulubione ciacho. Na słodko i na słono :)

      Usuń
  2. Podoba mi się, forma i kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy formę składałam, żeby w końcu trafić w odpowiednią. Zatem serdecznie dziękuję za docenienie mojego wysiłku :)

      Usuń
  3. bardzo zacny naszyjnik! :-) ropucha - wiadomo, cud natury, ale za tą drożdżówkę to zamorduję. nie wolno ludziom generować gastro-potrzeb ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie dziś wygenerowałam gastro-potrzebę, a później okazało się, że stoisko z karaimskimi przekąskami zostało w sklepie zlikwidowane. Cebulak to nie to samo :(
      Następnym razem będę na początku zamieszczać ostrzeżenia, że jest ciacho lub inne treści nieodpowiednie.
      Dziękuję :)

      Usuń
  4. Naszyjnik taki indiański, sznurki przypominają mi takiego owada, którego dziś w programie przyrodniczym pokazywali a wyglądał jak chrupek śniadaniowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie jakiś indiański owad. :)

      Usuń
  5. To jest bardzo inspirujące, lubię Twoje pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Normalnie to zachwyciłabym się naszyjnikiem, ale apetyt ostatnio bierze górę nad wszystkim więc od drożdżówki ze szpinakiem oczu oderwać nie mogę. Na dodatek tak fantazyjnie zapleciona:) Pożarłabym na jeden raz... góra dwa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę piekła podobnie zwiniętą drożdżówkę z borówkami, więc zdradzę sekret zaplatania ;)

      Usuń
  7. Wspaniałe zdjęcia, a naszyjnik jest świetny. Niby prosty, a taki ciekawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Lubię najprostsze rzeczy :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.