poniedziałek, 16 czerwca 2014

Objawy sezonowe

Po pierwsze odmalowałam moje puszki świecące. Są już gotowe na wieczorne wysiadywanie w okolicznościach okołoprzyrodniczych. Mam również zamiar dowiesić trochę nowych lampionów puszkowych. Może tym razem ponawiercam mniejsze dziury, jakieś wzorki... Lato będzie rozświetlone.

Chaszcz, który niedługo zakwitnie.


Po drugie - opanowałam nowy sposób wyplatania chałek. Okrągłe są ładne, tak mi się wydaje. W tym przypadku z miodem i sezamem.


Punkt trzeci: konfiturowaty. Pierwszy raz w życiu pozamykałam w słoiki truskawki. Tylko dlatego, że lubię robić etykietki. Nic nie wybuchło, wszyscy przeżyli. A ja poczułam się jak perfekcyjna pani domu.
Będą jeszcze okazje etykietkowe, bo robi się wino rabarbarowe i są plany co do innych sezonowych owoców.
(Truskawki są majowe, to fakt, ale nie mam ostatnio za dużo wolnego czasu na blogowe sprawy.)


Kolejna rzecz - usilnie usiłuję robić ciekawe zdjęcia. Ostatnio ze światłem w roli ważnej. Generalnie wyszła kiszka, ale coś tam udało się wyciąć.



I odkrycie stulecia (miesiąca). Kruche ciastka są fajne. Ale mogą być jeszcze fajniejsze, jeśli wybije się na nich wzorek młotkiem do mięsa. Podpatrzyłam gdzieś w sieci i wypróbowałam na swoich ciachach.

Przed upieczeniem.

Po upieczeniu (można było bardziej podprażyć, dla koloru)


I był to krótki przerywnik na temat ciekawostkek. Tyle mam blogowych planów i zaczętych tematów... Powoli je kończę i realizuję. Poważnie.

24 komentarze:

  1. niekontrolowany ślinotok! taka chałeczka z masłem i dżemikiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza rzecz na świecie :)
      Dzięki :)

      Usuń
  2. O rany ile inspiracji. Zdjęcia wyszły bardzo dobrze. Chciałabym takie. Genialny pomysł na ciasteczka - zdradzisz przepis? chyba, że już się gdzieś przewinął. Przypomniało mi się jak kiedyś kolega mojego brata się we mnie podkochiwał i przyniósł mi całą reklamówkę (tą żólłtą z biedronki :)) ciastek kruchych - były przepyszne - ale podzieliłam się nimi w szkole, bo rodzina nie miała już siły je chrupać :) a co to za konfitura z tych truskawek? akurat mam trochę w lodówce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasteczka zrobiłam miarą "na oko". Kruche ciasto z masła, cukru muscovado, mąki krupczatki, jajek, proszku do pieczenia. Dosypałam posiekaną gorzką czekoladę i płatki migdałowe. Wyszła dobra konsystencja, więc nie kombinowałam. Odstawiłam do lodówki na godzinę. Później formowałam kulki i przypłaszczałam młotkiem do mięsa. W przyszłości postaram się jakiś sensowny przepis opublikować :)

      Konfitura z truskawek jest dwuskładnikowa - truskawki + cukier. Nie zagęszczałam. Taka rozwodniona forma do naleśników lub kaszy manny/kleiku ryżowego. Usmażone, prawie przypalone, ale całkiem dobre. Sens truskawek się utrwalił. Poza tym zamroziłam trochę truskaw na surowo, poczekam na porzeczki i zrobię jeszcze konfiturę mieszaną.

      Usuń
  3. U mnie niestety mimo usilnych starań porażki i zakalce...perfekcyjną panią domu nie zostanę(co za ulga ;p)... i jak pani wyżej dopraszam się o przepis na ciasteczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie robię ciast zakalcogennych. Szkoda mojego wysiłku. Straciłabym drogocenną koronę perfekcyjnej pani domu :D
      Rozdam ciastka i zrobię nowe już z miarą składników ;)

      Usuń
  4. To myśl nad tym sensownym przepisem, bo ciastka wyglądają bardzo apetycznie :)) aaaa, no chaszcz! Też się raz machnęłam, u Manki, i napisałam przez h ;P Och, no i truskawki... dostałam niespodziewany prezent od losu, a dokładniej od mojej matki;) w sobotni wieczór przywiozła mi 5 łubianek truskawek i powiedziała: zrób coś z tym :D to był dobry pretekst, żeby rozmrozić zamrażalnik, zacieśniając tym samym więzi sąsiedzkie z sąsiadem, który użyczył swojego zamrażalnika na jakąś godzinę, bo tyle mniej więcej zajęło mi rozmrażanie i mycie. Zrobiłam dżemy i soki, no i muszę przyznać, że są w cipeczkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymyślę jakiś przepis na bogato, bo te ciastka to taka prostacka mieszanka. Ostatnio często się macham, zmęczenie materiału jakieś.
      Rozmrażanie zamrażalnika wisi nad moją głową. Kiedyś się zmobilizuję...

      Usuń
  5. gospodarna z Ciebie dziewoja! :-D tłuczek do mięsa wymiata! zazdroszczę gospodarności oraz pomysłów zdecydowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuczek to akurat nie mój pomysł. Inna sprawa, że nie robię wszystkiego jednego dnia ;)
      Dziękuję! :)

      Usuń
    2. mnie sam pomysł stania w garach przeraża ostatnio bardzo bardzo ;-) im cieplej tym bardziej przeraża. muszę chyba w zimne kraje podryfować...
      uściski!

      Usuń
    3. Też nie lubię stać przy garach w dzień upalny, ale ostatnio same dni deszczowe. A w zimne kraje chciałabym podryfować, żeby zobaczyć dzień polarny... :)

      Usuń
  6. Chałki, truskawki w ozdobnych słoikach- z Ciebie jest istna Perfekcyjna Pani Domu- Rozenek- strzeż się idzie twój następca:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chałki wyglądają bosko:) Też wypiekam. A truskawek to Ci zazdroszczę, próbowałam i zupełnie mi nie wyszły. Cóż, nie pozostaje mi nic innego tylko czekać na śliwki. Z nich przetwory zawsze mi wychodzą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliwki są uniwersalne, też na nie czekam :) Truskawki potrzebują za dużo uwagi. I cukru. I rozwadniają się. Ale dobrze dopełniają chałkę :)

      Usuń
  8. Mniam, ale narobiłaś mi smaków :) cudne wypieki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Patent z tłuczkiem do mięsa genialny :D Niby nic, ale wygląd pro :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ładne te etykietki - takie pasujące do rubryki retro, świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło :) Dobrze wiedzieć, że zamierzony efekt został osiągnięty.
      Dziękuję! :)

      Usuń
  11. Patent z tłuczkiem do mięsa - super! Będę pamiętać, gdy następnym razem będę robić ciasteczka:)
    Światło na zdjęciach to podstawa, też robię takie eksperymenty i od czasu do czasu, przez przypadek, udaje mi się cyknąć coś ciekawego.... Zdjęcia pod światło też sobie planuję, Twoje wyszły świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zdjęcia to w końcu FOTOgrafia, więc rzeczywiście światło to podstawa (dopiero teraz rozjaśniło mi się w głowie). A Twoje zdjęcia bardzo lubię. Szczególnie te eksperymentalne.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.