środa, 11 czerwca 2014

Nad Niemnem


Leżące u zbiegu Niemna i Wilii, drugie co do wielkości miasto Litwy. Byłam tam drugi raz w życiu. Tym razem trafiłam na piękną pogodę.
Śmieszna ciekawostka - Litwę odwiedziłam po raz czwarty. Ani razu nie byłam w Wilnie. Ani w Trokach. W Druskiennikach też nie. Co ze mną jest nie tak?

Wąska uliczka na starym mieście. To nie ewenement.


Ciekawostka doniczkowa na Vilniaus gatvė.

Budka telefoniczna. Prawdziwa, działająca.

Ratusz

Tak, język jest dziwny.

Wielki Witold Wielki na uniwersytecie

W mieście dużo jest Witolda. Dużo jest też Maironisa. Witold ma własny uniwersytet, Maironis muzeum i wszechlitweskie banknoty dwudziestolitowe. I pomnik. Nie wolno zapominać o pomniku poety (w tle budynek muzeum).



Stare miasto wygląda jak stare miasto. Jest kilka ciekawych budynków, kilka odnowionych, kilka ruder. Widziałam nawet szkielet po spalonym domku. Ogólnie rzecz ujmując, przygód miałam więcej, niż program wycieczki przewidywał. I było gorąco. Ludzie, którzy wierzą, że Litwa to wschód i nie ma tam słońca, są w błędzie. Temperatura w ciągu dnia dosięgała 28 stopni w skali Celsjusza.


Ciekawostka malownicza.

Czy Litwini w Kownie są negatywnie nastawieni do Polaków? Nie jestem znawcą, mogę tylko napisać o moich doświadczeniach. Pierwszy pan Litwin, z którym miałam styczność zaraz po postawieniu stopy na kowieńskiej ziemi (kowieńskim parkingu) zagadał do nas w swoim języku. Szybko jednak zauważył, że rozmawia do ludzi nierozumnych, więc przeszedł na rosyjski. Coś tam zostało z treści wyłapane. Chciał zdradzić nam jakiś sekret dotyczący kobiet za kierownicą. Tajemnica pozostała jednak tajemnicą... Pan Litwin uśmiechnął się i poszedł w swoją stronę. Nie bił nas, nie wyzywał. Drugą osobą była pani, która nie chciała z nami rozmawiać. Poszła swoją drogą, nie biła nas, nie wyzywała. Więc może można zetknąć się z niechęcią, ale otwartej wrogości od obcych ludzi nie doświadczyłam.

Jakie przeżyłam szoki kulturowe? Na ulicach jest mało śmietników. Naprawdę trzeba się naszukać, żeby wyrzucić papierek. Drugi szok - mężczyźni ganiają po ulicach obuci w klapeczki. Takie zwykłe, gumowe klapeczki. Albo bogaciej w sandały. W Polsce nie widuję tego często. Kolejna sprawa, która może zdziwić - do autobusów miejskich wsiada sie drzwiami przednimi, tymi przy kierowcy. Środkowe i tylne są do wysiadania. Moim zdaniem to bardzo dobre rozwiązanie. Po czwarte, nie ma co się łudzić. Jeśli się litewskiego nie rozumie, to się go nie rozumie. Wydawało mi się, że jestem sprytna i błyskotliwa. Jednak nie. Umiem tylko "dzień dobry" i "dziękuję". Nawet w polskim języku migowym jestem komunikatywniejsza. Szok sportowo-kulturowy: dzieciaki pod blokiem nie kopią w piłkę. Grają w koszykówkę. Kowno to miasto silnie koszykówkowe. Kowieński Žalgiris bije rekordy popularności. Poświadczają to choćby naścienne bazgroły na blokowiszczach.

Następnym razem poruszę temat jedzenia. Bo jednak miejskie zdjęcia zabrały za dużo miejsca, żeby jeszcze dorzucać artykuły spożywcze.


Jadłodajnia w stylu sprzed lat.

14 komentarzy:

  1. Ja się wybieram ze znajomymi na Klajpedę, ale to wiesz, dwudniowy lans bans, bez zwiedzania ;) Co do fotek z jedzeniem to zastanów się czy nie warto byłoby specjalnie w tym celu założyć sobie instagrama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tam 2 lata temu :)
      Fotek z jedzeniem jest dużo, ale moje wrzucanie na instagrama odbywałoby się hurtem 2 razy do roku, więc to nie ma sensu. Poza tym nie lubię się rozdrabniać.

      Usuń
  2. Zamek w Trokach to jedno z moich miejsc 'do koniecznego i bezwzględnego' odwiedzenia. Nie wiem, kiedy uda mi się to zrobić, lecz mam nadzieję, że jak najszybciej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś w końcu tam zawędruję :)

      Usuń
  3. Koszykówka i brak koszy... zapewne jakiś związek jest. Skoro koszykówka to litewski sport narodowy, przywleczony przez powracających z amerykańskiej niedoli Litwinów, to koszy ot tak śmieciami bezcześcić nie wolno... W sprawie koszy polecam rodzimy(hmmm) Słupsk - gdzie jest nawet aleja śmietnikowa, możesz sobie nawrzucać do woli... ;p
    http://www.kicz.slupsk.edu.pl/slupskie_koszmarki/aleja_smietnikowa.php
    A co było w Pupie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Pupie była jakaś kawiarnia.
      Coś z tymi koszami jest na rzeczy ;)

      Usuń
  4. Twoje wypady obudziły we mnie chęć zwiedzenia okolic, chociażby rowerem. ALe w moim przypadku ciężka sprawa. Dziękuję, że oprowadzasz mnie po świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz poczekać, aż Twoje Małe Gwiazdki opanują jazdę na rowerze ;)
      Ja właśnie planuję zwiedzanie okolicy ze znajomymi, ale nie mamy jeszcze określonego celu. Jeśli będzie to jakieś ciekawe miejsce, pewnie opublikuję jakąś relację.

      Usuń
  5. Ciekawostka malownicza mnie zauroczyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwa perełka. Z daleka rzucała się w oczy :)

      Usuń
  6. U mnie też się tak wsiada do autobusy, przynajmniej tak powinno wg napisów informacyjnych. W tych nowych typach autobusowych. Ale ale, ja Ci bardzo zazdroszczę tej Litwy i to kilkukrotnie odwiedzonej. Chyba blisko masz, jak ja na Słowację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakaś kultura autobusowa, ludzie nie mają problemu z wysiadaniem, bo nikt na nich nie napiera tłumnym natarciem z zewnątrz. Tak powinno być wszędzie.
      Do litewskiej granicy mam ok. 150 km. Na Słowacji jeszcze nigdy nie byłam.

      Usuń
  7. Ej, na Laisvės są kosze! A problemy z wsiadaniem i wysiadaniem kończą się w windzie i w rozmaitych budynkach i pomieszczeniach użyteczności publicznej - nie rozumieją, że najpierw się wychodzi, potem się wchodzi. Ładują się na chama, nie dając ci wyjść, nawet z kabiny w klopie na wydziale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosze są, ale nie zawsze w zasięgu wzroku. O to mi chodziło. I z papierkiem od tego przejści podziemnego maszerowałam kawał drogi, zanim się natknęłam. Był śmietnik pod Iki zaraz przy przejściu, ale brzydki pan obok niego stał, więc poszłam dalej i dopiero przy ławkach i drzewach, gdzie się na nas natknęłyście były śmietniki. Na podstawie tej historii może powstać film! :P

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.